Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

sthool

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1930
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez sthool

  1. Jakiś rok temu było takie zdarzenie, że celnicy przechwycili trzy ACzS-y, które miały być rzekomo wysłane do Czech celem naprawy. Powodem przechwycenia było właśnie zwiększone promieniowanie, ale zdaje się, że były to egzemplarze z początku produkcji.
  2. Nie mam żadnych zastrzeżeń do sprzedającego, ale na tego gajowego to bym uważał - brak wałka to nie problem, balans też nie, ale zdaje się, że on ma nieoryginalny mostek przekładni chodu - powinien być z nabitą cyfrą "1" (a ten jest chyba ze zwykłego Wostoka 2409A lub 2414A).
  3. Fenomenalny, rewelacyjny! Wersje w jasnym kamieniu spotyka się nieczęsto, ale taka jaką udało Ci się upolować, to już wyjątkowa rzadkość. Gratulacje
  4. Można, można - tak to wygląda po rozdzieleniu: Mniejszy element, podobnie jak zwykły ćwiertnik posiada dwa wgłębienia, które ewentualnie można ścisnąć aby zwiększyć tarcie. Jeśli natomiast tarcie jest za duże, to powierzchnie cierne powinny być oczyszczone i naoliwione.
  5. Jeden z moich ulubionych zegarków do codziennego noszenia: Ten typ koperty bardzo dobrze leży na nadgarstku i w mojej opinii atrakcyjnie wygląda - ma dobre proporcje wymiarów. Ponadto w tych kopertach stosowano już kombinację "kominek + koronka z uszczelką", podczas gdy wiele Primów z tamtego okresu miało pełną koronkę bez żadnej uszczelki. Swoją drogą, dziwne, że Czesi tak długo stosowali to ubogie rozwiązanie z nieuszczelnianą koronką. O ile w Primach z lat 60. można to uznać za zrozumiałe, to w modelach z lat 80., kiedy kominek był już standardem, wygląda to co najmniej dziwnie
  6. Dziękuję za gratulacje Twoje nabytki też godne gratulacji. Zwiezda w rzadko spotykanym stanie - z którego roku ona jest? O to to właśnie!Taka sama koperta. Widzę, że nawet koronka też jest taka, jak u mnie, więc może to tak wychodziło z fabryki w oryginale.
  7. Wostoki rodziny 22xx mają tzw. boczne sprzęgiełko. To właśnie na trzpieniu zębatym (u Ciebie na zdjęciach 1 i 2) jest zamontowane to sprzęgiełko - jego zadaniem jest przenoszenie napędu z przekładni chodu na przekładnię wskazań. Część ze stalowym kołem o mniejszej liczbie zębów może obracać się względem części z dużym"złotym" kołem zębatym, ale musi być tam pewne tarcie (analogicznie jak w "zwykłym" centralnym ćwiertniku). Jeśli to tarcie jest za małe, to napęd na wskazówki nie będzie przenoszony (względnie będzie przenoszony z poślizgiem). To sprzęgiełko można oczywiście rozebrać w celu wyczyszczenia i nasmarowania, ale ten demontaż jest trudniejszy niż to ma miejsce w werkach z centralnym sprzęgiełkiem.
  8. Dawno tu nic nie pokazywałem - pora to nadrobić Pierwszy nabytek co prawda nie jest radziecki, ale i tak pochodzi ze wschodniej strony żelaznej kurtyny. Chciałem mieć mechaniczną Ruhlę (kwarcową już mam), ale nie lubię buksiaków, zatem mój wybór padł na tę Niemkę (wskazówka godzinowa jest nieoryginalna, ale już kupiłem dawcę i zrobię przekładkę): Kolejne nabytki to Rakiety na 2609HA - pierwsza w dość popularnej kopercie, z piękną purpurową tarczą. To już moja druga taka Rakieta - pierwsza miała na tarczy "cyrkiel" od wskazówki, ta natomiast ma czyściutką piękną tarczę (czego niestety nie udało mi się odwzorować na zdjęciu): Druga Rakieta nie ma typowej popularnej koperty - na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to jakiś składak w "obcej" kopercie. Z tego, co pamiętam, to ktoś kiedyś się tu chwalił podobnym albo identycznym egzemplarzem: Złocony Primek od Krisa Te koperty są bardzo wygodne w noszeniu, przynajmniej na moim chudym nadgarstku: A na koniec coś nie-naręcznego:
  9. Co prawda tamten post wyszedł mi trochę przydługawy, ale opisane w nim metody mają charakter ogólny, a zatem mają pewne uproszczenia. W każdym zegarku trzeba indywidualnie wybadać temat
