-
Liczba zawartości
2127 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez dziadek
-
Panowie, UAZ stoi i jeszcze nie ma założonych tablic, więc chyba nie jest jeszcze zarejestrowany. Na siedzeniach jest jeszcze fabryczna folia. Byłem wczoraj i nie było na nim widać żadnych śladów jakiegokolwiek użytkowania. Nówka sztuka nieśmigana! Sprzedawca pozwolił mi zasiąść za kierownicą i całego dokładnie obejrzeć. Najładniej wygląda w nim silnik, reszta mocno siermiężna. Jak dla mnie to ma strasznie wąskie drzwi i wsiadać można w zasadzie bez problemu, natomiast jest utrudnione wysiadanie. Kolor mocno rzucający się w oczy. Będzie IMO budził ciekawość. Fajne auto do jeżdżenia po lesie i różnych wertepach. Ciekawe jak będzie się sprawdzał w ruchu miejskim.
-
Byłem i dokladnie obejrzałem Twojego UAZ- a. Stoi zagazowany już i czeka na Ciebie. Trochę mała butla na gaz, ma tylko 40 litrów. W sumie ładne auto, ale moim zdaniem strasznie siermiężne.
-
Ten "dyngs" to jest przełącznik mocowany na okrągłej i obracającej się tarczy zegarowej zamontowanej w zegarze który sterował dwutaryfowym licznikiem energii elektrycznej przełączając z pierwszej taryfy tzw. dziennej, na drugą taryfę tzw. nocną. Na tarczy tego zegara były zamontowane cztery takie "dynksy", jeden włączał drugą taryfę o 22, drugi wyłączał drugą taryfę o 6 rano, trzeci włączał drugą taryfę o 13 i czwarty wyłączał o 15. Te najstarsze zegary które sterowały licznikiem do pomiaru energii miały zwykły mechanizm z balansem i nakręcane były elektrycznie i miały rezerwę chodu około 36 godzin. Obudowa była wykonana z bakelitu z dużą okrągłą szybką z przodu.
-
Można prosić o link do tematu na rosyjskim forum w którym się o tym zegarze dyskutuje.
-
Koledzy, tylko jedno pytanie. Jak długo bez uszczerbku dla niej może być przechowywana w beczkach benzyna 95? A jak długo ON?
-
Jakie hobby poza zegarkami..., inne nasze pasje
dziadek odpowiedział Robnyc → na temat → PO GODZINACH
Czy samo chodzenie po lesie lub polu z włączonym wykrywaczem metali jest w Polsce karalne? Myślałem że karalne jest tylko rzeczywiste wyciąganie z ziemi różnych artefaktów, a samo posiadanie i łażenie z nim nie jest karalne. Kiedyś się zastanawiałem czy sobie nie kupić wykrywacza metali i połazić tu i ówdzie. -
I ich łby świecą się jak psu zęby na przednówku.
-
Zaraz, zaraz, pierwotnie oryginalny zamek był zamontowany na boku wyżej, teraz go chyba nie ma. Z uwagi na jego brak wtórnie zamontowano haczyk i pętelkę na drzwiczkach niżej, przy czym chyba mocowanie haczyka wzmocniono od środka dodatkowym drewienkiem z uwagi na cienki boczek obudowy, moim zdaniem. Edit. OK. jest dokładnie tak jak napisałem. Wyżej jest pusty otwór po brakującym zamku. Powiększyłem zdjęcie i widać to bardzo dobrze.
-
Moim zdaniem zegar nie chodzi żle. Droga stracona na palecie wejściowej i wyjściowej wydaje się być jednakowa. Jest ona może trochę krótka, ale jest moim zdaniem na tyle duża że przelatująca przysłowiowa mucha nie powinna zakłócić pracy wahadła. Gdyby to był mój zegar to bym tak go zostawił i tylko bym się skupił na właściwym ustawieniu w pionie. Ponowne ustawianie i przestawienie palet może trochę zwiększy amplitudę, ale moim zdaniem gra nie warta świeczki. Gosiu, po prostu, będziesz miała w swojej kolekcji jeden zegar który będzie bardziej wrażliwy na pionowe ustawienie.
