Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1705
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Witam, Do Kol. "PM1122" Jak widzisz Kol. "mkl1" znowu wyprowadził nas w pole . Ja sugerowałem wykorzystanie kołnierza jako prowadnicy, Ty byłeś pewien że własnie tak zrobił ( a może uległeś tylko mojej sugestii) a on jak zwykle zrobił po swojemu . I skoro osiągnął efekt to można uważać że działanie było skuteczne . Do Kol. "mkl1" Ja wykorzystuję takiego "Proxxona" ze statywem. I nawet kiedyś zastanawiałem się nad kupieniem podobnego chińczyka jest nawet chyba firma w Polsce która nimi handluje. Ale jakoś nie do końca mam zaufanie do chińskiej produkcji. Pokaż proszę jak wygląda jeszcze imadło do niego i jak jest mocowane. Bo rozwiązanie które jest zastosowane w "Proxxonie" nie do końca mnie satysfakcjonuje . A do profesjonalnego wiercenia to jak jak napisał Kol. "LESKOS" najlepiej używać tokarki wyposażonej w takie koniki i odpowiednie płytki ( zapewniam Cię że są do różnych rodzajów osi) Pozdrawiam Roman
  2. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witaj, tak jak napisał "fotolizard" mycie w gronalu lun elmie na pewno mu nie zaszkodzi . Prawdopodobnie są to tylko zacieki z brudu. Jeśli nie to wtedy pozostają tylko agresywne rozpuszczalniki typu cyklocheksanon czy ksylen ale można doprowadzić do takiego efektu jak w tym temacie Pozdrawiam Roman
  3. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Witaj, ja się nie gniewam a już wcześniej napisałem że nie podejrzewałem Ciebie o wiercenie "z ręki" jeśli tak to odebrałeś to przepraszam. Natomiast znając oprzyrządowanie Kol. "mkl1" (sam się do niego trochę przyczyniłem ) mogłem podejrzewać że tak to zrobi . Dopiero po jego późniejszych zdjęciach doszedłem że miał kołnierz z otworami który można było wykorzystać jako prowadnicę. Fakt ten pn przed nami "ukrył" i też nie potwierdził że to rozwiązanie wykorzystał. Nie wiedziałem co prawda że posiada wiertarkę z Alii (której widoku w swoim warsztacie nas pozbawił jak sam pisze ze względu na panującą tam wielką czystość ) ale zastosowanie nawet tej wiertarki bez odpowiednich prowadnic (typu tuleja z otworami) czy łoże pryzmatyczne jest właśnie dla mnie wierceniem prawie że "z ręki". Staram się na tym forum propagować wiedzę o narzędziach zegarmistrzowskich i ich zastosowaniu oraz poprawnym słownictwie zegarmistrzowskim (oczywiście robię to w miarę własnej wiedzy i nie twierdzę że zawsze mam rację) natomiast tego typu uwagi skutecznie mnie do tego zniechęcają Odnoszę też wrażenie że Kol. "mkl1" robi to świadomie lub co gorsza nie świadomie, bo i Ciebie wprowadził w błąd swoimi wypowiedziami. I spieszyłeś mu z niepotrzebną radą ale widać masz większą cierpliwość i nie wyprowadza to Cię z równowagi. Miłego wieczoru Roman
  4. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Witaj, ja nic nie pisałem o tym że Ty proponujesz wiercenie z ręki. Podałem tylko trzy możliwości wykonania tego otworu 1. Z ręki 2. Przy zastosowaniu wiertarki słupowej lub w stojaku - tą metodę zastosował Kol. "mkl1" 3. Przy użyciu tokarki i odpowiednich narzędzi ją uzupełniających. Gratulacje, widzę że w rok osiągnąłeś już taki poziom wiedzy że inni mogą się uczyć od Ciebie. Szkoda tylko że w pierwszym poście gdy zastanawiałeś się nad wierceniem nie pokazałeś nam że dysponujesz tulejką ze starym otworem - który można było swobodnie nałożyć na oś i wykorzystać jako prowadnicę Tu tej tulejki nie ma A tu już jest Wytłumacz mi proszę jak to jest że 9 godzin wcześniej lajkujesz post Kolegi "PM 1112" a w trzy godziny później piszesz że nie czytałeś naszej dyskusji o wierceniu ????? Pozdrawiam Roman p.s. Jak zwykle skoro Was to nie interesuje i uważacie że nie jest to potrzebne (a zwłaszcz oś ) postaram się nie wtrącać z moimi uwagami na temat narzędzi. p.s.2 Mój nie żyjący już Kolega zawsze zwracał mi uwagę że nie mówi się "odziwo" - tylko "proszę Pani"
