-
Liczba zawartości
1930 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez sthool
-
To teraz jeszcze taka ciekawostka dotycząca Rakiet z podwójnym kalendarzem i ich pokrewieństwa z... kwarcowymi werkami 3050 (znanymi np. z Czajki-rezonator). Jak już kiedyś pisałem, że wiele części w werku kwarcowym zostało zapożyczonych (wprost lub z niewielkimi modyfikacjami) z werków bazujących na 26xxHA. Z takich zapożyczonych części został skonstruowany prawie cały mechanizm nastawczy, z tą różnicą, że w werkach kwarcowych szybka zmiana daty nie odbywa się "pompką" tylko pokręcaniem koronki Zapożyczenia części nie ominęły również przekładni wskazań oraz mechanizmu datownika. W obu werkach identyczne są: koło godzinowe i zmianowe, tarcza z dniami miesiąca, tzw. kółko dobowe, "gwiazdka", małe koło pośrednie i obie dźwigienki wraz ze sprężynkami. Z pewnymi modyfikacjami zaadaptowano natomiast tarczkę z dniami tygodnia oraz płytkę nakrywającą cały mechanizm kalendarza. A jakież to modyfikacje? Otóż tarczka dni tygodnia jest zamontowana obrotowo na małej płytce, która z kolei jest przykręcona dwiema śrubkami do płytki "nakrywającej" mechanizm kalendarza (w pierwowzorze tarczka dni tygodnia jest jedynie nakładana i dociskana przez cyferblat). Taka modyfikacja pozwala uniknąć usterki związanej z "wyskoczeniem" tarczki
-
Oryginalny dekiel nie "zgrywał" się gwintem z nową kopertą - tzn. po pełnym dokręceniu dekla logo było obrócone o jakieś 130 stopni w lewo Ale w sumie oryginał to oryginał i chyba rzeczywiście do niego wrócę. Ta "nowa" koperta też nie jest idealna (m.in. widoczne odpryski chromu na jednym uchu), ale przynajmniej nie ma ryzyka urwania teleskopu i zgubienia zegarka.
-
Ładnych parę lat poszukiwałem w Internecie zdjęć tego egzemplarza, ponieważ sam posiadam niemalże identyczny, tylko w nieco gorszym stanie: Swego czasu, jak go pokazywałem w temacie "Pokażmy swoje Worldmastery", to pojawiły się nawet sugestie, że tarcza mogła kiedyś zostać zmodyfikowana, ale dwie takie same tarcze to już raczej nie przypadek Koperta w moim egzemplarzu była wymieniana - oryginalna koperta starszego typu ("cieńsza") miała już bardzo wyrobione miejsca mocowania teleskopów i ogólnie była w złym stanie wizualnym. Tu zdjęcie tyłu w "nowej" kopercie: Oryginalnie tył wyglądał tak: W środku oczywiście typowy Unitas 6300N, mniej typowy jest jedynie pierścień trzymający werk - zamiast lakierowanego plastiku jest on metalowy, ale to było chyba charakterystyczne dla kopert starego typu.
-
Najczęściej spotykane są baterie srebrowe (droższe; w oznaczeniu mają "S") i alkaliczne (tańsze, w oznaczeniu "L"). W srebrowych nominalne napięcie wynosi 1,55 V, w alkalicznych 1,50 V, aczkolwiek w praktyce w nowiutkiej alkalicznej baterii często jest 1,55 - 1,60 V. Z doświadczenia wiem, że sprawny werk 3055 potrafi pracować przy napięciu 1,30 V, a niektóre egzemplarze jeszcze przy 1,20 V.
-
Np. L1154, AG13, LR44. Jest jeszcze kilka zamienników pasujących wymiarami
-
O defekcie raczej nie ma tu mowy - takie cieniowanie krawędzi to był wówczas manewr stylistyczny - w mojej opinii bardzo udany Ale porównując Twój i mój egzemplarz można dostrzec pewną różnicę w odcieniu (Twoja tarcza jest ciemniejsza) - i tu już nie wiadomo czy oba kolory są oryginalne czy też np. doszło do wyblaknięcia mojej tarczy.
-
460 Amfibia o obniżonej zawartości lumy Jakoś specjalnie mi ten brak wypełnienia w kółku sekundnika nie przeszkadza. Zegarek ma wymieniony bezel (współczesna produkcja), ale zdaje się, że ten oryginalny różnił się tylko obecnością lumy na dużej "kropce".
-
Czyli jednak słuszne było moje przypuszczenie, że te Czajki występowały w kilku odmianach kolorystycznych. Pamiętam, że kiedyś na Forum była dyskusja o tym czy te różne odcienie tarcz to zabieg stylistyczny czy też efekt przebarwień zachodzących po wieloletniej eksploatacji. Tu mamy mocny dowód na to, że jednak oryginalnie były różne kolory Dziś ostro walczyłem z kilkoma kwarcami (m.in. właśnie z Czajką), ale znalazłem też chwilę aby obfotografować swoje nowe nabytki. Na pierwszy ogień idzie bardzo długo poszukiwana Rakieta, którą ktoś kiedyś słusznie określił mianem "kodu kreskowego". Zdawałem sobie sprawę, że ten model jest ciężki do zdobycia - na początku poszukiwań uważałem go za swego rodzaju Święty Graal. Aż tu nagle ten cudak pojawił się na znanym portalu aukcyjnym. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że stylistyka tego zegarka jest jedną z najbardziej śmiałych w zegarkach z ZSRR: Kolejne nabytki też są zasilane z baterii, ale wymagają dopieszczenia (przede wszystkim od strony wizualnej) - dwa Poljociki na werkach 2456: Na koniec wreszcie coś mechanicznego - Rakieta 2609HA w wyśmienitym stanie, z kwitem i pudełkiem. To obecnie rzadziej spotykana starsza odmiana z kopertą starego typu (z wciskanym deklem). Ten model ma dla mnie znaczenie szczególne, bowiem od ponad dwóch lat identyczny zegarek jest jednym z moich codziennych "wołów roboczych" - tyle, że tamten jest mocno zmęczony wizualnie.
-
To typowa usterka w Slavach serii 24xx. Na zdjęciu, które pokazałeś jest widoczna przyczyna tego typu usterek - w środku tego dużego koła, które przekazuje napęd z przekładni chodu na przekładnię wskazań są trzy powierzchnie cierne. No właśnie - są trzy, a powinny być dwie Moim zdaniem to typowy błąd konstrukcyjny - dwa elementy cierne rozmieszczone przeciwlegle mają w porównaniu do układu potrójnego następujące zalety: 1. siły rozkładają się korzystniej (tulejka minutowa jest "ściskana" symetrycznie z obu stron), 2. lepsze "sprężynowanie" - dwa elementy cierne mają większą długość, zatem są mniej sztywne i dłużej zachowują wymaganą siłę docisku - nawet po częściowym zużyciu (wytarciu) powierzchni ciernych wciąż możliwe jest zachowanie siły dociskającej, czego nie można powiedzieć o układzie z trzema powierzchniami ciernymi. Jeśli do opisanej wady konstrukcyjnej dodamy wadę materiałową, to mamy gotowy przepis na usterkę Dodać można jeszcze, że podobną konstrukcję sprzęgiełka stosowano np. w werkach 2356 - tyle, że tam zamiast trzech krótkich "cięciw" , były dwie długie. Efektem była oczywiście mniejsza awaryjność
-
Uzupełniając powyższe posty dotyczące cewek: Cewki w werkach 3056A wymagają dużej ostrożności przy wszelkich czynnościach związanych z demontażem werku - płytka z polami kontaktowymi (tam, gdzie są przylutowane druty) nie zawsze jest mocowana w sposób trwały do metalowego rdzenia. W efekcie, podczas wymontowania cewki i przypadkowego poruszenia tą płytką może dojść do zerwania drucika. Ten ostatni zwój drutu niekiedy jest tak luźny, jak na fotografii w jednym z powyższych postów - wówczas trzeba dodatkowo uważać aby przy konserwacji werku nie zahaczyć i urwać tegoż drucika. Oprócz przerwania obwodu cewki innym rodzajem awarii będzie zwarcie między zwojami - tu skutkiem może być wadliwa praca werku (okresowe przerwy w pracy lub szybkie zużywanie baterii). Generalnie cewki (nie tylko w tych werkach) to ciężki orzech do zgryzienia - kilkukrotnie próbowałem bawić się w przewijanie cewek i tylko raz zakończyło się to powodzeniem. Teraz też czeka mnie przewinięcie cewki w zegarku jednego z naszych Kolegów - ciężko dostać nową cewkę, to zastosuję manewr z pozyskaniem drutu z innej cewki - i tak nie ma nic do stracenia, bo zegarek jest niesprawny. Jako ciekawostkę, bazując na własnych doświadczeniach, mogę dodać, że najbardziej awaryjne są cewki z werków 3056A pochodzących z II MWF (te, w których drut malowany był farbą izolacyjną w kolorze ciemnozielonym). Może to ja miałem takiego pecha, ale nader często właśnie te cewki okazywały się niesprawne.
-
Nasze większe Mołnie (i nie tylko)
sthool odpowiedział sthool → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Wszystkie trzy są rewelacyjne. Ten z agregatu jest elektryczny czy mechaniczny? Kable sugerują tę pierwszą opcję, ale zawsze to może być zasilanie np. wewnętrznej grzałki (jak np. w AVRMach). Rzeczywiście, te zegary kiedyś częściej się pojawiały na znanym portalu aukcyjnym Ale ceny zazwyczaj i tak były spore.- 520 odpowiedzi
-
- Mołnia
- Czelabińsk
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Najpierw trzeba zobaczyć co tam w środku siedzi - może być 2356 albo 1956. Oba łatwe do pozyskania z bardzo podobnych (jeśli chodzi o kształt koperty) Czajek nie-medycznych.
-
Oj to prawda z tym brakiem czasu - aż mi głupio kolejny raz przepraszać za opóźnienia, bo wiem, ze nie jedna osoba długo czeka na naprawę swojego kwarca Po prostu w ostatnim roku miałem splot różnych, najczęściej pechowych zdarzeń, które definitywnie pozbawiły mnie wolnego czasu. Z tą kolejką, to studenci mają odmienne zdanie
-
No właśnie cały problem w tym, że nigdzie nie widać żadnych sworzni - boczne krawędzie są całkowicie zaślepione.
-
Ostatnio zakupiłem kwarcowego Łucza z bransoletą identyczną jak w niektórych kwarcowych Slavach na 3056. Problem w tym, że bransoleta jest za długa na mój wąski nadgarstek. Czy może któryś z Kolegów wie jak ją skrócić bez zniszczenia ogniw? Od żadnej strony nie widać dostępu do sworzni:
-
Piękny AVRM... i jeszcze ta wartość dodana w postaci czechosłowackich papierów Cudo. Niezłe amfibiowe stadko A z tymi wałkami to rzeczywiście w Amfibiach bywa ciężko - nieraz się uda za pierwszym podejściem, a innym razem trzeba celować, obracać itp. U mnie ostatnio wpadły trzy nowości: Dwa budziczki w stanie NOS z papierami z 1991 r. Czerwony...: ... i niebieski: Obydwa są niby tego samego typu, ale czerwony jest nieco lepszy, bo ma metalową podstawkę (w niebieskim jest ona plastikowa). Przepiękny kwarcowy Łucz na werku 1956 - polowałem na ten zegarek dość długo, aż tu pewnego kwietniowego dnia wchodzę na Forum, a Kolega Daktarin sprzedaje owego Łucza - nie zastanawiałem się długo
-
Tak właśnie myślałem, że w najrzadszych egzemplarzach (wymienionych przez Ciebie w poprzednim poście) było coś więcej niż zwykła stalowa blaszka Ale żeby nie odbiegać od tematu, pokażę swoje nowe nabytki: Kwarcowa Rakieta z wieloma kropkami na tarczy. Co prawda ma pudełko, ale nie jest to NOS: Nieco styrany Prim, któremu ktoś chyba podmienił szkiełko (na za bardzo wypukłe) i wskazówki (aż się prosi aby były chromowane zamiast czarnych) - oczywiście planuję przywrócić go do stanu bliższego oryginałowi - z tego, co udało mi się ustalić, to szkiełko powinno mieć bardzo niski profil (minimalnie wypukłe plexi): Na koniec coś większego kalibru - biurkowy Agat z rzadszą odmianą tarczy - najczęściej trafiają się tarcze bordowe:
-
Jeśli chodzi o "zwykłe" Amfibie 200 m na 2409A (np. takie, jak pokazał Bahuone), to są tam koronki "kryte" stalową blaszką. Jeśli zdemontujemy wałek z taką koronką to od wewnątrz zobaczymy, że koronka składa się z rdzenia i zaciśniętego na nim kapturka ze stalowej blachy. Mam nadzieję, ze będzie to widać tutaj: Widać cieńszą krawędź zagiętą do wewnątrz - to blacha stalowa Pewne zagięcia widać niekiedy na bocznej powierzchni koronki: Koronki mosiężne chromowane mają ostrzejszą krawędź między powierzchnią czołową a boczną, ząbki też są ostrzejsze Na kilkadziesiąt Amfibii 200-ek, które przeszły przez moje ręce tylko raz trafiłem chromowaną koronkę, ale to raczej był efekt przekłądki z Komandira.