-
Kup sobie roczniaka od Beckera. To naprawdę ładne zegary są, moim zdaniem oczywiście.
-
Z powyższego można domniemać, że regulację kosza koła wychwytowego i mostek przeniesiono z prawej na lewą stronę w trakcie produkcji pierwszej partii roczniaków z wychwytem cylindrowym. Tak, czy nie?
-
Janek, przenieść to może tylko nasz Mod, czyli Kol. Tarant. Kol. Anansi nie ma takiej mocy i uprawnień.
-
U Beckera na początku produkcji roczniaków miały tak wszystkie roczniaki te pod szklanym kloszem. Edit. Moim zdaniem, to bardzo dobry patent do mocowania wahadła na czas transportu.
-
Nie no spokojnie. Starą stodołę lub chałupę mogę bez żadnego problemu kupić jeżeli działka na której stoją nie jest większa niż jeden hektar. Jeżeli działka jest większa, to muszę mieć uprawnienia rolnicze lub mieszkać więcej niż 5 lat w tej wiosce w której chcę kupić. Prawo Jazdy Kat.T mam już od niepamiętnych czasów. Mam również uprawnienia na kombajn o nazwie Bizon. Dla osiągnięcia dużych korzyści materialnych do PSL-u mogą się zapisać. To dość neutralna partia.
-
Grzegorz, no to mamy ciekawe odkrycie i przy okazji powiększyła nam się wiedza o roczniakach z wychwytem cylindrowym. Wasze zegary pochodzą prawie z samego początku seryjnej produkcji, różnica w numeracji jest niewielka a mimo wszystko różnią się podstawą. Podstawa u Wojtka nie ma nóżek tylko ma regulację ustawiania pionu trzema śrubkami co 120 stopni które znajdują się w wyfrezowanym rancie w który wkładany jest klosz. Natomiast podstawa u Ciebie nie ma regulacji pionu tylko ma już trzy tłoczone nóżki mocowane od dołu na stałe. Muszę jeszcze dokładnie sprawdzić w swoich zapiskach w którym momencie zmieniono w mechanizmie otwór do regulacji kosza koła wychwytowego. W tych najstarszych z pierwszej partii był po prawej stronie, póżniej przeniesiono otwór do regulacji kosza na lewą stronę. Wasze mają już po lewej stronie. Muszę sprawdzić kiedy to nastąpiło. Natomiast z powyższego już mniej więcej wiemy kiedy zmieniono konstrukcję podstawy.
-
Szanowni Koledzy, mam pytanie, wiecie może kto z obecnych ministrów lub innych członków obecnego rządu lub różnych ważnych i wpływowych osób w RP jest właścicielem zabytkowego dworku, domu, lub może mieszkania w zabytkowej kamienicy lub całej zabytkowej kamienicy? Pytam dlatego, że ja słabo orientuję się w majątkach polityków, a moim zdaniem ktoś bardzo wyrażnie skroił część Polskiego Ładu pod siebie lub pod grupę swoich przyjaciół. Jeżeli to się utrzyma, to bardzo będzie się opłacało kupić jakąś starą rozpadającą się chałupę lub stodołę i zrobić z niej zabytek.
-
Grzegorz, na podstawie zdjęcia z tą piękną trójką napiszę, że lewy starszy od prawego, a środkowy młodszy od roczniaka Wojtka. Tak, czy nie? Zegar Wojtka jest z 1873 roku
-
Przepraszam, moim zdaniem żle odczytałeś rok produkcji. Podane przez Janka zegary z numerami 1 759 701 i 1 759 (7)87 (brak jednej cyfry) zostały wyprodukowane w pierwszej połowie 1904 roku. Edit. Fabryka Beckera rozpoczęła seryjną produkcję roczniaków z wychwytem Grahama już w drugiej połowie 1902 roku.
-
Rozmawiałem, ale tak jak się spodziewałem rozmowa o sprzedaży czegoś ze swojej kolekcji u większości kolekcjonerów jest na ogół dość trudna. Kolega miał zamiar go sprzedać jeszcze wiosną ubiegłego roku i wycenił go na 26000euro ale po jakimś czasie się wycofał ze sprzedaży bo uznał że idzie inflacja i czasy są niepewne więc niech sobie stoi dalej i czeka na czasy bardziej stabilne. Jak możesz poczekać, to dam Ci znać jak ponownie zdecyduje się na sprzedaż. Ten akurat egzemplarz został sprowadzony do Polski w 2015 roku i pochodzi z rynku duńskiego (większość ma sprowadzonych z Japonii) i jest to MB 300 CE A124 24V Cabrio wyprodukowany w sierpniu 1992 roku w wersji Sportline i zamówiony był przez dilera MB w Leverkusen. Tapicerka skórzana czarna, lakier Brillant Silver, dach składany hydraulicznie, przebieg niecałe 100 000 km. Moim zdaniem stan jest perfekcyjny, widziałem go w ubiegłym roku. Po sprowadzeniu go do Polski w 2015 roku przeszedł generalny przegląd wszystkiego w serwisie MB i w stanie idealnym i pełnej sprawności stoi w garażu przykryty pokrowcem żeby się nie zakurzył. Mniej więcej tak jak moje roczniaki, też stoją w specjalnych szklanych gablotach żeby się nie zakurzyły. Edit. Skrzynia, automat.
-
Tak zapytam z czystej ciekawości. Czy zanim przepchnęli go do p. Emila, to ten Twój Uaz stał na podwórku przy ul. Kaczeńca 4 w Warszawie?
-
Jak już dyskusja zeszła do tego kto kogo lubi lub nie lubi, to ja akurat Gdańszczan lubię. Ponieważ jestem Prusakiem z plemienia Sasinów to mentalnie znacznie bliżej mi do Gdańska niż do Kongresówki na której obecnie mieszkam. Aczkolwiek sama Warszawa jest pięknym i nowoczesnym miastem. Miałem taki okres w swoim życiu że przez ponad 10 lat bywałem w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Wejherowie, Pucku, Władysławowie i Lęborku prawie co tydzień włącznie z noclegiem. Znam dość dobrze te miasta i bardzo dobrze wspominam ludzi z którymi wtedy współpracowałem, nigdy nie było żadnych problemów. W Gdańsku i jego okolicach mieszka również kilku moich kolegów z dzieciństwa. Tak wizualnie to z północnych miast podoba mi się Sopot, Koszalin, Kołobrzeg i Szczecin. A najładniejszym miastem na północy moim zdaniem są Chojnice. Piękne, przestrzenne, czyste, zielone i zawsze zadbane.
-
Prawdopodobnie mogę Ci dokładnie taki samochód jak powyżej załatwić. Stoi takie cudo już chyba ze trzy lata w ciepłym garażu w Warszawie. Stan kolekcjonerski, sprowadzony z Japonii. Edit. Właścicielem jest kolekcjoner mercedesów, więc zakup może być trudny, ale mogę spróbować.
-
Powyżej Kol. Kumite dołączył Ci link do opisu roczniaków z wychwytem cylindrowym. Poniżej dołączę Ci całą historię produkcji roczniaków z wychwytem szpindlowym. Natomiast seryjna produkcja roczniaków u Beckera z wychwytem Grahama rozpoczęła się od numeru około 1 632 604. Roczniak z numerem 1632604 jest jak do tej pory najstarszym znanym i skatalogowanym roczniakiem wyprodukowanym przez fabrykę Beckera z wychwytem Grahama i stoi u mnie na półce. Kupiłem go w 2011 roku za 527 zł. Skopiowałem Ci opis z tematu o Harderze. "Napiszę trochę o samym Antonie Harderze i jego osiągnięciach. Anton Johann Harder urodził się 16 sierpnia 1811r. w Sankt Petersburgu. Pochodził z niemieckiej dość zamożnej kupieckiej rodziny, która za czasów Katarzyny II przeniosła się z głębi Niemiec do Tallina a następnie do Sankt Petersburga. Anton był człowiekiem zdolnym, utalentowanym i już od wczesnej młodości przejawiał duży talent do handlu i interesował się ogólnie pojętą techniką. Ożenił się 16 listopada 1838r. z Charlottą Wilhelminą Dencker, córką bogatego właściciela ziemskiego z Meklemburgii i za namową teścia został również właścicielem ziemskim. Kilkakrotnie zmieniał majątki ziemskie aż w końcu kupił w 1864r. 630 hektarowy majątek dworski w obecnym Ręszowie koło Ścinawy. Wcześniej był właścicielem niewielkiego majątku w okolicach obecnej Buczyny koło Głogowa Państwo Harder mieli czwórkę dzieci, dwóch synów ,Herman i Carl i dwie córki, Elisabeth i Agnes. Anton Harder lubił dużo podróżować i właśnie podczas jednej z takich kilkutygodniowych podróży, którą odbył do Francji zaraz po zakończeniu wojny francusko-pruskiej (19 lipiec 1870 do 10 maj 1871) w połowie 1871r i spacerując wielokrotnie wzdłuż rzeki Mozy pewnego dnia zaobserwował w jednym z niewielkich portów, jak na ramieniu dźwigu przeładowywany ładunek wiszący na linie wykonuje ruchy skrętne wokół własnej osi. Zainspirowany ciekawym zjawiskiem poszukał kępki wysokiej trawy, wyrwał kawałek z ziemi (podobno był w tej trawie wrośnięty kawałek odłamku pozostałego po wojnie) i zawiesił na gałęzi pobliskiego drzewa, wprowadził ją w ruch obrotowy i obserwując to zjawisko wpadł na pomysł wykorzystania go jako wahadła (regulatora) w zgarze mechanicznym. W drodze powrotnej z Francji kupił kilka zegarów i po powrocie do Ręszowa rozpoczął próby wykorzystania tego zjawiska konstruując pierwsze zręby wahadła skrętnego. Wykorzystał do tego celu ogólnie dostępne w tym czasie stosunkowo tanie i proste mechanizmy z wychwytem szpindlowym. Prawdopodobnie konstruowanie mechanizmów z wahadłem skrętnym pochłonęło go na tyle, że w 1872r wydzierżawił cały swój majątek w Ręszowie Hermanowi Dencker który pełnił wcześniej funkcję policyjnego nadzorcy w miejscowości Ręszów i był bratem jego żony Charlotty Harder z/d Dencker. Herman Dencker założył w dzierżawionym prawie 630 hektarowym majątku hodowlę wysokomlecznych krów rasy holenderskiej i hodowlę owiec. Tu trzeba również dodać, że Anton Harder pomimo że wydzierżawił swój majątek to interesując się ogólnie pojętą techniką sprowadzał do swojego majątku różne nowości techniczne z zakresu mechanizacji rolnictwa, przyczyniając się jednocześnie do konstruowania i modernizowania niektórych maszyn rolniczych użytkowanych w tym czasie. Jedną z takich modernizacji nawet opatentował, składając wniosek patentowy w amerykańskim urzędzie patentowym w dniu 30.01.1874r. i został mu przyznany dnia 30.06.1874r. U.S. Patent No.152486. Wniosek patentowy dotyczył zmiany kształtu noży tnących w