-
Liczba zawartości
1930 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez sthool
-
Sam dodatkowy półmostek dla osi sekundowej niewiele mógłby pomóc, jeśli chodzi o zniwelowanie tych "skoków" sekundnika Owe skoki wynikają z luzu międzyzębnego (między zębami na osi sekundowej i na kole napędzającym tę oś). W celu skasowania tego luzu może być zastosowane jakieś urządzenie hamujące - dla Wostoków serii 24xx jest to ta słynna blaszka. W bardziej zaawansowanych rozwiązaniach (np. Wostok 22xx, Łucz/Poljot de Luxe 2209) oś sekundnika "wpinano" szeregowo w przekładnię chodu - była jakby obciążona na wejściu i wyjściu, co eliminowało luz na wskazówce sekundowej.
-
Dodam tylko, że z tym podginaniem blaszki trzeba uważać, bo zbyt duży docisk może spowodować skrócenie rezerwy chodu. A problemy z tymi blaszkami ciągle się utrzymują - np. w fabrycznie nowym Komandirskim też obserwuję "skoki" sekundnika, ale w sumie to nie przeszkadza
-
Pięknie wyszło Mam pytanie natury technicznej: czy plastikowa tarcza pasuje do niższych (starszych-zdobionych) werków? Chodzi mi o rozstaw "nóżek".
-
To tak na prawdę był chyba Wostok, w którym tarcza została zamieniona na warszawską, a wskazówki podmalowane czerwoną farbą. Ale najlepsza jest w nim koperta - jest stalowa
-
Tak bardzo to bym nie uogólniał - wszakże trafiały się lepsze i gorsze egzemplarze A jeśli już chcemy takiej Slavy używać jako codziennego "woła roboczego", to trzeba uważać aby za często nie przestawiać wskazówek
-
Tego typu rozwiązanie stosowano w wielu mechanizmach, nie tylko radzieckich. Np. cała rodzina kwarców serii 23xx ma podobne sprzęgiełko. Natomiast w męskich Slavach (24xx) popełniono błąd konstrukcyjny tego elementu - i właśnie ten błąd był przyczyną częstych awarii typu "werk chodzi, wskazówki stoją"
-
Piękna i w sumie nieczęsto spotykana Slava Ta ramka wokół szkiełka występowała w dwóch wersjach - oksydowanej i chromowanej - jak się znudzi czarna, to zawsze można wymienić na chrom - to tylko kwestia odkręcenia 4 śrubek
-
Jeśli już się uda spotkać Slavę bez datownika, z czasów CCCP, to w większości przypadków będzie ona miała właśnie taką tarczę jak Twoja, ale częściej można ją spotkać w złoconej kopercie. Były jeszcze "rzymianki" bez datownika - też częściej spotykane w złoconych kopertach. Natomiast w noworuskich Slavach odmianę bez datownika można było częściej spotkać. Ten brak datownika to w sumie zaleta, bo ćwiertnik się tak szybko nie zużyje
-
Brak datownika Slav bez datownika (wedle nomenklatury radzieckiej werk powinien być oznaczony jako 2409) było znacznie mniej niż 2414 czy 2428.
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Obydwa to ewidentne składaki - przecież w tym drugim, to nawet moduł automatu jest wywalony No i wskazówki nijak pasują do tarcz. Co do tego, co powinno być w tych kopertach, to tak, jak pokazał Yakovlev - tam musi być kwarc, z tym, że może to być zarówno 3056A, jak i 2356 (jeśli na tarczy są motywy w stylu Pieriestrojki, to bardziej prawdopodobny będzie 2356). -
O faktycznie - całkiem zapomniałem o tej całej generacji. Jakoś mi się zakodowały tylko te późniejsze typu Vitiaz czy Jantar.