-
Właśnie te pomarańczowe wstawki są, moim zdaniem, obłędnie pięknie W tego typu Amfibiach popularniejsze są chyba tarcze z jasnozielonymi wstawkami.
-
Dość rzadka tarcza, zwłaszcza w tym stanie Koperta wygląda na stalową - były dwie odmiany: ze szlifem na górnej powierzchni i bez szlifu - Ty masz tę drugą odmianę. Koronka na pewno stalowa.
-
Odkręcić koronkę (obrót w lewo), nakręcić (obrót w prawo), zakręcić koronkę
-
Ta przyczyna też jest możliwa, bo elementy werków 3056(A) różnych generacji albo pochodzących z rożnych fabryk nie zawsze były ze sobą wymienne.
-
Raczej 3056A, nie 3054A Opisany objaw to najpewniej efekt jakiegoś oporu w części mechanicznej - mogą to być np. suche lub zabrudzone łożyska, albo też zanieczyszczenie zazębień w przekładni. Gdyby taki sam objaw występował w werkach 3056 (bez "A"), to miałby on związek z silniczkiem krokowym - ocieranie magnesów trwałych o cewkę mogło tam powodować chwilowe lub całkowite zatrzymanie werku. Oczywiście wadę tę da się w pewien sposób wyeliminować Natomiast w werkach 3056A (rozwinięcie konstrukcyjne werku 3056) silniczek miał już nową konstrukcję pozbawioną opisanej wady, zatem opór mechaniczny mógł pojawiać się jedynie w przekładni.
-
Slavy z biegaczem to taki "must have" dla fanatyków radzieckich kwarców. Z tym, że odmiana złoto-czarna jest chyba bardziej powszechna niż ta z jasną tarczą. Natomiast co do Rakiety - to istniały co najmniej dwa rozwiązania sekundników w tych stricte-diverowych modelach; jeden prosty-chromowany, drugi z grotem wypełnionym lumą. Ja kiedyś trafiłem na trzecią odmianę, ale nie mam pewności czy to był oryginał - sekundnik prosty (bez grota) ale cały malowany białą farbą. Przy zakupie tego typu Rakiet trzeba zwracać uwagę na stan szkiełka - jeśli jest uszkodzone, to wymiana przysporzy sporo trudności, bo nie pasuje tam zwykłe wypukłe plexi. Oryginalne szkiełko jest bowiem osadzane wewnętrzną krawędzią na ringu wystającym z koperty, a następnie dociskane zewnętrznym ringiem, który jednocześnie służy do mocowania plastikowego bezela.
-
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
sthool odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Te Łucze z rzymskimi indeksami to jeszcze inna bajka. Chodziło mi wyłącznie o odmiany z arabskimi pochylonymi cyframi Ale żeby nie robić zbytniego off-topa pokażę swoją bardzo często noszoną Rakietę - kiedyś już tu chyba była, ale od tamtego czasu doczekała się innego paska, nowej koronki, a także szkiełka o niższym profilu.
