Gdybym nic nie wiedział o zegarkach, to pewnie bardziej podobałby mi się ten po renowacji - bo czysciutki, "jak nowy" itd. Ale, że wiem, to bardziej odpowiada mi klimat tego przed W kwestii renowacji było wiele dyskusji. Sam nieraz na ten temat pisałem. Nie jestem wrogiem zabiegów renowacyjnych, natomiast przemalowywanie tarczy uważam za ostateczność. O ile tarcza jest uszkodzona, mocno starta, nieczytelna, skorodowana itd, to oczywiście lepiej poddać renowacji, niż wyrzucić. Natomiast uważam, ze w Twoim zegarku tarcza była całkiem ok - ewentualnie wystarczyło ją umyć. Oczywiście, każdy ma prawo do decydowania o swoim zegarku. Zdaję sobie też sprawę, że w stanie po renowacji zegarek bardziej może Ci odpowiadać do codziennego używania - po prostu wygląda "jak nowy". W moim odczuciu kupując stary zegarek godzimy się ze sladami upływu czasu i te ślady dodają mu uroku. Jeśli takich śladów nie akceptujemy, to szukamy czegoś w lepszym stanie. Oczywiście renowacja renowacji nierówna. Co innego "odswieżenie", polerka, wymiana szkiełka, oczywista konieczność naprawy werku, a co innego przemalowanie tarczy. Nawiązując do Twojego porównania - stare obrazy poddaje się renowacji, ale nie zmywa się całkowicie dzieła Rembrandta i na tym płótnie nie maluje go od nowa. Ale nie popadajmy w przesadę - atlantic to nie Rembrandt i jeśli wolisz zegarek w takim stanie, to niech Ci słuzy i cieszy oko. Ja np w tym wątku : http://zegarkiclub.pl/forum/topic/44632-nasze-nowe-nabytki-vintage/page__st__380 pokazałem jednego ze swoich worlmasterów, co do którego ciągle mam obiekcje, czy myć tarczę. Na razie zmieniłem mu szkło, wymyłem kopertę, odswiezyłem dekiel, a tarczę tylko lekko oczyściłem, bo boję się o napisy. No i chyba taki zostanie. W tym egzemplarzu też mam na tarczy małą skazę, ale uważam, ze nie predestynuje to jej do renowacji: