Kieszonkowe
Stowarzyszenie-
Liczba zawartości
1693 -
Rejestracja
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Kieszonkowe
-
Drogi Kolego. Proszę czytaj ze zrozumieniem . Napisałem wyraźnie "co po za stężeniem jest szkodliwego" Jak widać na przytoczonym przykładzie nawet na Śląsku "zadowalająca jakość powietrza ze względu na O3" Miłego dnia Roman p.s. Jeśli chcemy dyskutować merytorycznie - to nikt Ci nie każe przebywać w ozonowanym pomieszczeniu. To jest tak jakbyś twierdził że będziesz siedział w worku w którym tępisz chemią kołatka ze skrzyni zegara. A w przypadku ozonu to czas połowicznego rozpadu wynosi 20 min !!!!
-
A możesz napisać co poza stężeniem jest w ozonie niebezpiecznego ? Mój kolega o którym wspominałem zajmuje się ozonowaniem począwszy od żywności a skończywszy na ściekach. Aktualnie swoje instalacje udostępnia do habilitacji jednej z Pań dr SGH w Warszawie. Starają się spopularyzować zastosowanie ozonu. Miłego dnia Roman
-
Witaj, zgadzam się z Tobą całkowicie dlatego napisałem - myślę że lepiej nawet jest napisać "stożek smarowniczy" (podkreślając że jest to określenie własne) Miłego poranka Roman
-
No właśnie z tym jest problem . Mistrz Wawrzyniec Podwapiński nawet miał taki pomysł żeby chyba nawet "Polską Normą" unormować nazewnictwo zegarmistrzowskie. Niestety nie udało się tego zrealizować. W Polsce używa się kilku nazw do określenia tego samego. Jedne pochodzą z niemieckiego, inne z polskiego, jeszcze inne z gwary popularnej fachowej czy nawet regionalnej . Dlatego, panewka, buncyna, tulejka łożyskowa ... a wszystkie określają to samo . Tak samo zenker, zagłębienie smarowe - myślę że lepiej nawet jest napisać "stożek smarowniczy" (podkreślając że jest to określenie własne) niż używać błędnych określeń. Tylko nie odpowiadaj że "robisz w dziurce" bo wtedy na pewno obiadu nie dostaniesz Miłego wieczoru i spokojnej nocy Roman
-
Yodku mój Poltik powędrował do nowego kartonu i znalazł się na półce z innymi z metra sześciennego budzików. Czekając na czas swojej reinkarnacji. Może kiedyś to nastąpi i otrzyma nowe życie będąc tak pięknie (jeśli potrafię) wypucowany/wyglancowany jak Wy to potraficie zrobić. A moje sprostowanie miało na celu tylko wyjaśnienie dla innych chętnych że nie Ty go ode mnie wysępiłaś (chociaż jesteś pierwsza w kolejce ) . Ozonator dostałem/odkupiłem od mojego kolegi (tego od przemysłowych ozonatorów dla szpitali) kupił go do jakiś testów. Ale z tego co wiem są dostępne na znanych portalach aukcyjnych. Ważne żeby zwrócić uwagę na wydajność. Do profesjonalnych zastosowań powinna być większa niż 30-40 g/h. Można też go zrobić samemu wystarczy kaskada płytek do wyładowań koronowych, wentylator komputerowy, ew. wyłącznik czasowy i obudowa najlepiej z nierdzewki. Pozdrawiam Roman
-
Piotrze dzięki za sprostowanie. A już myślałem że czegoś nowego się nauczę . Z "Maczkowskim" pozdrowieniem Roman Jak sam napisałeś zęby bębna sprężyny przenoszą dużo większe obciążenia i dlatego chcąc być pewnym lepiej żeby "jaskółczy ogon" był w dwóch płaszczyznach czyli czoła bębna i boku walca bębna. Oczywiście jest to takie teoretyczne "gdybanie" Pozdrawiam (walcując temat) Roman
-
