Kieszonkowe
Stowarzyszenie-
Liczba zawartości
1693 -
Rejestracja
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Kieszonkowe
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Witaj Romanie Tak dwa Dlatego do klepania używa się specjalnych młotków zwijanych ze skóry lub z tworzywa lub gumy. Na Twoim miejscu widząc kopertę spróbował bym wypchnąć od spodu agatem. Miłego dnia Roman -
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Witaj, jak masz np. taki komplecik to się da chociaż zawsze klepanie może pozostawić ślady. Można też spróbować wypchnąć gładzikem z agatu. Miłego niedzielnego popołudnia Roman -
Tak własnie cylinder który jest własnością naszego Kolegi (i jest na górze na moim pierwszym zdjęciu ) tak był zrobiony - po pół roku walki z nim doszedłem do tego że poprzedni naprawiacz popodmieniał cylinder i koło wychwytowe i dopiero dobranie właściwych spowodowało że zegarek ożył. Koszty naprawy już dawno przekroczyły cenę którą ustaliliśmy za naprawę - ale właściwie to chyba powinienem jeszcze dopłacić właścicielowi bo przecież nauka kosztuje . Pozdrawiam Roman p.s. A miało być tak prosto, tylko dobranie włosa, czyszczenie, regulowanie, uzupełnienie brakujących wskazówek.
-
Też czasami zdarza mi się nie popsuć jakiegoś cylindra czy przystawki Mam też ja Ale jak znam życie to jak dojdzie coś do czego to okaże się że zabraknie szukanego rozmiaru Ostatnio szukałem osi dla Kolegi który robił przystawkę balansową drugiemu Koledze który się poddał z jej naprawą przejrzałem 10 pojemników znalazłem 4 osie 1,1 mm ale i tak żadna nie pasowała wysokością . Pozdrawiam Roman
-
Witam, czy ja napisałem gdzieś że jesteś osobą niewiarygodną ? Chociaż nie wiem czy miał być to dowcip, sarkazm czy niewiarygodność ? Bo widząc takie koło wychwytowe Zadałeś pytanie Ja chciałem tylko podnieść na duchu naszego Kolegę bo chyba po Twojej wypowiedzi był trochę zdołowany Marku zwróć uwagę że aukcja na którą się powołujesz była ponad dwa i pół roku temu i że nie było napisane że jest to sprawna przystawka balansowa. Tak jak napisał powyżej Kol. "mkl1" aktualnie ciężko będzie znaleźć cylinder z dostawą w cenie 20 € a to jest praktycznie cały Twój budżet. Obawiam się też że mało kto podejmie się naprawy przystawki cylindrowej za 100 PLN. Ale też raczej w tym budżecie nie dostaniesz sprawnego werku do Twojego zegara. A ten co pokazujesz ma trzy zalety: ma ładną tarczę, pasuje do zegara i już jest . Podeślij wymiary balansu (średnicę, grubość nie złamanej osi, dobrze by było też wysokość /między mostkiem a płytą) popytam wśród znajomych może coś znajdą. Miłego poranka Roman p.s. Sprawdziłem "zatokę" na którą powoływał się Kol. "mkl1" i dobrze pamiętałem to co podał to są ceny za małe osie . Przy Twojej przystawce raczej potrzebna jak się znam duża/gruba oś a tu cena jest nie 13 ale 26 € plus wysyłka (trzeba z Niemcem negocjować wysyłkę)
-
Nie wierz temu co mówi "mkl1" są osoby w tym kraju które potrafią to zrobić. Jedyny problem cena . Pozdrawiam Roman
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Wszystkie stopery Excelsior Park które przeszły przez moje ręce miały to rozwiązanie. Niestety czasami magazynek był już pusty . Pozdrawiam Roman -
To nie do Ciebie "Yodku", O....!!!! Chociaż i Ty starasz się z "niebytu" zrobić COŚ. A u mnie to cały czas coś co czeka na swojego odkrywcę / uzdrowiciela
-