  5. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Witaj, oczywiście można to robić "z ręki" ale najlepiej użyć do tego (jak zwykle ) odpowiednich narzędzi. Można to robić wiertarką pionową (lub w stojaku) wyposażoną w odpowiednie łoże zapewniające że wiertło trafi tam gdzie trzeba i nie ucieknie. . Lub najlepiej na tokarce w której w konika montuje się albo kieł składany lub jeszcze lepiej tzw. "pompkę" a w nie płytkę której pryzma gwarantuje że wiertło przejdzie idealnie przez środek osi. Można coś takiego czasami indywidualnie kupić na znanych portalach aukcyjnych, można zrobić samemu (jak znam życie to Kol. "mkl1" potrafi sam to wykonać tak jak końcówki do skracania kotwicy) a najlepiej to po prostu żeby takie płytki były od razu w zestawie tokarki który kupujemy. Miłego dnia Roman
  6. Witaj Romanie Tak dwa Dlatego do klepania używa się specjalnych młotków zwijanych ze skóry lub z tworzywa lub gumy. Na Twoim miejscu widząc kopertę spróbował bym wypchnąć od spodu agatem. Miłego dnia Roman
  7. Witaj, jak masz np. taki komplecik to się da chociaż zawsze klepanie może pozostawić ślady. Można też spróbować wypchnąć gładzikem z agatu. Miłego niedzielnego popołudnia Roman
  8. Wszystkie stopery Excelsior Park które przeszły przez moje ręce miały to rozwiązanie. Niestety czasami magazynek był już pusty . Pozdrawiam Roman
  9. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    To nie do Ciebie "Yodku", O....!!!! Chociaż i Ty starasz się z "niebytu" zrobić COŚ. A u mnie to cały czas coś co czeka na swojego odkrywcę / uzdrowiciela
  10. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Ja też już jestem "szalony dziadek" , A właściwie to jak mnie uświadomili koledzy to tylko mąż babci bo dziadkiem zostanę dopiero wtedy gdy będę miał wnuka a na razie same wnuczki . A pokazując moją "kolekcję" chciałem tylko tak trochę "włożyć kij w mrowisko" bo Wszysczy tu pokazują wymuskane, odmalowane, z wybielonymi tarczami swoje budziki. Często jeszcze w szklanych gablotach lub na specjalnych półeczkach (sama inkrustacja ich budzi zazdrość). Więc chciałem pokazać że istnieją też takie zakurzone, zardzewiałe kolekcje, które cały czas czekają na swoje odkrycie. No to okazało się że mam "dobre oko" skoro na dzień dobry wybrałem rzadki model "Slavy" ? czy jeden z pierwszych (wyprodukowanych chyba w ilości 2000 szt.) model "Poltika" . Z tą listą spadkową to też trochę moja "przewrotność" choć biorąc pod uwagę że na razie u nas w rodzinie same Kobiety to komu mam przekazać swoje skarby (wiem "Yodek" przeczy moim teoriom ). A pro pos "spadku" jak zwykle na koniec historyjka ; Moja przyjaciółka wpadła kiedyś do kolegi mieszkającego w Niemczech i widzi na półce piękną kolekcję winyli z muzyką klasyczną niektóre jeszcze zafoliowane. Pyta ? - Zbyszek, co ty teraz zainteresowałeś się takim typem muzyki? - Nie pada odpowiedź, tylko szedłem ulicą i patrzę stoją wystawione na śmietniku. Koleżanka na to: - Zbyszek to ty je szybko sprzedaj albo rozdaj bo twoje dzieci je wystawią na ten sam śmietnik Tak to już jest z kolekcjami które nie mają spadkobierców zainteresowanych ich dalszym gromadzeniem. Na razie nie zamierzam umierać więc lista spadkowa jest hipotetyczna. Chociaż wiem że jak jest tego sporo to trudno znaleźć jednego nabywcę który weźmie wszystko - a skoda żeby to lądowało w śmietniku czy na złomie. Miłego dnia - ja jem śniadanko i idę do moich porządków. Roman p.s. Np. wczoraj robiąc porządek z papierami, listami, dokumentami znalazłem takie "skarby", wielu z piszących na tym forum nie było jeszcze na świecie lub "nosiło pieluchę w zębach" , co z nimi zrobić, wyrzucić, oddać na makulaturę, wystawić na znanym portalu aukcyjnym? Na razie wylądowały w nowym kartonie - mam nadzieję że moje kobiety kiedyś to docenią.