mechanicznych kosiarkach do koszenia trawy i zboża. Zmiana kształtu końcówek noży umieszczonych na listwie tnącej (kosie) powodowała znaczne zmniejszenie tarcia podczas koszenia i poprzez stały kontakt w czasie pracy noży z palcowymi prowadnicami uzyskano znacznie lepszą wydajność i skuteczność koszenia. Natomiast, co się tyczy zegarów, to po około czterech latach prób sam skonstruował mechanizm, który potrafił utrzymać w ciągłym ruchu skonstruowane również przez siebie wahadło skrętne przez kilkanaście dni. W ciągu tych prawie czterech lat skonstruował kilka modeli, ale żadna z tych konstrukcji nie odmierzała właściwie czasu i sama w sobie nie stanowiła prototypu na bazie którego można było rozpocząć produkcję zegarów z wykorzystaniem wahadła skrętnego. Na początku 1875r. Anton Harder zaczął poszukiwać profesjonalnego zegarmistrza w celu dopracowania całej konstrukcji na tyle, żeby mogła właściwie odmierzać czas, a w dalszej konsekwencji można było rozpocząć produkcję zegarów z wykorzystaniem wahadła skrętnego jako regulatora. W tym celu nawiązał współpracę ze znakomitym zegarmistrzem i jednocześnie konstruktorem Lorenzem Jehlin ze Szwarcwaldu. Najprawdopodobniej około połowy 1875r. Harder zaprosił Lorenza Jehlina do Ręszowa i obydwaj zaczęli dopracowywać samą konstrukcję wahadła i konstrukcję mechanizmu. Na początku 1876r. obydwaj panowie się rozstali i Lorenz Jehlin wrócił do swojego rodzinnego Baden i sam zgłosił ten wynalazek w maju 1876r w Landespatent, a następnie po utworzeniu w czerwcu 1877r. Cesarskiego Urzędu Patentowego w Berlinie, na wniosek Lorenza Jehlina konwertowano jego wniosek patentowy do Cesarskiego Urzędu Patentowego w Berlinie i wydano Jehlinowi 16.09.1877r. D.R.Patent No. 2437. Ciekawostką jest to, że Lorenz Jehlin zgłosił do urzędu patentowego tylko same wahadło skrętne jako regulator do zegara. Po zgłoszeniu wniosku patentowego na wahadło skrętne w maju 1876r. Lorenz Jehlin nawiązał współpracę z firmą Lenzkirch i rozpoczął we współpracy z tą firmą próbną produkcję zegarów z wykorzystaniem wahadła skrętnego. Ile dokładnie wyprodukowano zegarów z wahadłem skrętnym nie wiadomo, ale Koledzy z NAWCC szacują, że mogło to być nawet około 200 do 250 szt. Niestety, wszystkie te zegary miały tak dużą awaryjność, że praktycznie nie nadawały się do sprzedaży. Na początku 1878r. Lorenz Jehlin zaproponował Harderowi odkupienie praw patentowych na wahadło skrętne. Anton Harder początkowo odmówił odkupienia patentu, jak twierdził na swój wynalazek i rozpoczął procedurę prawną, której celem było unieważnienie patentu No.2437 wydanego Jehlinowi 16.09.1877r. lub ewentualne przeniesienie praw patentowych na Antona Hardera. W tym celu Anton Harder wynajął prawnika o nazwisku Paul Kassel i prawnik rozpoczął procedurę prawną, natomiast w międzyczasie sam Anton Harder złożył w kwietniu 1878r. wniosek do Cesarskiego Urzędu Patentowego w Berlinie, o wydanie patentu na całą konstrukcję zegara z rozszerzeniem na wahadło skrętne. Niestety, urzędnicy z urzędu patentowego na posiedzeniu w dniu 04.07.1878r. odmówili rozszerzenia praw patentowych na wahadło skrętne, ponieważ uznali, że takowe zostało już wcześniej opatentowane przez Lorenza Jehlina. Zaakceptowali jedynie konstrukcję samego mechanizmu zgłoszoną przez Antona Hardera i w dniu 07.10. 