Ja też już jestem "szalony dziadek" , A właściwie to jak mnie uświadomili koledzy to tylko mąż babci bo dziadkiem zostanę dopiero wtedy gdy będę miał wnuka a na razie same wnuczki . A pokazując moją "kolekcję" chciałem tylko tak trochę "włożyć kij w mrowisko" bo Wszysczy tu pokazują wymuskane, odmalowane, z wybielonymi tarczami swoje budziki. Często jeszcze w szklanych gablotach lub na specjalnych półeczkach (sama inkrustacja ich budzi zazdrość). Więc chciałem pokazać że istnieją też takie zakurzone, zardzewiałe kolekcje, które cały czas czekają na swoje odkrycie. No to okazało się że mam "dobre oko" skoro na dzień dobry wybrałem rzadki model "Slavy" ? czy jeden z pierwszych (wyprodukowanych chyba w ilości 2000 szt.) model "Poltika" . Z tą listą spadkową to też trochę moja "przewrotność" choć biorąc pod uwagę że na razie u nas w rodzinie same Kobiety to komu mam przekazać swoje skarby (wiem "Yodek" przeczy moim teoriom ). A pro pos "spadku" jak zwykle na koniec historyjka ; Moja przyjaciółka wpadła kiedyś do kolegi mieszkającego w Niemczech i widzi na półce piękną kolekcję winyli z muzyką klasyczną niektóre jeszcze zafoliowane. Pyta ? - Zbyszek, co ty teraz zainteresowałeś się takim typem muzyki? - Nie pada odpowiedź, tylko szedłem ulicą i patrzę stoją wystawione na śmietniku. Koleżanka na to: - Zbyszek to ty je szybko sprzedaj albo rozdaj bo twoje dzieci je wystawią na ten sam śmietnik Tak to już jest z kolekcjami które nie mają spadkobierców zainteresowanych ich dalszym gromadzeniem. Na razie nie zamierzam umierać więc lista spadkowa jest hipotetyczna. Chociaż wiem że jak jest tego sporo to trudno znaleźć jednego nabywcę który weźmie wszystko - a skoda żeby to lądowało w śmietniku czy na złomie. Miłego dnia - ja jem śniadanko i idę do moich porządków. Roman p.s. Np. wczoraj robiąc porządek z papierami, listami, dokumentami znalazłem takie "skarby", wielu z piszących na tym forum nie było jeszcze na świecie lub "nosiło pieluchę w zębach" , co z nimi zrobić, wyrzucić, oddać na makulaturę, wystawić na znanym portalu aukcyjnym? Na razie wylądowały w nowym kartonie - mam nadzieję że moje kobiety kiedyś to docenią.
-
Witajcie, ten magazyn był gromadzony przez kilkadziesiąt lat , a od "circa" 20 przeleżał w siatkach, workach i kartonikach w piwnicy mojego rodzinnego domu. Niestety nie udało mi się dogadać z rodziną i ojcowizna idzie w obce ręce. A ja od kilku tygodni robię właśnie remanent przenosząc co ciekawsze rzeczy do mojego domu. Tak więc budziki doczekały się własnych kartonów i półki na regale (metr na dwa na pięćdziesiąt centymetrów) czyli metr sześcienny budzików . Na budzikach to ja się zbytnio nie znam (podobnie jak zresztą na pozostałych tematach zegarkowych) podziwiam Kolegów którzy po kształcie, kolorze, fakturze czy słoń ma trąbę w prawo czy lewo potrafią powiedzieć tak dużo o danym egzemplarzu zegarka. I jeśli w przypadku kieszonek,narzędzi czy technologii jestem w stanie coś podyskutować - to przy budzikach raczej będę musiał prosić o pomoc w datowaniu, ocenie/wycenie i.t.p. Pierwotnie były traktowane jako "dawcy organów" czy n.p. źródło dobrej stali na ośki i.t.p.. Założenie było takie że na emeryturze (żeby mieć co robić) będę powoli je przywracał do życia. Ale teraz widzę że raczej mojego życia nie starczy. Samych Slav, MIrów, Drużb, Jantarów jest z cztery kartony, dwa kartony to same obudowy, dekle, ramki rozebrane płyty. Pozostałe to Poltiki, trochę Czechów i DDR-ów. Tak że jak chcecie to możecie się wpisywać "na listę spadkową" Na moje narzędzia, kieszonki czy bibliografię zegarkową już taka lista istnieje Ale uprzedzam że na razie nie zamierzam umierać, a w mojej rodzinie były długowieczne osobniki . Miłego poranka Roman
-
To pokażę moje zbiory budzików Zrobiłem remanent spadku po zegarmistrzu 10 kartonów (50x40x30) budzików chyba do końca życia ich nie uruchomię Jest tam trochę ciekawych n.p. wczesne "Poltiki" małe "Poltiki" czy "Junghans" z Lublina Trzy dni robienie porządków Pozdrawiam Roman oraz pudełko nóżek i pokręteł
-
Lutowanie srebrem
Kieszonkowe odpowiedział mkl1 → na temat → "Zrób to sam" - wskazówki przy samodzielnych naprawach