  11. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witajcie, ten magazyn był gromadzony przez kilkadziesiąt lat , a od "circa" 20 przeleżał w siatkach, workach i kartonikach w piwnicy mojego rodzinnego domu. Niestety nie udało mi się dogadać z rodziną i ojcowizna idzie w obce ręce. A ja od kilku tygodni robię właśnie remanent przenosząc co ciekawsze rzeczy do mojego domu. Tak więc budziki doczekały się własnych kartonów i półki na regale (metr na dwa na pięćdziesiąt centymetrów) czyli metr sześcienny budzików . Na budzikach to ja się zbytnio nie znam (podobnie jak zresztą na pozostałych tematach zegarkowych) podziwiam Kolegów którzy po kształcie, kolorze, fakturze czy słoń ma trąbę w prawo czy lewo potrafią powiedzieć tak dużo o danym egzemplarzu zegarka. I jeśli w przypadku kieszonek,narzędzi czy technologii jestem w stanie coś podyskutować - to przy budzikach raczej będę musiał prosić o pomoc w datowaniu, ocenie/wycenie i.t.p. Pierwotnie były traktowane jako "dawcy organów" czy n.p. źródło dobrej stali na ośki i.t.p.. Założenie było takie że na emeryturze (żeby mieć co robić) będę powoli je przywracał do życia. Ale teraz widzę że raczej mojego życia nie starczy. Samych Slav, MIrów, Drużb, Jantarów jest z cztery kartony, dwa kartony to same obudowy, dekle, ramki rozebrane płyty. Pozostałe to Poltiki, trochę Czechów i DDR-ów. Tak że jak chcecie to możecie się wpisywać "na listę spadkową" Na moje narzędzia, kieszonki czy bibliografię zegarkową już taka lista istnieje Ale uprzedzam że na razie nie zamierzam umierać, a w mojej rodzinie były długowieczne osobniki . Miłego poranka Roman
  12. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    To pokażę moje zbiory budzików Zrobiłem remanent spadku po zegarmistrzu 10 kartonów (50x40x30) budzików chyba do końca życia ich nie uruchomię Jest tam trochę ciekawych n.p. wczesne "Poltiki" małe "Poltiki" czy "Junghans" z Lublina Trzy dni robienie porządków Pozdrawiam Roman oraz pudełko nóżek i pokręteł
  13. Jeśli kiedyś lutowałeś srebrem bo srebrem się nie spawa to powinieneś Sobie dać radę bez problemu. Kol. "Kiniol" podpowiedział Ci jaki lut stosować - zresztą wiadomo im miększy tym niższa temp. topienia ale też połączenie słabsze . Z tym jest tak jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina . A ja to robię tak A wskazówki ludwikowskie są trochę cieńsze niż grubości które podajesz. A więc AVANTI Kolego. Miłego wieczoru Roman p.s. Zawsze możesz sobie sam zrobić lut srebrny - w zależności do składu będziesz miał różne temp. topienia. Przecież nie musisz go mieć w drucie. Stop sobie w tygielku składniki a potem "udziób" sobie maleńki kawałek i tum lutuj.