1878r. konstrukcja mechanizmu zgłoszona przez Antona Hardera została ogłoszona w Centralnym Rejestrze Cesarskiego Urzędu Patentowego w Berlinie pod numerem 7543. Z uwagi na to, że urząd patentowy nie uwzględnił zgłoszenia patentowego na wahadło skrętne, to Anton Harder wycofał swoje zgłoszenie patentowe z biura patentowego i kontynuował dalej procedurę prawną umożliwiająca przeniesienie praw patentowych z Lorenza Jehlina na Antona Hardera. Odbywały się rozprawy, powoływano kolejnych świadków, procedura prawna trwała dalej. W wyniku dość skomplikowanej procedury prawnej prawnik Antona Hardera uzyskał w drugiej połowie 1878r. z Urzędu Patentowego w Berlinie prawne przyzwolenie które dawało Antonowi Harderowi możliwość uruchomienia, lub zlecenia uruchomienia produkcji zegarów z wykorzystaniem wahadła skrętnego w oparciu o jego własny projekt nad którym pracował sam od końca 1871r. do początku 1875r. Mając prawne przyzwolenie, Anton Harder nawiązał jeszcze pod koniec 1878r. współpracę z Albertem Willmannem ze Świebodzic i zlecił mu produkcję zegarów z wykorzystaniem wahadła skrętnego opartą na jego własnym projekcie. Albert Willmann przed rozpoczęciem produkcji w znacznej części zmodernizował projekt Hardera i w rezultacie wyprodukował dla Hardera zegary z wahadłem skrętnym, które były podobne do zegarów które produkował seryjnie już wcześniej Gustav Becker. Obecnie Koledzy z NAWCC szacują, że Albert Willmann na zlecenie Antona Hardera mógł wyprodukować nawet około 250 zegarów z wahadłem skrętnym w różnych obudowach. Są również inne żródła które mówią, że Albert Willmann wyprodukował dla Antona Hardera dokładnie 300 szt zegarów z wahadłem skrętnym i wychwytem szpindlowym. Niestety, wyprodukowane przez fabrykę Alberta Willmanna zegary (podobnie jak i te wyprodukowane wcześniej przez fabrykę Lenzkircha dla Jehlina) w znacznej części nie nadawały się do sprzedaży z uwagi na ich wysoką cenę, dużą awaryjność i mało stabilny i precyzyjny chód. W drugiej połowie 1879r. Lorenz Jehlin zachorował i zmarł 30.11.1879r. W następstwie jego śmierci, prawa do patentu odziedziczył ojciec Lorenza i powstała obawa, że jeżeli nie zostaną wniesione ponowne opłaty patentowe, to patent na wahadło skrętne może stracić ważność. To spowodowało, że Anton Harder zrezygnował z dalszych działań prawnych i poprzez swojego przedstawiciela Hugo Knobluch & Co z Berlina (z którym już wcześniej współpracował) rozpoczął negocjacje z ojcem Lorenza Jehlina w celu odkupienia, ewentualnie nieodpłatnego przekazania praw patentowych do patentu No.2437 i w połowie 1880r. zawarto porozumienie z ojcem Lorenza i Anton Harder uzyskał prawa do D.R.Patent No.2437 i 12 grudnia 1880r zostały w urzędzie patentowym przeniesione wszystkie prawa patentowe z Lorenza Jehlina na Antona Hardera. W lutym 1880r. Anton Harder zakończył współpracę z Albertem Willmannem (którą rozpoczął pod koniec 1878r.) i w połowie 1880r. rozpoczął współpracę z Gustavem Beckerem. Cały projekt zegara z wahadłem skrętnym Antona Hardera został przy dużym merytorycznym wsparciu Gustava Beckera ponownie zmodernizowany, wniesiono wiele poprawek i w wyniku współpracy dwóch genialnych konstruktorów jak wtenczas nazywano Antona Hardera i Gustava Beckera powstał zegar z około 400 dniową rezerwą chodu, długim wahadłem skrętnym, wychwytem szpindlowym, w drewnianej wiszącej obudowie, któremu nadano w fabryce Gustava Beckera numer z seryjnej produkcji 267965 co wskazuje, że wyprodukowano go pod koniec drugiej połowy 1880r. W wyniku udanej współpracy Anton Harder zawarł umowę z fabryką Gustava Beckera na wyprodukowanie kilkuset roczniaków z wychwytem szpindlowym i wyglądających dokładnie tak samo jak te, które fabryka Gustava