Mimo że Poltik i z Gdańska to "Yodek" nie kupił go ode mnie . Co prawda wszystko co wchodzi do nas do domu przechodzi profesjonalny proces ozonowania. Nasza maszynka wytwarza 40 g/h ozonu. Jak się ją włączy na chwilę to czuje się jak po porządnej burzy w górach . A pro po ozonu Kolega który zawodowo się tym zajmuje (robi m/in urządzenia do utylizacji ścieków dla szpitali Covidowych) twierdzi że poza drobnoustrojami ozon potrafi sobie skutecznie dać radę z drewnojadami ??? Pozdrawiam Roman
-
Dlatego zwróć uwagę na ostatni po prawej rysunek w pierwszym rzędzie. Pozdrawiam Roman
-
Wybacz po raz pierwszy że tu odpowiem (ale to nie ja zaśmiecam ten temat) Zegar jest prosty jak "budowa cepa" którym zresztą ten zegar obraca. Cała tajemnica polega na doborze ciężaru kulki i elastyczności sznurka na którym jest zawieszona. Właśnie elastyczność tego sznurka decyduje o dokładności chodu o czym kiedyś chyba wspominał "tarant". Niestety zegary (ew. repliki) osiągają jak na swoje wykonanie dość wysokie ceny (sam sznureczek z kulką też nie jest tani) Ostatnio widziałem sprzedawcę oferującego ten zegar na "Kole" ale cena którą za niego śpiewał była taka że nawet się nie zatrzymałem. Myślę że Ty byś go też nie kupił. A i tak była tylko częścią ceny które wołają na aukcjach. Wybacz po raz drugi Nie chce mi się iść do pracowni i zdejmować zegar z półki i go rozbierać. Tym bardziej że rozbieranie w przeciwieństwie do zegara nie jest takie proste. Musi Ci wystarczyć instruktaż z youtube. Miłego końca dnia Roman
-
Może to pomoże A jak już wstawisz to potem to A jeśli byś miał jakieś problemy to dzwoń lub pisz na PW. Co mogę to pomogę Dzisiaj mi się jakoś rymuje Roman
-
Jak byś był w Kliczkowie to może mógłbyś pomacać Miłego poszukiwania (macania) Roman
-
Brawo za takie podejście do tematu Oliwiak tego określenia nie znałem - ale całe życie człowiek się uczy - Otwory łożyskowe (takie określenie mi jest znane) w płytach powinny być owiercone. Owiercenie wewnętrzne jest bardzo małe 0,05 - 0,1 mm. Natomiast zewnętrzne, będące zwykle zagłębieniem smarowym osiąga znaczne rozmiary a jego kształt ma zapobiegać wypływaniu smaru. Wykonuje się je przy użyciu tego typu narzędzi (i tylko w lepszych zegarach / grube płyty) na mniej więcej 1/3 grubości płyty. Zagłębienie to jest centryczne/ symetryczne do otworu w który wchodzi oś. Ma ono utrzymać olej, zapobiegać jego wylewaniu na płytę (często robi się jeszcze odpowiednie kształty brzegów). Można jeszcze stosować się po/przy myciu odpowiednie preparaty zapobiegające rozlewaniu się. (kiedyś sam je sobie produkowałem ale z biegiem lat stałem się leniwy - najwyżej trochę wycieknie ). Ale żeby skończyć te mądre naukowe wywody to najprościej ujmując otwór osi powinien być w środku zagłębienia smarowego czyli ten Można też go sobie wyznaczyć przy pomocy cyrkla do zazębień ale to znowu będzie naukowo . Miłego naukowego dnia z zegarkami i zegarami Roman p.s. A najprościej to po prostu rozwiercić otwór i wstawić panewkę zwaną też buncyną
-