  10. Oj, niekiedy z tymi ćwiertnikami to są problemy. Jeśli zabieramy się za samodzielne czyszczenie i oliwienie mechanizmu, to jedną z koniecznych czynności jest właśnie sprawdzenie poprawności działania sprzęgiełka. Jeśli zrobimy to przed rozebraniem zegarka, to będziemy mogli wybrać technikę naprawy, a w skrajnych przypadkach dobrać potrzebne części na wymianę. Ale po kolei: 1. Demontaż ćwiertnika: tu jest kilka opcji, najbardziej prymitywna to zdejmowanie ćwiertnika po uchwyceniu go paznokciami. Niby bezpieczna metoda, ale w wielu przypadkach niemożliwa do zastosowania ze względu na dużą siłę zaciśnięcia ćwiertnika na osi (poza tym, w "zapuszczonych" zegarkach ćwiertnik może być zapieczony). Inna metoda zdejmowania to zaadaptowane urządzenie do zdejmowania wskazówek - odpowiednio oszlifowane końcówki dadzą radę nawet opornym ćwiertnikom. Trzecia metoda, dużo bardziej skuteczna do dwóch poprzednich, to użycie kluby zegarmistrzowskiej. W tym przypadku najbezpieczniej jest demontować ćwiertnik po zdjęciu mostka osi minutowej - wtedy mamy bowiem większy luz tej osi, a zatem mniejsze ryzyko przypadkowego jej zwichrowania. Oczywiście oprócz opisanych metod amatorskich można jeszcze użyć specjalnych narzędzi, ale te mają swoją cenę i przeznaczone są raczej dla fachowców 2. Czyszczenie ćwiertnika i powierzchni ciernej na osi minutowej: niby prosta czynność, ale łatwo popełnić błąd. O ile powierzchnia cierna na osi minutowej jest dobrze widoczna, to otwór w ćwiertniku wymaga użycia dobrej lupy, aby wykryć zanieczyszczenia. Dobrze zaostrzona wykałaczka (i oczywiście odpowiedni płyn czyszczący) powinna usunąć nawet oporne resztki oliwy, drobne opiłki i kurz. 3. Oliwienie: to obowiązek przy składaniu sprzęgiełka! Brak środka smarnego spowoduje rychłe zatarcie ćwiertnika na osi, a w skrajnych przypadkach wyłamanie zębów koła pośredniego (zmianowego) przy próbie przestawiania wskazówek. Czym oliwić? Tu są dwie opcje: smar (np. Moebius 8200 czy Fett R27) - wydaje się lepszym antidotum na duże tarcie, ale jest tu ryzyko, że jeśli ten smar przedostanie się w okolice osi sekundowej, to utrudni chód zegarka, a nawet go zatrzyma. Druga opcja to oliwa o zwiększonej lepkości - ja używam Moebiusa 9020. Nie przesadzajmy z ilością oliwy, aby uniknąć jej wypływania i zanieczyszczenia innych elementów werku. 4. Montaż ćwiertnika: ja stosuję metodę montażu przed założeniem mostka osi minutowej. Powodem jest właśnie chęć uniknięcia uszkodzenia kamienia (albo też skrzywienia tego mostka - niekiedy są one cienkie, ale to raczej nie w radzieckich zegarkach). Po włożeniu osi minutowej odwracamy werk podpierając oś od dołu, następnie montujemy ćwiertnik wywierając pionowy nacisk - wskoczeniu ćwiertnika prawie zawsze towarzyszy odgłos kliknięcia. Niestety w praktyce często trzeba zastosować metodę zakładania ćwiertnika przy założonym mostku osi minutowej - dzieje się tak np. jeśli okaże się, że ćwiertnik ma za małe tarcie, a my mamy już złożony prawie cały mechanizm
  11. Przyczyny jak najbardziej prawdopodobne, ale Kolega ma chyba odwrotną sytuację - zegarek leżąc szkiełkiem do góry chodzi poprawnie, a po odwróceniu deklem do góry zaczyna spieszyć. A to może oznaczać jakąś nieprawidłowość w łożysku mocowanym w płycie lub też na czopie od strony płyty. Czyli patrząc w lusterku powinna być duża amplituda wychyleń, a patrząc od góry na otwarty zegarek można doszukiwać się spadku amplitudy. Z tym, że przy spieszeniu 15 sekund na dobę różnice w amplitudach w różnej pozycji nie koniecznie muszą być łatwe do wychwycenia. Ja jeszcze dodam, że istnieją bardziej "egzotyczne" przyczyny takiej niesprawności. Może być nieprawidłowa współpraca palca przerzutowego z kotwicą, może być też usterka samej kotwicy. W radzieckich zegarkach niekiedy zdarzały się krzywo osadzone palety - mam na myśli nierównoległość płaszczyzn palet i samej kotwicy. Kotwica ma pewien luz osiowy - nawet małe przesunięcie krzywo osadzonych palet w osi kotwicy może powodować błąd pozycyjny. Oprócz tego musimy mieć pewność, że włos jest w 100% prawidłowo ułożony - zwróćmy szczególną uwagę na widełki regulatora - włos powinien mieć tam luz jednakowy z obu stron - nie może stale "siedzieć" na jednym z kołków, bo wtedy mamy bardzo utrudnione regulowanie dokładności chodu.