Beckera wcześniej już seryjnie produkowała tylko z wychwytem cylindrowym. Obecnie szacuje się, że fabryka Beckera mogła wyprodukować na zlecenie Hardera od końca drugiej połowy 1880r. do około połowy 1882r. około 500 do 700szt. zegarów z około roczną rezerwą chodu, z wychwytem szpindlowym, w różnych obudowach, w tym między innymi niewielką ilość w wiszących drewnianych skrzynkach. Z uwagi na dużą usterkowość zegarów z wahadłem skrętnym i z wychwytem szpindlowym i mało stabilny i precyzyjny chód, w połowie 1882r. fabryka Gustava Beckera wycofała się z ich dalszej produkcji i Becker odmówił Harderowi dalszej współpracy uznając, że wychwyt szpindlowy nie nadaje się do tego typu konstrukcji mechanizmu z wahadłem skrętnym. W związku z powyższym, Anton Harder rozpoczął poszukiwania innych producentów i nawiązał w tym celu już pod koniec 1881r. nowe kontakty w Szwarcwaldzie z nowo utworzoną wówczas spółką Wintermantel &Co w Tribergu. I tu pięciu młodych ambitnych i zdolnych zegarmistrzów (wśród nich August Schatz, Gerson Wintrmantel i Kienzle) podjęło się dalszego i kolejnego już dopracowania konstrukcji i ich ewentualnej produkcji. Podpisano umowę i już w marcu 1882r. spółka z Tribergu wyprodukowała dla Antona Hardera dwanaście pierwszych działających prototypów z około 400 dniową rezerwą chodu, w tym trzy różne modele ze skrętnym wahadłem i wychwytem Grahama. Podobno wśród tych dwunastu prototypów były również jeden model zegara z wychwytem szpindlowym. Jeden z tych 12 prototypów (zegar z numerem 10) znajduje się w Polsce i jest własnością jednego z polskich kolekcjonerów. Jest to zegar w drewnianej wiszącej obudowie, z długim skrętnym wahadłem, wychwytem Grahama i z około 400 dniową rezerwą chodu. Całość jest w bardzo dobrym stanie zachowania. Po wstępnych testach okazało się, że roczniaki z wychwytem Grahama uzyskują znacznie lepsze parametry, w tym zdecydowanie lepszą stabilność i dokładność chodu. To spowodowało, że Anton Harder zawarł z firmą Wintermantel & Co następną umowę na wyprodukowanie większej ilości (kilkaset sztuk) zegarów z około 400 dniową rezerwą chodu i z wychwytem Grahama. Natomiast sam zgłosił dwa wnioski patentowe, jeden w Królewskim Urzędzie Patentowym w Londynie na zastosowanie lub może przystosowanie wychwytu Grahama do zegara z wahadłem skrętnym i uzyskał R.L.Patent No.2182 przyznany w czerwcu 1882r. I drugi wniosek patentowy zgłosił w amerykańskim urzędzie patentowym na całą konstrukcje zegara rocznego, czyli wahadło skrętne ze śrubą rzymską do regulacji, mechanizm w którym zastosowano wychwyt Grahama, półka pod mechanizm, kolumny, zwieńczenia kolumn, rozstaw kół, górny wieszak, itd. i otrzymał w grudniu.1882r. U.S.Patent No.269052 o nazwie "Torsion Pendulum Clock" Prawdopodobnie z uwagi na pogarszający się stan zdrowia, duży koszt opłat patentowych i kłopoty ze sprzedażą zegarów, Anton Harder został przymuszony do odsprzedaży w styczniu 1883r. praw patentowych i sprzedał Arnoldowi de Gruyter z Amsterdamu wszystkie swoje prawa patentowe, podobno za kwotę 3 000 guldenów. Pod koniec 1883r. Anton Harder wycofał się całkowicie z zegarowego biznesu i po 5 latach po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w dniu 23 czerwca 1888r.