-
Liczba zawartości
6693 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Wystarczy, ale ktoś może np stracić równowagę czy się poślizgnąć. Jesli wprowadzisz zakaz potykania się pod karą śmierci, to ludzie przestaną się potykać?
-
Zamyślony pieszy zabije... siebie. Naprawdę, nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. W każdej dziedzinie życia trzeba przestrzegać prawa. A jednak wypadki sie zdarzają. Nie tylko na drodze. Ludzie nie sa perfekcyjni. Najlepszy kierowca czasem popełnia błędy. Najlepsza matka czasem spuści dziecko z oka. Przykłady można mnożyć. L:udzie są ludźmi i to, ze kogoś przykładnie ukarzemy za zwykły błąd nie sprawi, ze inni staną się nieomylni. Fajnie jest wytykać błędy innym w poczuciu swojej własnej zajebistości. Naprawdę kiedyś ludzie byli mądrzejsi, bo lepiej rozumieli naturę ludzką. Twoje podejście jest oparte na prawie, ale naprawdę, co mi po tym, że to będzie czyjaś wina? Że ktoś pójdzie siedzieć? Będę kaleką z satysfakcją? Owszem - należy karać ludzi za łamanie przepisów. Zwłaszcza za świadome łamanie przepisów. Ale każdy musi zakładać, że ktoś może popełnić błąd, że może nie zauważyć, że może mieć gorszy dzień albo 80 lat. Tu nie chodzi o PORD. tu chodzi o myślenie i zdrowy rozsądek.
-
Nawet gdyby się nadawała, to i tak po 2 latach jest już stara i niemodna A jak chcesz na dłuzej, bo moda cię nie obchodzi, to twój telefon za 2 lata i tak utraci "wsparcie" i producent sam zmusi cię do kupna nowego. A potem będą cię jeszcze gnębić, że masz auto z euro 6, a nie euro 6d i jesteś nieekologiczny. Bo w końcu te zmieniane co 2 lata telefony są super-ekologicznie recyklingowane. Jak i te zmieniane co 5 l;at samochody.
-
Nie XXI wiek, a kapitalizm. Kiedyś aut nie dało się sterować zdalnie, a teraz... możliwości, które mają producenci korcą, by dłuzej czerpać zyski z raz sprzedanego samochodu. Myślę, ze czas, kiedy producentowi trzeba będzie płacić abonament okresowy za to, żeby auto w ogóle jeździło nie są tak odległe. Nie mówiąc o zarabianiu na częsciach zamiennych. Po latach kontaktów z marką Subaru cena mojego zniszczonego wspornika w Alfie bardzo mnie zaskoczyła. 600zł to - w kontekscie cen części do Subaru - jak za darmo...
-
A może powinny być obowiązkowe badania co 5 lat. A ze to drogie i logistycznie trudne, może powinno się zabierać "prawko" każdemu po 70-tce? A moze należałoby znacznie zaostrzyć kryteria przyznawania prawa jazdy? A może wrócić do la 60-tych, gdzie zgodę na zakup auta dawała partia, która w ten sposób ściśle regulowała ich ilość? Taki sobie wybraliśmy model rozwoju społeczeństwa, ze praktycznie każdy moze mieć prawo jazdy i praktycznie każdego stać na jakiś samochód, a weryfikacja uprawnień prowadzona jest rzadko. I w ten oto sposób na drogach oprócz tych naprawdę dobrych kierowców będą jeździć ludzie starzy, ludzie, którzy tak naprawdę nie bardzo umieją w ogóle jeździc, chamy, psychopaci, wariaci, a także szereg zupełnie zwyczajnych, przecietnych kierówców, z których ktoś moze być chory, ktoś niewyspany, ktoś pokółcił się z mężęm, a ktoś właśnie wyleciał z roboty. Do tego czesto przed trudnym skrzyżowaniem kierowca musi ogarnąć 5 rzeczy na raz, a pieszy tylko jedną. Naprawdę - promowanie wśród pieszych uważności i ostrożności jest tylko w ich interesie. Miej pierwszeństwo, ale upewnij się, że kierowca cię widzi. Chcesz szacunku ze strony kierowców - też ich szanuj. Ja wiem co ludzie odp... na drogach. Od marca zrobiłem 18000km. Jeżdżę... dużo. Do tego jestem wielkim fanem "stop chama". Po prostu uważam, ze budowanie w pieszych (i rowerzystach) poczucia uprzywilejowania często usypia ich czujność. Jeśli do tego dodamy poczucie bezkarności - nie jest to dobre połączenie. Owszem, kierowcy często jeżdżą niebezpiecznie, nieuważnie i za szybko. Ale z drugiej strony jeśli na drodze trafia się ktoś, kto uważa, że żadne przepisy go nie dotyczą, to jest to rowerzysta, hulajnogarz albo pieszy. Najgorsze, ze często nie jest to świadome olewanie przepisów, a zwykła niewiedza, potęgowana aktualnym "klimatem" wokół tzw. niechronionych uczestników ruchu.