  12. Przy montażu ćwiertnika powinno być słychać charakterystyczne kliknięcie. Wtedy wiadomo, że dalej już nie trzeba naciskać Luz osiowy musi być - jeśli ćwiertnik jest osadzony na osi minutowej i nie ma żadnego luzu, to świadczy to o jakichś nieprawidłowościach.
  13. Fajnie, że zegarek cieszy Właściciela Ten model to taki "odszczepieniec" wśród elektromechaników, co trochę utrudnia przekładki - szkiełko ma inną średnicę niż w zwykłych kopertach, wałek jest dłuższy, a koronka musi być dokładnie taka, jak na zdjęciu. Tarcza niby pasuje do innych kopert, ale ma trochę mniejszą średnicę. W pozostałych elektromechanikach przekładki części zewnętrznych są łatwiejsze A poza tym - nie macie wrażenia, że ten sekundnik nie pasuje kolorystycznie do całości? Wiem, że ten czarny jest zgodny katalogowo, ale gdybym projektował ten zegarek, to dałbym sekundnik chromowany, ewentualnie z dodatkiem niebieskiej farby, albo też cały niebieski.
  14. Zmyliło mnie trochę to połączenie kolorów. A więc do wymiany zostaje tylko ramka szkiełka
  15. Werk oryginalny, ale sekundnik i ramka szkiełka wymagają wymiany Ale to raczej trudne nie będzie.
  16. Czyli werk oryginalny. To jest właśnie wczesna wersja 2209
  17. Co do Wympieła - o ile nikt mocno w nim nie grzebał, to w środku może mieć ciekawy werk - czyli żółty 2209 w pierwotnej wersji (ze starym logo I MWF).
  18. Witamy Ten Wostok to mniejsza odmiana Komandirów/Amfibii. Z uwagi na budowę (chromowana koperta i brak osłony antymagnetycznej) bliżej mu jest do Komadirów. Niekiedy jest określany jako młodzieżowy lub damski (taka była grupa docelowa wg producenta), chociaż osobiście uważam, że to trochę przesadzone - na małym męskim nadgarstku też wygląda dobrze. Sam przez jakiś czas nosiłem identyczny egzemplarz, aż do momentu jak kupiłem sobie pełnowymiarową Amfibię Co do przeglądu - słusznie podejrzewasz, ze trzeba go przeprowadzić, bo oliwy w łożyskach już się na pewno zeschły. Natomiast szkiełko nie wymaga wymiany, o ile nie posiada pęknięć. Zarysowania da się łatwo wypolerować, bo te szkiełka były wykonywane z plexi.
  19. Bardzo dobry sposób. Próbowałem Jeśli jednak komuś nie chce się dorabiać patyczka, to może użyć np. wkrętaka do przytrzymania, ale to będzie mniej dokładne. Dodam tylko, że te końcówki ramion sprężynki najlepiej wstawia się na miejsce za pomocą zamkniętej płaskiej pęsety. Jeśli końcówki pęsety są zetknięte, to zawsze będzie między nimi jakaś minimalna szczelinka - i to ta szczelinka pozwala na uzyskanie kontroli nad końcówką sprężynki - możemy ją delikatnie przesuwać bez ryzyka wyskoczenia do góry.
  20. Oj te sprężynki potrafią nieraz napsuć nerwów... Akurat te stosowane w Poljotach 2614N i 2628H czy też w Rakietach 2609HA są łatwiejsze w montażu niż te trójramienne wynalazki w Wostokach serii 24xx czy w żółtych 2209 (Łucz/Poljot de Luxe). A jeszcze gorsze są sprężynki w elektromechanicznych Łuczach (3055) - tam balans jest dużo cięższy niż w zegarkach mechanicznych, to i sprężynki są mocniejsze (sztywniejsze) - montaż wymaga cierpliwości. Generalnie, montując sprężynki z dwoma ramionami trzeba starać się przytrzymywać je od góry czymś płaskim i dopiero wtedy manipulować przy ramionach, które mają wskoczyć w zagłębienia. Odgięcia tych ramion powinny być minimalne - w przeciwnym razie sprężynka się złamie. Montaż trójramiennych sprężynek polega na ich ciągłym obracaniu, tak aby wszystkie trzy ramiona przeszły przez wycięcie na obwodzie gniazda łożyskowego i znalazły się w podtoczeniu. Oczywiście przytrzymywanie od góry będzie tu zapobiegało przypadkowemu wyskoczeniu. W niektórych zegarkach stosowano sprężynki z zabezpieczeniem przed przypadkowym wypadnięciem po otworzeniu. Ciekawym przykładem mogą być tu werki w Primach z centralną sekundą, czy też werki wykorzystujące oryginalny system Incablock.