Jeśli kiedyś lutowałeś srebrem bo srebrem się nie spawa to powinieneś Sobie dać radę bez problemu. Kol. "Kiniol" podpowiedział Ci jaki lut stosować - zresztą wiadomo im miększy tym niższa temp. topienia ale też połączenie słabsze . Z tym jest tak jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina . A ja to robię tak A wskazówki ludwikowskie są trochę cieńsze niż grubości które podajesz. A więc AVANTI Kolego. Miłego wieczoru Roman p.s. Zawsze możesz sobie sam zrobić lut srebrny - w zależności do składu będziesz miał różne temp. topienia. Przecież nie musisz go mieć w drucie. Stop sobie w tygielku składniki a potem "udziób" sobie maleńki kawałek i tum lutuj. -
Gratulacje. Pozdrawiam Roman p.s. To teraz musisz Sobie kupić sejf
-
A widziałeś u pozostałych producentów nabijarkę z dwoma prowadnicami bo ja nie . Staram się pokazywać narzędzia które są unikatowe lub trudnodostępne. Nie pokazywałem więcej z tej nabijarki bo nic więcej (mimo że Boley) w tej nabijarce nie ma. Nie lecę sobie z Wami "w kulki" tylko pokazuję patent który nigdzie więcej poza tą nabijarką nie spotkałem. Maksyma jest mojego autorstwa (a może jednak komuś ją ukradłem ) Nihil novi .................Powodzenia Miłego tygodnia Roman
-
Nie rób . Syn moich przyjaciół który skończył matematykę na Oxfordzie a teraz wykłada ją na Uniwersytetach w Niemczech. Będąc jeszcze licealistą zajął drugie miejsce w ogólnopolskiej olimpiadzie matematycznej tylko dlatego że do prawidłowego rozwiązania doszedł inną niż typowa metoda !!!! Tak że może nie mam racji głosząc takie maksymy .
-
Ta nabijarka mimo że Boley nie ma mimośrodu . A ten patent składa się że sprężynki i dwóch kulek . i ma na celu zapobieganie opadaniu włożonego nabijaka. Miłego wieczoru Roman p.s. Nie wiem czy nie za szybko rozwiązuję moje zagadki - w ten sposób mało się uczymy - bo nie rozwiązanie ale sposób dochodzenia do niego jest nauką.
-
A taki patent na Boley-u widzieliście i wiecie do czego on służy ? Miłych zagadek Roman
-
Już odblokowało forum Więc pokazuję "koszerny" zestaw co prawda nie jest on "tzw. fabryczny" jak to napisał Kol. "mkl1" ale używam go częściej niż właśnie "fabryczne" zestawy Boleya czy Flumego które mam też w warsztacie. ma on dwie równoległe prowadnice do normalnych i precyzyjnych nabijaków których kilkadziesiąt jest w zestawie. Jedyny raz spotkałem taki dziwoląg i udało mi się go kupić . I jest moim ulubionym zestawem - ma chyba wszystko. Pozdrawiam Roman
-
Już zgłosiłem "moderacji"
-
Witaj niedzielnym świtem Prosisz to masz Jako niedouczony plastyk/architekt a nie technolog/konstruktor pozwolę sobie zwrócić Ci kilka uwag: Po pierwsze: pokazując zdjęcia moich tłoczników pochodzących z jak to nazywasz "fabrycznej nabijarki" (moim zdaniem podstawowe narzędzie każdego kto chce się bawić w naprawę zegarków i raczej nie opłaca się go robić samemu) miałem nadzieję że Ci podpowiem, będę źródłem inspiracji jak rozwiązać Twój problem zrobienia garbu na drążku kotwicy. Myślałem że jako konstruktor zwrócisz uwagę na średnice pokazanych na moim zdjęciu nabijaków. Ten po prawej stronie to typowy nabijak o średnicy 4,50 jakie występuje w większości nabijarek natomiast matryca dedykowana do niego ma średnicę części roboczej o połowę mniejszą Nabijak po lewej stronie jest nabijakiem precyzyjnym o średnicy 2,75 i tłocznik do niego też jest odpowiednio mniejszy. Gdybyś zwrócił uwagę to konstrukcyjne nie było by potrzeby podpiłowywania Twoich narzędzi bo przy tych wymiarach nie wchodziły by w konflikt z kołkami czy bezpiecznikiem kotwicy. Twoje dorobione narzędzia są po prostu za duże około 4/5 średnicy nabijaka czyli tak na moje niekonsrukcyjne oko fi 4 mm i dlatego kolidują. Po drugie: Jak już robisz sobie narzędzia to zwróć uwagę (patrz moje zdjęcie które specjalnie robiłem żeby było widać wszystkie detale) żeby krawędzie matrycy którą osadzasz w płytce nabijarki były wytoczone pod kątem prostym do jej osi czyli żeby całą powierzchnią opierały się na płytce i nabijaku. Nie będą się wtedy klinować a co najważniejsze nie