-
Faktem jest, że - przy całej mojej sympatii do tego środka lokomocji - nadmiar samochodów w miastach jest istotnym problemem. Z drugiej strony pracuję w 5 miejscach, w tym w jednym 150km od domu, często rano w jednym, po południu w drugim i choćbym chciał nie ogarnę tego korzystając z transportu publicznego. I tak sam mam dylemat. Bo z jednej strony widzę duży problem, a z drugiej mam świadomość, że gdyby ktoś skutecznie zaczął z tym problemem walczyć, nie moglbym dłużej tak pracować jak pracuję. Czasy takie, że mało kto ma komfort pracy w jednym miejscu, mieszkania tuż obok i używania samochodu tylko na dłuższych trasach. Trzeba powiedzieć, że dla większości samochód to swego rodzaju konieczność, a nie widzimisię. Oczywiscie moglbym kupić skuterek do miasta, ale jakos mam opory. Szczerze mówiąc boję się, że mnie ktoś uszkodzi... Poza tym nie mam w moim patodeweloperskim bloku gdzie go trzymać
-
Akurat prokuratorem to mnie nie strasz, niestety każdemu może się przytrafić spotkanie z nim, czego nie życzę Mnie tylko (i aż) chodzi o to, ze nie można przerzucać pełni odpowiedzialności za bezpieczeństwo na jedną grupę ściągając tą odpowiedzialność z drugiej. To wszystko bazuje na emocjonalnym podejściu, że „biedny, niechroniony pieszy” może zginac, podczas gdy wystarczy trochę zdrowego rozsądku z obu stron. Za kierownicą samochodów tez są ludzie, którzy mogą się pomylić, sa „dziadki” z marnym refleksem i wymaganie od nich perfekcji i nieomylności to przesada. Można wymagać przestrzegania przepisów. Ale pieszy tez musi rozumieć zagrożenia i po prostu uważać
-
A pieszy musi uważać, żeby się nie zabić. To tez tak trudno zrozumieć? Najbezpieczniej jest, gdy obie strony wiedzą, że należy zachować ostrożność.
-
Dobrze. Ale to nie znaczy, ze kierowca ma uważać a pieszy nie musi. Ofiarą wbiegnięcia pod pojazd szynowy tez zawsze będzie pieszy. A jednak to pieszy musi uważać na pociąg. Jaka tu jest logika? Czy autobus tak bardzo różni się od tramwaju?
-
Akurat wzrost śmiesznie niskich mandatów za prędkość to dobra zmiana.