Witaj, wałek to nie żaden problem. Każdy zegarmistrz (UWAGA nie "zegarmistrz" ) da sobie z nim radę. Kiedyś dorobienie wałka to było podstawowe zadanie praktyczne na egzaminie czeladniczym. Można też dobrać ze starych zapasów "trupków" lub kupić takie stoki na znanych portalach . Można też zastosować taką przedłużkę na ułamany wałek (są robione na różne średnice) W Gdańsku byłbym Ci w stanie pomóc ale skoro jesteś z "pyrlandii" to polecam naszego Kolegę "Kiniola" kiedyś mieszkał w Poznaniu a teraz też niedaleko bo w Puszczykowie. Jak znam Krzysztofa to taki wałek zrobi jedną ręką i z zamkniętymi oczyma . Albo dobierze jakiś wałek z posiadanych przez siebie zasobów lub trupków. Gorzej jest z koronką ale tą masz u mnie gratis (jeśli Ci będzie pasowała) musisz ją tylko odebrać. Możesz też (jeśli Krzysztof Ci będzie pomagał) a się nie spieszysz poczekać jak będę coś jemu wysyłał to dorzucą do przesyłki to i wtedy transport masz za free. Miłego poranka Roman
-
Witaj, nie wiem czy będzie pasowała - naręczne to nie moja bajka Ale ile takich koronek potrzebujesz Tak wyglądają od góry i od spodu i są srebrne i złote (co widać na pudełkach z tyłu) Miłego wieczoru Roman
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Witaj, jak się nie znasz i nie miałeś takowego zegarka w ręku - to jak kiedyś będziesz w Gdańsku to może dam Ci potrzymać . A tu na szybko wyjęty z moich zbiorów Co prawda nie tak stary bo tylko stukilkudziesięcio letni Waltham i nie z "wyślizganymi" aniołkami ale też z wyślizganymi "diabełkami" - gwarantuję Ci że animacja jest z epoki a to że nie jest dokładna czy cyzelowana to po prostu niechlujstwo wykonawcy. Myślę że mają rację Koledzy którzy twierdzą że koperta jest dorabiana później - świadczy o tym jej pewna toporność. Natomiast moim zdaniem mechanizm a przynajmniej jego główna część jest oryginalna - ale mogę się mylić nie jestem aż takim znawcą starych kieszonek i innych staroci jak niektórzy na tym forum. Miłego wieczoru Roman -
Witaj. Jeśli nie znajdziesz u Siebie to możesz podesłać do Gdańska. Pozdrawiam Roman
-
Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Witam, temat jakoś przycichł - a liczyłem na to że inni Koledzy też jednak coś pokażą. Swoich realizacji przy pomocy żywic, lakierów do paznokci czy wypełnień stomatologicznych . Ja w t.zw. międzyczasie zamiast zajmować się dalszym doskonaleniem techniki uzupełnień zajmowałem się zupełnie czymś innym (ale to nie temat na to forum ) Teraz pokazuję tylko efekty pracy nad tarczami Kol. "mkl1" - trafił do mnie taki mocno starany życiem cylinderek Jak zwykle po upadku na ziemię następują odpryski w miejscu mocowania nóżek na tarczy (w tym przypadku między godz 8 a 9) Po myciu / wytrawieniu (w naszym preparacie) miedź odzyskała połysk ale też wyraźnie widać że nóżka też trzyma się tarczy "siłą woli" Nie pozostaje nic innego jak tylko jak wyjąć odpowiednie sprzęty i postarać się to naprawić Wielu Kolegów pyta się jak sobie poradzić z odpadniętymi /urwanymi nóżkami niektórzy próbują kleić na kropelkopodobne kleje lub żywicę, Inni przyklejają tarczę do mechanizmu taśmami lub o zgrozo butaprenem !!!!. A wystarczy trochę spirytusu do palnika (nie do gardła ) , dmuchawka, jakieś ustrojstwo do trzymania nóżki/ tarczy, lut i jakaś podkładka żeby nie popalić stołu żonie . Wdmuchując powietrze / tlen możemy dowolnie kierować płomień lampki spirytusowej otrzymując bardzo cienki i odpowiednio skierowany płomień o dość dużej temperaturze. Tak to kiedyś robili starzy zegarmistrzowie gdy nie było laserów, PUKów i innych wynalazków. Jedyny problem to że tarcza od spodu jest trochę osmolona i trzeba ją z tego oczyścić. A jak ktoś chce żeby było jeszcze ładniej to wykruszenia obok można uzupełnić emalią I tak to wygląda od spodu widać że coś było robione ? A