O przedstawicielach też mam zdanie wyrobione - pisałem o tym. Cóż facet dostaje do dyspozycji auto. Nie płaci za paliwo, naprawy, przeglądy, a objechać musi dziennie iluś tam kontrahentów, więc but w podłogę. A że przeważnie na przedstawicieli łapią się ludzie młodzi, więc frajda na całego.. Co do TIRów - nie lubię na drodze, bo zajmują dużo miejsca i często jeżdżą stadami, więc jak się za takie stado trafi, to można się wlec kilometrami, zanim się powyprzedza. Natomiast kierowcy TIRów na ogół jeżdżą rozsadnie. W końcu to zawodowcy z megaprzelotami. Osobiście nie mam negatywnych doswiadczeń, ale słyszałem, że Ruscy potrafia wycinać numery dla zabicia nudy na długich trasach. Teraz słówko o X6. Niedawno miałem przyjemność się przewieźć, bo znajomy nabył droga leasingu. Kwestię ceny i rozsądku w tym zakupie pomijam. Kwestię wyglądu, uzyteczności i w ogóle celowości budowy i zakupu takiej maszyny też, bo to temat na kolejną dyskusję. Natomiast sama jazda tym wynalazkiem, to przyjemność. Ma to, co wszystkie BMW plus te cholerne gabaryty. W srodku jest skrojony na miarę. Wsiada się i po drobnych korektach ustawień wszystko pasuje. Trzylitrowy diesel z dwiema turbinami znakomicie sobie radzi. Moment jest imponujący, więc ciągnie to cały czas. Jest sztywny, ale plomby z zębów nie wypadają. Drogi trzyma się rewelacyjnie. Mimo swoich gabarytów dość łatwo się nim manewruje. Dziur i nierówności się nie boi. W srodku cisza i komfort. Cóż - przejechałem nim ledwie parę kilometrów, więc za dużo nie mogę powiedzieć, ale wrażenia z jazdy bardzo pozytywne. Za te pieniądze na pewno bym go nie kupił, ale fajny egzemplarz z drugiej ręki będzie kiedyś niezłym kąskiem. Jeśli przyszłoby mi do głowy kiedyś kupić tego typu auto,(który to typ namietnie krytykuję) to chyba właśnie X6. No, chyba, że Kaszankę, sorry Kaszkaja