  14. Kieszonkowe

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Gratulacje. Pozdrawiam Roman p.s. To teraz musisz Sobie kupić sejf
  15. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    A widziałeś u pozostałych producentów nabijarkę z dwoma prowadnicami bo ja nie . Staram się pokazywać narzędzia które są unikatowe lub trudnodostępne. Nie pokazywałem więcej z tej nabijarki bo nic więcej (mimo że Boley) w tej nabijarce nie ma. Nie lecę sobie z Wami "w kulki" tylko pokazuję patent który nigdzie więcej poza tą nabijarką nie spotkałem. Maksyma jest mojego autorstwa (a może jednak komuś ją ukradłem ) Nihil novi .................Powodzenia Miłego tygodnia Roman
  16. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Nie rób . Syn moich przyjaciół który skończył matematykę na Oxfordzie a teraz wykłada ją na Uniwersytetach w Niemczech. Będąc jeszcze licealistą zajął drugie miejsce w ogólnopolskiej olimpiadzie matematycznej tylko dlatego że do prawidłowego rozwiązania doszedł inną niż typowa metoda !!!! Tak że może nie mam racji głosząc takie maksymy .
  17. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Ta nabijarka mimo że Boley nie ma mimośrodu . A ten patent składa się że sprężynki i dwóch kulek . i ma na celu zapobieganie opadaniu włożonego nabijaka. Miłego wieczoru Roman p.s. Nie wiem czy nie za szybko rozwiązuję moje zagadki - w ten sposób mało się uczymy - bo nie rozwiązanie ale sposób dochodzenia do niego jest nauką.
  18. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    A taki patent na Boley-u widzieliście i wiecie do czego on służy ? Miłych zagadek Roman
  19. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Już odblokowało forum Więc pokazuję "koszerny" zestaw co prawda nie jest on "tzw. fabryczny" jak to napisał Kol. "mkl1" ale używam go częściej niż właśnie "fabryczne" zestawy Boleya czy Flumego które mam też w warsztacie. ma on dwie równoległe prowadnice do normalnych i precyzyjnych nabijaków których kilkadziesiąt jest w zestawie. Jedyny raz spotkałem taki dziwoląg i udało mi się go kupić . I jest moim ulubionym zestawem - ma chyba wszystko. Pozdrawiam Roman
  20. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Już zgłosiłem "moderacji"
  21. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Witaj niedzielnym świtem Prosisz to masz Jako niedouczony plastyk/architekt a nie technolog/konstruktor pozwolę sobie zwrócić Ci kilka uwag: Po pierwsze: pokazując zdjęcia moich tłoczników pochodzących z jak to nazywasz "fabrycznej nabijarki" (moim zdaniem podstawowe narzędzie każdego kto chce się bawić w naprawę zegarków i raczej nie opłaca się go robić samemu) miałem nadzieję że Ci podpowiem, będę źródłem inspiracji jak rozwiązać Twój problem zrobienia garbu na drążku kotwicy. Myślałem że jako konstruktor zwrócisz uwagę na średnice pokazanych na moim zdjęciu nabijaków. Ten po prawej stronie to typowy nabijak o średnicy 4,50 jakie występuje w większości nabijarek natomiast matryca dedykowana do niego ma średnicę części roboczej o połowę mniejszą Nabijak po lewej stronie jest nabijakiem precyzyjnym o średnicy 2,75 i tłocznik do niego też jest odpowiednio mniejszy. Gdybyś zwrócił uwagę to konstrukcyjne nie było by potrzeby podpiłowywania Twoich narzędzi bo przy tych wymiarach nie wchodziły by w konflikt z kołkami czy bezpiecznikiem kotwicy. Twoje dorobione narzędzia są po prostu za duże około 4/5 średnicy nabijaka czyli tak na moje niekonsrukcyjne oko fi 4 mm i dlatego kolidują. Po drugie: Jak już robisz sobie narzędzia to zwróć uwagę (patrz moje zdjęcie które specjalnie robiłem żeby było widać wszystkie detale) żeby krawędzie