tak z wierzchu to trochę widać ale nie zawsze uda się dobrać idealnie odcień bieli . A pro po różnych innych pomysłów na cudowne wypełnienia. Próbowałem pójść na skróty. Z drugą tarczą która trafiła do mnie podszedłem do zaprzyjaźnionej dentystki prosząc żeby dobrała mi jakiś kolor wypełnienia najbardziej podchodzący, długo się starała ale chyba coś nie wyszło okazuje się że wypełnienia nie są do końca kryjące bo pod spodem jest kolor zęba i dzięki tej półprzejrzystości wtapiają się w kolor zęba. Może trzeba by dać na miedź jakiś biały podkład. A może moja dentystka lepiej robi i bardziej się przykłada do zębów niż do tarcz zegarkowych . Efekt minie nie zadowolił więc poprosiłem kolegę chemika o podbarwiacz naszej masy porcelano podobnej i oto efekt który końcowo uzyskałem Można uznać że masa nałożona na srebrnej blaszce jest identyczna lub bardzo zbliżona do kremu na tarczy. A biorąc pod uwagę że miedź tarczy ją powinna jeszcze trochę ocieplić to powinno być dobrze. Niestety tego już nie sprawdzimy bo Kol. "mkl1" zrezygnował z dalszej naprawy więc dostanie tarczę z takim wypełnieniem (gratis) może go usunąć, zostawić, zeszlifować, podmalować ....... A kończąc temat uzupełnień to ostatnio trafił do mnie z Londynu do naprawy zegarek z firmy "Kendal & Dent" (tak to ta sama firma co robiła Londyńskiego "Big Bena"). Właściciel zegarka był skłonny nawet pozostawić ubytki na boku tarczy (ale decyzję pozostawił mi). Mnie to jednak raziło więc tak wygląda efekt uzupełnień Tak wiem brakuje podziałki minutowej ale solennie obiecuję że w przyszłym roku jak mnie Coronawirus nie zmoże to postaram się popracować też nad tym tematem. Na razie renowacje czy się komuś podoba czy nie pozostają sauté. Miłego wieczoru Roman -
Temat trochę się rozbuchał i odszedł od głównego tematu "Kieszonkowa staroć" na tematy poboczne Dlatego zapraszam do tematu "Renowacja zegarków kieszonkowych" Mam nadzieję że tym linkiem zakończymy tytułowy temat Pozdrawiam Roman
-
Kieszonki i kieszonkowcy, czyli wszystko co na dewizce wisi.....
Kieszonkowe odpowiedział sawcio68 → na temat → VINTAGE
Fajny nabytek, szkoda tylko że emalia uciekła (ale tak jest w większości tego typu damek) . Pokaż co jest w środku (jakiś cylinderek ?) Miłego weekendu Roman -
Witam, Do Kol. "PM1122" Jak widzisz Kol. "mkl1" znowu wyprowadził nas w pole . Ja sugerowałem wykorzystanie kołnierza jako prowadnicy, Ty byłeś pewien że własnie tak zrobił ( a może uległeś tylko mojej sugestii) a on jak zwykle zrobił po swojemu . I skoro osiągnął efekt to można uważać że działanie było skuteczne . Do Kol. "mkl1" Ja wykorzystuję takiego "Proxxona" ze statywem. I nawet kiedyś zastanawiałem się nad kupieniem podobnego chińczyka jest nawet chyba firma w Polsce która nimi handluje. Ale jakoś nie do końca mam zaufanie do chińskiej produkcji. Pokaż proszę jak wygląda jeszcze imadło do niego i jak jest mocowane. Bo rozwiązanie które jest zastosowane w "Proxxonie" nie do końca mnie satysfakcjonuje . A do profesjonalnego wiercenia to jak jak napisał Kol. "LESKOS" najlepiej używać tokarki wyposażonej w takie koniki i odpowiednie płytki ( zapewniam Cię że są do różnych rodzajów osi) Pozdrawiam Roman
-