-
Niestety kilka czy kilkanaście razy zdarzyło mi się naprawiać takie NOSy z oryginalną radziecką baterią... Po otworzeniu takiego zegarka czuć zapach jak z akumulatora samochodowego Wylana bateria potrafi zrobić takiego spustoszenia, że niekiedy trzeba wymienić większość elementów, albo i cały werk. Ale nie zawsze jest to regułą - ostatnio otworzyłem Slavę z baterią datowaną "XI 1983" i nie doszło do żadnego wylania. U tego samego sprzedającego jest jeszcze takie cudo http://allegro.pl/radziecki-zegarek-cccp-paketa-i6720522765.html
-
Tak, tak - co do tego, to raczej nie ma dyskusji
-
Chyba nie było radzieckiego budzika, który nie posiadał żadnych kamieni - nawet w tych najtańszych oś balansowa była łożyskowana na kamieniach. To jakby wyróżniało radzieckie budziki na tle np. niemieckich, w których często stosowano balans na łożyskach stożkowych bez kamieni. Nie dwa, lecz aż cztery Po obu stronach osi jest kamień działający jako łożysko wzdłużne i drugi pełniący rolę łożyska poprzecznego. A w prezentowanym budziku jest jeszcze dość precyzyjny system regulacji luzu osiowego na osi balansowej (na zdjęciu niewidoczny, bo jest on umieszczony od strony tarczy).
-
Co w nim siedzi w środku? Bo podejrzewam, że albo wczesny 2409A, albo 2409 (bez "A"). Jeśli ta druga opcja, to masz w sumie jakiś unikat
-
Całkiem niedawno ktoś miał podobny "problem" ale z innym werkiem - to po prostu tzw. "ujemne przestawianie wskazówek" Najnormalniejsza rzecz w niektórych zegarkach
-
Jeśli nie był składany z kilku innych, to na pewno będzie to 2409A - w 2409 było inne mocowanie włosa (na śrubkę, a nie na te uciążliwe "widełki"). A co do blaszki sekundnika - jak ktoś ma z nią problemy (np. za duży opór), to może ją całkiem usunąć wraz z osią i sekundnikiem 2409A to jedne z niewielu mechanizmów, w których można to zrobić bez żadnych konsekwencji Wizualnie one były bardzo atrakcyjne - ta stylistyka potrafi się obronić nawet w porównaniu do współczesnych zegarków. No i rozmiar jakby też taki "dzisiejszy" Problemy zaczynają się gdy w takim modelu trzeba wymienić szkiełko (musi być fazowane od wewnątrz - inne nie wejdzie). Niebieskie były w co najmniej dwóch odmianach - z niebieską tarczą w kolorze ringu oraz z jasną tarczą. Dodatkowo w każdej z tych grup mogły występować drobne różnice stylistyczne. Aha - no i nie zapominajmy o odmianach olimpijskich Nie wiem dlaczego te koperty są wybitnie mało odporne na ścieranie - może to wina złego doboru powłok galwanicznych, a może po prostu kształt koperty powoduje szybkie wycieranie się chromu/złocenia. Dlatego też do codziennego noszenia takiego modelu najlepszy byłby pasek z podkładką (chociaż stylistycznie może pasować średnio,a le to już kwestia gustu).
-
Niekiedy przy czyszczeniu lub składaniu werku może się zdarzyć, że pęsetą złapiemy "za płytko" za koło zębate i owe koło nam się wymsknie - niestety oprócz "ucieczki" efektem może być deformacja zęba. Dlatego przed zamontowaniem do werku zawsze oglądajmy wszystkie koła pod lupą - unikniemy przykrych niespodzianek. Po wstępnym obejrzeniu pod kątem uszkodzeń oglądnijmy jeszcze "pod światło" - tu mogą ujawnić się różne drobniutkie ciała obce, które tylko czyhają aby zatrzymać werk. Aha - żeby się trzymać poprawności nazewnictwa - przekładnia to co najmniej dwa współpracujące koła - to co nazywasz przekładnią, to po prostu koło Koła o mniejszej liczbie zębów, najczęściej wykonywane bezpośrednio na wałku, zwane są zębnikami, a te które w nimi współpracują to prostu "koła" (mam nadzieję, Sebolski, że się nie obrazisz, o to, że Cię poprawiam ).