-
Jak byłem bardzo mały, to mnie rodzice pilnowali, a potem może i byłem dzieckiem, ale pod samochody nie właziłem. Tak samo dziecko czy niepełnosprawny umysłowo może wleźć pod tramwaj czy pociąg. I co? I nic. Znajomym moich rodziców małe dziecko potrącił rowerzysta na chodniku. Dziecko zmarło. A mimo to na rower nie trzeba uprawnień ani nie trzeba mieć ubezpieczenia. W wypadkach na przejazdach giną kierowcy, giną dzieci, ale jakos nie każe się maszynistom przepuszczać samochodów na przejeździe. Przecież można dac ograniczenie 5km/h na każdym niestrzeżonym przejeździe i pierwszeństwo dla samochodów. Zeby było jasne - bywam i pieszym i kierowcą i rowerzystą i naprawdę uważam, ze nie było fajnie czekac w nieskończoność na możliwość przejścia przez jezdnię. Ale fakt jest faktem - wszyscy uczestnicy ruchu drogowego robią głupie rzeczy. I piesi i rowerzyści i kierowcy. A tylko w kierowców wali się jak w beben opłatami, mandatami, piętnowaniem w mediach. Nikt mi nie powie, ze nie ma tu dyskryminacji.
-
Czemu nie? Pieszy dochodzi do przejścia, rozgląda się i wchodzi dopiero gdy widzi, że samochód zwalnia. I tak mając pierwszeństwo. Piszecie, ze pieszym może być ktoś zamyślony... a kierowca tez jest tylko człowiekiem i tez może go np rozproszyć cokolwiek, co akurat wydarzy się po drugiej stronie ulicy. Czy dla pieszego uwłaczające jest, ze zwolni i się upewni, ze jest bezpiecznie? Dlaczego tylko od kierowców ma się wymagać uwagi i ostrożności w ruchu ulicznym? Mozna myśleć za innych, ale czemu robić z tego obowiązek? Dlaczego nie można wymagać od pieszego, żeby zasygnalizował chęć przejścia i upewnił się, ze jest bezpiecznie? Co w tym jest nie tak? Czemu uważasz, ze lepiej, żeby to kierowca się na wszelki wypadek zatrzymywał przed przejściem bez sensu? Czy jak ktos Ci wyjedzie z podporządkowanej i powie, ze się zamyślił to uznasz swoją winę, ze nie zwolniłeś? Pieszy wchodząc na przejście może być zamyślony, to kierowca chyba tez?
-
To może w ramach chronienia życia wprowadzimy jeszcze pierwszeństwo przed pociągiem i tramwajem? Problemy są dwa. Po pierwsze poszedł przekaz, ze pieszy ma PIERWSZEŃSTWO, więc, co widać na nagraniach, piesi wchodzą na jezdnie nie patrząc, wchodzą na czerwonym, bo pasy, wchodzą przed tramwaje, bo przecież pierwszeństwo. Gdyby przekaz był taki, ze kierowca ma obowiązek się zatrzymać, a pieszy wejść może dopiero po upewnieniu się, że tak właśnie będzie - byłoby bezpieczniej. A wyszło... średnio.
-
I naprawdę uważasz, ze chodzi tu o to, żeby na wszelki wypadek jechać 20km/h na wypadek, gdyby ktoś postanowił nagle wskoczyć jednak na przejście? Kierowcy mają obowiązki wobec pieszych jak i piesi wobec kierowców.
-
Vintageowo
-
A pewnie - planuję to na jakieś 10 lat... jak autko dożyje. Wiem, jakbym nie chcial wykupić to byłby to większy problem, bo kogoś mogłoby to zaniepokoić
-
Nie mówiąc o tym, ze taki obgryziony jest brzydki i nie honor z takim jeździć. Wycena nienajgorsza, bo z robocizną jakieś 900zł. Myslalem ze narobiłem demolki na parę tysięcy. Choć gdyby robić z AC to pewnie by wymienili jeszcze pół podwozia i tylny zderzak...