Witaj, tak jak napisał "fotolizard" mycie w gronalu lun elmie na pewno mu nie zaszkodzi . Prawdopodobnie są to tylko zacieki z brudu. Jeśli nie to wtedy pozostają tylko agresywne rozpuszczalniki typu cyklocheksanon czy ksylen ale można doprowadzić do takiego efektu jak w tym temacie Pozdrawiam Roman
-
Witaj, ja się nie gniewam a już wcześniej napisałem że nie podejrzewałem Ciebie o wiercenie "z ręki" jeśli tak to odebrałeś to przepraszam. Natomiast znając oprzyrządowanie Kol. "mkl1" (sam się do niego trochę przyczyniłem ) mogłem podejrzewać że tak to zrobi . Dopiero po jego późniejszych zdjęciach doszedłem że miał kołnierz z otworami który można było wykorzystać jako prowadnicę. Fakt ten pn przed nami "ukrył" i też nie potwierdził że to rozwiązanie wykorzystał. Nie wiedziałem co prawda że posiada wiertarkę z Alii (której widoku w swoim warsztacie nas pozbawił jak sam pisze ze względu na panującą tam wielką czystość ) ale zastosowanie nawet tej wiertarki bez odpowiednich prowadnic (typu tuleja z otworami) czy łoże pryzmatyczne jest właśnie dla mnie wierceniem prawie że "z ręki". Staram się na tym forum propagować wiedzę o narzędziach zegarmistrzowskich i ich zastosowaniu oraz poprawnym słownictwie zegarmistrzowskim (oczywiście robię to w miarę własnej wiedzy i nie twierdzę że zawsze mam rację) natomiast tego typu uwagi skutecznie mnie do tego zniechęcają Odnoszę też wrażenie że Kol. "mkl1" robi to świadomie lub co gorsza nie świadomie, bo i Ciebie wprowadził w błąd swoimi wypowiedziami. I spieszyłeś mu z niepotrzebną radą ale widać masz większą cierpliwość i nie wyprowadza to Cię z równowagi. Miłego wieczoru Roman
-
Witaj, ja nic nie pisałem o tym że Ty proponujesz wiercenie z ręki. Podałem tylko trzy możliwości wykonania tego otworu 1. Z ręki 2. Przy zastosowaniu wiertarki słupowej lub w stojaku - tą metodę zastosował Kol. "mkl1" 3. Przy użyciu tokarki i odpowiednich narzędzi ją uzupełniających. Gratulacje, widzę że w rok osiągnąłeś już taki poziom wiedzy że inni mogą się uczyć od Ciebie. Szkoda tylko że w pierwszym poście gdy zastanawiałeś się nad wierceniem nie pokazałeś nam że dysponujesz tulejką ze starym otworem - który można było swobodnie nałożyć na oś i wykorzystać jako prowadnicę Tu tej tulejki nie ma A tu już jest Wytłumacz mi proszę jak to jest że 9 godzin wcześniej lajkujesz post Kolegi "PM 1112" a w trzy godziny później piszesz że nie czytałeś naszej dyskusji o wierceniu ????? Pozdrawiam Roman p.s. Jak zwykle skoro Was to nie interesuje i uważacie że nie jest to potrzebne (a zwłaszcz oś ) postaram się nie wtrącać z moimi uwagami na temat narzędzi. p.s.2 Mój nie żyjący już Kolega zawsze zwracał mi uwagę że nie mówi się "odziwo" - tylko "proszę Pani"
-
Witaj, oczywiście można to robić "z ręki" ale najlepiej użyć do tego (jak zwykle ) odpowiednich narzędzi. Można to robić wiertarką pionową (lub w stojaku) wyposażoną w odpowiednie łoże zapewniające że wiertło trafi tam gdzie trzeba i nie ucieknie. . Lub najlepiej na tokarce w której w konika montuje się albo kieł składany lub jeszcze lepiej tzw. "pompkę" a w nie płytkę której pryzma gwarantuje że wiertło przejdzie idealnie przez środek osi. Można coś takiego czasami indywidualnie kupić na znanych portalach aukcyjnych, można zrobić samemu (jak znam życie to Kol. "mkl1" potrafi sam to wykonać tak jak końcówki do skracania kotwicy) a najlepiej to po prostu żeby takie płytki były od razu w zestawie tokarki który kupujemy. Miłego dnia Roman