matrycy którą osadzasz w płytce nabijarki były wytoczone pod kątem prostym do jej osi czyli żeby całą powierzchnią opierały się na płytce i nabijaku. Nie będą się wtedy klinować a co najważniejsze nie pokaleczą otworów w płytce nabiarki jak to ma miejsce w otworze który jest po lewej stronie matrycy na Twoim zdjęciu. Nabijarka jak sam zapewne wiesz jest dość drogą rzeczą (zwłaszcza fabryczna) i szkoda jej niszczyć. A pro po fabrycznej (koszernej jak to napisał Kol. "shreq") nabijarki narzędzia które pokazałem jako inspirację pochodzą właśnie z takiej nabijarki - o tyle ciekawej że ma na raz dwie prowadnice do nabijaków zwykłych i precyzyjnych. W całym moim już dość długim życiu tylko raz taką spotkałem i udało mi się ją kupić (nie powiem że było tanio ) i mimo że mam jeszcze nabijarki Boleya i Flumego to tą podwójną najczęściej używam. Jak wstanie słońce i znajdę trochę czasu to postaram się zrobić zdjęcia i pokazać. Po trzecie: Pisałeś coś o stali narzędziowej a wykonane przez Ciebie narzędzia wyglądają jak by to powiedział Kol. "szalony amator" jak z gwoździa czy parasola . Rozumiem że to były na próbę a docelowe wykonasz z prawidłowego materiału, a jak weżniesz pod uwagę jeszcze moje uwagi (stetryczałego staruszka ) może nie zawsze słuszne (nie jestem konstruktorem) to myślę że będziesz miał całkiem fajne narzędzie. Miłego dnia Roman
  22. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Powodzenia cieszę się że jestem źródłem inspiracji . Pozdrawiam Roman p.s. Ja co prawda wychodzę z trochę innej zasady "jak chcę się napić piwa - to nie kupuję browaru"
  23. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    Najlepiej zrobić to używając odpowiednich narzędzi oczywiście jeżeli takie posiadasz a jak nie to płaskie kleszcze i trzy zagięcia w górę, w dół i ponownie w górę uważając oczywiście żeby nie złamać drążka kotwicy . Miłego weekendowego poranka Roman
  24. Kieszonkowe

    Mały biedny oficerek

    A skąd takie twierdzenie/przypuszczenie . Francuski jest językiem obowiązującym w prawie 30% kantonów Szwajcarii. A breveté nie Breverette znaczy tyle co opatentowany. Miłej nocy z budzikami które na razie nie budzą Roman
  25. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Drogi Marianie - mam i ja a nawet dwa (tylko drugi się gdzieś zapodział w moich pudłach ze zbiorami ) Mistrz Podwapiński pokazuje go w swoim dziele i zaleca go używać do ściągania plato ew. włosa. A przez to że ma rozszerzane końcówki można go nazwać uniwersalnym. A ten wewnętrzny stożek służy do pomieszczenia w nim czopa osi - co chyba dobrze widać na rysunku obok. To co pokazał natomiast Mirek jest uboższą wersją (nie uniwersalną) ściągacza przerzutnika (rysunek po lewej) i to jest odpowiedź na pytanie "Yodka" . Otwór w stopce tego ściągacza jest tak mały jak średnica osi balansowej. Oczywiście można go użyć do ściągania wskazówek ale wtedy trzeba by rozwiercić otwór do dość dużej średnicy (takiej jaka jest na osiach wskazówek budzika) niszcząc tym samym definitywnie to narzędzie. Na pewno nie można tego mylnie propagować jako narzędzia do ściągania wskazówek. Pozdrawiam Roman p.s. Staram się na tym forum pokazywać, wyjaśniać, propagować wiedzę o narzędziach zegarmistrzowskich których gromadzenie jest jak zapewne wielu z Was wie jednym z moich hobby. Wielu osobom dzięki moim kontaktom też pomogłem w zdobyciu poszukiwanych narzędzi. I raczej były to narzędzia trudne do zdobycia i nie ze złomu. Natomiast uwagi typu " i bardzo dobrze", " o nerce" czy "o śrubokręcie" - skutecznie mnie do tego zniechęcają. Myślę że dam sobie spokój.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.