-
Ale z drugiej strony jak jest ograniczenie do 50km/h to nie można wymagać, żeby kierowca na wszelki wypadek jechał 20, bo nagle ktoś z chodnika skręci prosto na pasy. Oczywiście nie można niby nagle wchodzić bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód, ale idę o zakład, że połowa pieszych tego już nie ogarnęła. Poza tym ja naprawdę nie rozumem, czemu to np 40 tonowy potwór wypakowany kamieniami ma się zatrzymać dla mnie, a nie ja dla niego. Trochę logiki, trochę uprzejmości i da się żyć. A tak to nawet jak chcę przepuścić jedno jadące auto na pustej drodze, to kierowca i tak się zatrzyma, bo boi się nieustąpienia pierwszeństwa. Oczywiście, ze kierowcy jeżdżą często nieprzepisowo. Ale łamanie przepisów to zupełnie inny temat niż pisanie przepisów. Z innej beczki - byłem dzisiaj w Alfie. Wspornik do wymiany, reszty nie ruszamy, bo osłony trzymają się na zgiętych bolcach i nie odpadną. Ogolnie dramatu nie ma...
-
Pierwsza niespodzianka - zegarek nie ma regulatora. Ktos pewnie rozwalił przy montażu/regulacji i nie ma. Potem ktoś skrócił włos nie regulując chodu i zegarek strasznie „kulał”. Poki co wydłużyłem włos przesuwając go w mocowaniu, żeby chodził równo, a regulatorem zajmę się później, jak znajdę czas, żeby ten zegarek ogarnąć...
-
A ja jednak zgodzę się, ze ostatnie zmiany w przepisach nie wydają się być do końca trafione. Tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma „problem” z przepuszczeniem pieszego, a o to, komu łatwiej zatrzymać się i ruszyć. Sytuacja w której autobus wypełniony ludźmi zatrzymuje się żeby pieszego (np jak ostatnio mnie) przepuścić, gdy spokojnie mogę poczekać 4 sekundy i isc dalej jak przejedzie, jest kuriozalna. Oczywiscie są miejsca, gdzie pieszy będzie stał w nieskończoność jeśli go nikt nie wpuści, ale z drugiej strony teraz są miejsca, gdzie kierowca może stać w nieskończoność jeśli się nie wryje. Z jakiegoś powodu ostatnio jest taka atmosfera, że kierowca to ten „zły”, a pieszy czy rowerzysta to ci „dobrzy”, a prawda jest taka, że przy odrobinie dobrej woli oraz znajomosci i poszanowaniu przepisów wszyscy oni mogą spokojnie koegzystować. Niestety ludzie nie maja z reguły tendencji do patrzenia na to, co się dzieje na drodze w sposób kolektywny, tzn społeczny, a raczej dominuje postawa „ja idę” czy „ja jadę”. Kiedyś kierowca jechał i miał w nosie czy pieszy kiedyś przejdzie, czy nie, a teraz pieszy wchodzi i ma w nosie czy wszyscy zdążą wyhamować czy nie. Po prostu pieszy może się zatrzymać w miejscu, a samochód wymaga pewnej odległości. Oczywiście ustawodawca zakłada, ze pieszy to rozumie, ale pisanie ustaw z założeniem ze ludzie myślą niestety rozbija się o ludzkie ograniczenia.
-
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
pmwas odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
1200 tez czasem w użyciu... oczywiście nie przeze mnie -
Już po sezonie, wiec ruch był umiarkowany, a wiekszosc rowerzystów odstraszył deszcz
-
-
Jechałem przez Stelvio tydzień temu. Bajka, choć tylko dla kierowcy 😈
-
Acha, skrzynia działa dobrze. Auto wróciło do Polski i takie przejechało już 1300km. W wypadku oberwała jeszcze skrzynia rozdzielcza napędu 4x4, ale wyglada, że ma tylko rysę na obudowie - napęd działa, wycieków brak... zobaczymy po czasie. Ogólnie w Lugano mówili, że tylko gwinty i wspornik i tego się trzymam...