pokaleczą otworów w płytce nabiarki jak to ma miejsce w otworze który jest po lewej stronie matrycy na Twoim zdjęciu. Nabijarka jak sam zapewne wiesz jest dość drogą rzeczą (zwłaszcza fabryczna) i szkoda jej niszczyć. A pro po fabrycznej (koszernej jak to napisał Kol. "shreq") nabijarki narzędzia które pokazałem jako inspirację pochodzą właśnie z takiej nabijarki - o tyle ciekawej że ma na raz dwie prowadnice do nabijaków zwykłych i precyzyjnych. W całym moim już dość długim życiu tylko raz taką spotkałem i udało mi się ją kupić (nie powiem że było tanio ) i mimo że mam jeszcze nabijarki Boleya i Flumego to tą podwójną najczęściej używam. Jak wstanie słońce i znajdę trochę czasu to postaram się zrobić zdjęcia i pokazać. Po trzecie: Pisałeś coś o stali narzędziowej a wykonane przez Ciebie narzędzia wyglądają jak by to powiedział Kol. "szalony amator" jak z gwoździa czy parasola . Rozumiem że to były na próbę a docelowe wykonasz z prawidłowego materiału, a jak weżniesz pod uwagę jeszcze moje uwagi (stetryczałego staruszka ) może nie zawsze słuszne (nie jestem konstruktorem) to myślę że będziesz miał całkiem fajne narzędzie. Miłego dnia Roman
-
Powodzenia cieszę się że jestem źródłem inspiracji . Pozdrawiam Roman p.s. Ja co prawda wychodzę z trochę innej zasady "jak chcę się napić piwa - to nie kupuję browaru"
-
Najlepiej zrobić to używając odpowiednich narzędzi oczywiście jeżeli takie posiadasz a jak nie to płaskie kleszcze i trzy zagięcia w górę, w dół i ponownie w górę uważając oczywiście żeby nie złamać drążka kotwicy . Miłego weekendowego poranka Roman
-
A skąd takie twierdzenie/przypuszczenie . Francuski jest językiem obowiązującym w prawie 30% kantonów Szwajcarii. A breveté nie Breverette znaczy tyle co opatentowany. Miłej nocy z budzikami które na razie nie budzą Roman
-
Drogi Marianie - mam i ja a nawet dwa (tylko drugi się gdzieś zapodział w moich pudłach ze zbiorami ) Mistrz Podwapiński pokazuje go w swoim dziele i zaleca go używać do ściągania plato ew. włosa. A przez to że ma rozszerzane końcówki można go nazwać uniwersalnym. A ten wewnętrzny stożek służy do pomieszczenia w nim czopa osi - co chyba dobrze widać na rysunku obok. To co pokazał natomiast Mirek jest uboższą wersją (nie uniwersalną) ściągacza przerzutnika (rysunek po lewej) i to jest odpowiedź na pytanie "Yodka" . Otwór w stopce tego ściągacza jest tak mały jak średnica osi balansowej. Oczywiście można go użyć do ściągania wskazówek ale wtedy trzeba by rozwiercić otwór do dość dużej średnicy (takiej jaka jest na osiach wskazówek budzika) niszcząc tym samym definitywnie to narzędzie. Na pewno nie można tego mylnie propagować jako narzędzia do ściągania wskazówek. Pozdrawiam Roman p.s. Staram się na tym forum pokazywać, wyjaśniać, propagować wiedzę o narzędziach zegarmistrzowskich których gromadzenie jest jak zapewne wielu z Was wie jednym z moich hobby. Wielu osobom dzięki moim kontaktom też pomogłem w zdobyciu poszukiwanych narzędzi. I raczej były to narzędzia trudne do zdobycia i nie ze złomu. Natomiast uwagi typu " i bardzo dobrze", " o nerce" czy "o śrubokręcie" - skutecznie mnie do tego zniechęcają. Myślę że dam sobie spokój.
-
Drogi Mirku zastanawiam się czy Twoja wypowiedź to żart czy złośliwość ? Jako konstruktor/technolog powinieneś wiedzieć że narzędzia projektuje się po to żeby używać je zgodnie z przeznaczeniem. A to co pokazałeś na Swoim zdjęciu (przepraszam za użycie bez zgody autora) zostało zaprojektowane do zgoła czego innego (a na pewno nie do zdejmowania wskazówek z budzika) To jest tak jakby zaproponować użycie widelca zamiast grzebienia do czesania włosów - bo zarówno jeden jak i drugi mają zęby. Twierdzisz że zdejmowałeś nim wskazówki w budziku pokaż jak duży jest otwór w podstawie bo mam wątpliwość czy w ogóle mogłeś to założyć na dość grubą oś budzika. Miłego dnia Roman