  21. Jeśli Koledze się mocno nie spieszy, to mogę podjąć się próby uruchomienia - kolejka forumowych kwarców się systematycznie zmniejsza Oj to prawda - ciężko znaleźć wolną chwilę. Ale jak już ta chwila się znajdzie, to jest poświęcana kwarcom
  22. Przy ewentualnych przekładkach trzeba zawsze zachować ostrożność - bywało, że w jednym werku stosowano części o różnych wymiarach. Tak na szybko przychodzą mi tu do głowy następujące przypadki: W Wostokach 2409A występowały aż trzy wysokości ćwiertnika i koła godzinowego. W Rakietach 2609HA też były co najmniej dwie wysokości tych elementów. W Slavach rodziny 24xx mostek kotwicy mógł być mocowany jedną lub dwiema śrubami. Te podkładki występowały w różnych grubościach, co łatwo poznać po ich twardości. Mogłoby to sugerować, że w fabryce przeprowadzano dokładną kontrolę osiowego luzu balansu. W praktyce różnie z tym bywało. Kilka razy trafiłem Wostoka z dużym luzem wzdłużnym na balansie i dwiema lub trzema podkładkami pod półmostkiem. Najczęściej po wyjęciu jednej podkładki werk funkcjonował normalnie. Tu mi się przypomina moja przygoda z wymianą koła wychwytowego w Unitasie 6300N. Niby dwa takie same werki i dwa takie same koła, a jednak to "nowe" blokowało się w nakrywkach. Na szczęście kamienie koła wychwytowego w tych werkach są mocowane w tulejach, które można osiowo przesuwać w płycie. Delikatne odsunięcie załatwiło sprawę
  23. Po prostu w starszych odmianach werku 2609HA oś koła wychwytowego była łożyskowana z tzw. nakrywkami, czyli miała w sumie cztery kamienie (dwa w roli łożysk poprzecznych i dwa w roli łożysk wzdłużnych). W nowszych (zubożonych) odmianach werku 2609HA zrezygnowano z nakrywek, stąd też różnice w wyglądzie. Nie wiem czy koła wychwytowe obu odmian werków są między sobą wymienne, ale przypuszczam, że ich osie będą miały pewne różnice w wymiarach, albo sposobie wytoczenia czopów. W każdym razie w innych werkach taka przekładka najczęściej nie jest możliwa. A dlaczego chcesz koniecznie mieć Rakietę uszatą ze "złotą" płytą? Ten rodzaj płyt oryginalnie nie występował w tym modelu - one są charakterystyczne dla "budżetowego" okresu produkcji 2609HA. "Uszata" to chyba jeden z pierwszych modeli Rakiet z 2609HA, więc może lepiej rozejrzeć się za tym werkiem z początkowego okresu produkcji (fazowany, z niskim numerem seryjnym i nieco inną konstrukcją przekładni chodu)? Albo nawet za 2609H (czyli krótko produkowanym protoplaście 2609HA)
  24. Chyba jednak się nie mylę O konieczności oliwienia "typowego" (centralnego) ćwiertnika wiem doskonale. Jednak w przedstawionym mechanizmie zastosowano inny rodzaj przeniesienia napędu - sprzęgiełko boczne zamiast centralnego, co słusznie zauważyli koledzy: Tak - to dokładnie ten element. Mniejsze koło zębate (stalowe) jest nasadzone na wałek dużego koła - analogicznie jak osadza się typowy ćwiertnik (czyli są też na nim dwa karby mające za zadanie zwiększać tarcie i przeciwdziałać poślizgowi przy przenoszeniu momentu obrotowego na wskazówki. Analogiczne rozwiązanie jak w wostokowych 2209 (w zasadzie pierwowzór, jeśli chodzi o zegarki radzieckie) występowało też w werkach 2809 (Wołna, Almaz, Wostok precyzyjny).
  25. Jeśli nie przesadziłeś z ilością oliwy, to nie powinno być negatywnych skutków. W tym miejscu nie ma jakiegoś wielkiego tarcia, ale odrobina oliwy nie zaszkodzi; nie ma też ryzyka, że dostanie się w jakieś "niepowołane" miejsce
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.