-
W metrologii takie "przekłamanie perspektywy" nazywa się błędem paralaksy Jako ciekawostka - znam przypadki osób, które przez wiele lat korzystały z suwmiarki i były w stanie bez błędu podać wynik tylko na podstawie odczytu kreski przy zerze na noniuszu. Osoby te odczytywały jak bardzo zerowa kreska na noniuszu "przekrywa" 1 mm na podziałce głównej. Oczywiście, z punktu widzenia poprawności przeprowadzania pomiaru nie było to dobre, ale pokazywało jak bardzo oko ludzkie da się wytrenować
-
ZEGARKI RADZIECKIE - INFORMACJE, CIEKAWOSTKI, MITY
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Niby rzadka, niby prototyp, ale... jeśli moduł automatu nie jest niższy niż w "zwykłej" wersji, to taką Rakietę można sobie samemu zrobić Ogólnie, to w Rakietach z lat 80. charakterystyczne było to, że na tarczach nie umieszczano napisu o ilości kamieni, a to daje pewne pole do popisu, jeśli chodzi o składanie różnych wersji. Oczywiście nie jest moim zamiarem negowanie unikatowości pokazanego egzemplarza Ciekawi mnie tylko z jakiego powodu zaniechano informowania o ilości kamieni. Oprócz "zwykłych" telewizorków ten pierścień był stosowany w kilku modelach Rakiet - zarówno na werkach 2609, jak i serii 2609HA (zawsze z zaciskanym deklem). Technicznie to rozwiązanie było dobre, ale zdarzały się błędy wykonania, które skutkowały niecentrycznością werku w kopercie. Poza tym, przy serwisowaniu zegarka z tym pierścieniem niekiedy trzeba było lekko odgiąć blaszki z otworami - inaczej docisk był za mały i werk ruszał się np. w trakcie nakręcania czy przestawiania godziny. -
W którejś z polskich książek o tematyce zegarmistrzowskiej (zapewne w którymś tomie autorstwa o. Podwapińskiego i Bartnika) te dwa rozwiązania nazwane są "dodatnie" i "ujemne" przestawianie wskazówek. "Dodatnie", gdy "normalny" ruch wskazówek uzyskujemy kręcąc koronką w prawo ("do góry"), zaś "ujemne", gdy musimy kręcić w lewo ("na dół") Z technicznego punktu widzenia, te dwa rozwiązania różnią się ilością kół zębatych w przekładni chodu - np. w Poljotach jest o jedno stalowe małe kółeczko więcej niż w Rakietach.
-
Dodatkowy przycisk to dodatkowy otwór w kopercie, a to może być źródłem nieszczelności
-
Błyskawicznie dotarła - nie wiedziałem, ze Poczta potrafi być tak szybka A tak przy okazji - tych Czajek-rezonatorów przeszło przez moje ręce ponad 30 sztuk - i tylko w kilku wskazówki miały białe wypełnienie. W pozostałych był niby brak wypełnienia, ale widać, że to chyba tak wychodziło fabrycznie. Wszystko jest tak dobrze spasowane i dobrane stylistycznie, że wygląda jak 100% wytwór fabryczny a nie jak pasówka To taka fajna kombinacja urządzeń - pompka w telewizorze
-
Ten dekielek, który jest na zdjęciu to chyba od Prima pochodzi - przemawiają za tym kształt oraz sposób nabicia numeru.
-
Jakiś czas temu udało mi się kupić takiego plastikowego kwarcowego Łucza: Zegarek bardzo charakterystyczny, wręcz ekstrawagancki - plastikowa niesymetryczna koperta, wielobarwna tarcza ze skośnymi pasami i wsuwany pasek. No właśnie pasek... w moim egzemplarzu nie było paska, co umniejszało kolekcjonerskiej wartości tego Łucza. Myślałem nawet o dorobieniu paska, ale byłoby to trochę niefachowe (dosłownie i w przenośni rzeźba). Ale w ubiegłym tygodniu na Allegro pojawił się taki sam Łucz - co prawda niesprawny, ale kompletny, z oryginalny paskiem. Nie zastanawiając się zakupiłem go. Po otrzymaniu przesyłki wielce się zdziwiłem, bo okazało się, ze te Łucze występowały w różnych rozmiarach! W większym jest werk 2356, a w mniejszym 1656. Z mniejszym będzie trochę roboty, bo bateria się wylała (oryginalna produkcji CCCP - być może nawet fabryczna). W każdym razie problem paska do większego Łucza pozostaje nadal nierozwiązany - chyba rzeczywiście będę musiał rzeźbić (przepraszam za zdjęcia do sztucznego światła, ale pogoda teraz taka, że nie ma jak zrobić do naturalnego)