(podobno w wielkiej samotności) na stwardnienie rozsiane. Został pogrzebany na przykościelnym cmentarzu w Ręszowie koło Ścinawy. Żona Antona Hardera Charlotta Harder z/d Dencker zmarła w 1897r. i też została pogrzebana na przykościelnym cmentarzu w Ręszowie. Po śmierci żony Antona Hardera cały majątek dworski w Ręszowie i wszystkie pozostałe dobra przejął zięć Antona Hardera, Ritter Ludwig Calau von Hofe i w 1899r. majątek w Ręszowie sprzedał i przeprowadził się z trójką swoich dzieci które nie założyły jeszcze własnych rodzin do Gorlitz. Państwo Calau von Hofe mieli pięcioro dzieci, 3 córki i dwóch synów. Najstarszy syn był oficerem I Regimentu Ułanów w Miliczu, a najmłodszy syn był dzieckiem specjalnej troski ponieważ był ślepy. Na cmentarzu w Ręszowie pogrzebana została również córka Antona Hardera Elizabeth Calau von Hofe która zmarła 16 listopada 1893r. i najstarszy syn Herman Harder który był oficerem wojskowym. Drugi syn Carl Harder został pogrzebany w miejscowości Szlichtyngowa koło Głogowa. Najmłodsza córka Agnes Hartmann została pogrzebana prawdopodobnie w Berlinie. Dawny majątek dworski Antona Hardera po sprzedaży w 1899r. kilkakrotnie zmieniał właściciela i przetrwał w stanie prawie nienaruszonym dwie wojny i dopiero po II WŚ część zabudowań dawnego majątku zaczęła powoli popadać w ruinę. Obecnie dawny majątek jest dzierżawiony, a pałac jest pusty i niezamieszkały. Obydwie wojny przetrwał również grobowiec rodziny Harderów na przykościelnym cmentarzu w Ręszowie. Natomiast po IIWŚ zaczęto powoli rozbierać i likwidować przykościelny cmentarz. Obecnie przykościelny cmentarz jest już prawie w całości zlikwidowany, ocalało zaledwie kilka płyt nagrobnych które ustawione są pod płotem cmentarza i wśród tych płyt zachowały się trzy z czterech płyt nagrobnych Antona Hardera i jego rodziny. Płyty te przypadkowo odnalazł wracający z Francji nasz forumowy Kolega i jednocześnie kolekcjoner zegarów rocznych Kol. Janekp w dniu 17.10.2014r oglądając, zwiedzając i penetrując dawny majątek i przykościelny cmentarz w Ręszowie w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów po Antonie Harderze".
-
Pamiętam to spotkanie, też w nim uczestniczyłem. Tego roczniaka i jego wahadło też oglądałem bardzo dokładnie. Moim zdaniem przepiękny zegar i zegar pełen symboli, wahadło ma w kształcie berła, a układ kół w kształcie litery V. Z tego co mi wiadomo, to na świecie znanych i skatalogowanych jest tylko 5 takich egzemplarzy. Jest jeszcze w Polsce też w idealnym stanie wiszący roczniak który jest jednym z 12 prototypów wyprodukowanych przez jedną z fabryk dla Antona Hardera, to absolutny unikat. Z tych 12 prototypów przetrwało do obecnych czasów zaledwie kilka różnych prototypowych egzemplarzy. Jest również w Polsce roczniak z wychwytem cylindrowym który jest uznawany za prototyp wszystkich roczniaków produkowanych w Europie. Dzięki niezwykłej uprzejmości ich właścicieli, miałem tą niezwykłą przyjemność że mogłem je wszystkie dotknąć i obejrzeć. Mogę również napisać, że IMO piszący na naszym forum polscy kolekcjonerzy mają w swoich kolekcjach w idealnym i oryginalnym stanie zachowania absolutnie największe roczniakowe unikaty z niemalże wszystkich fabryk i manufaktur. Mam nadzieję że stworzymy kiedyś obszerny i bogato ilustrowany katalog (np. wirtualny) zegarów rocznych będących własnością polskich kolekcjonerów. Pamiętam jeszcze kilka lat temu kupienie zegara krzyżowego od Eppnera graniczyło wręcz z cudem. Pamiętam jak kilka lat temu specjalnie pojechałem do jednego z naszych kolegów do Łodzi żeby na spokojnie i bez pośpiechu obejrzeć krzyżowca w naturze, a obecnie znany polski kolekcjoner ma idealnie odrestaurowanych kilkanaście różnych egzemplarzy. Jak dla mnie, to absolutny cud. Mam nadzieję że uda mi się je kiedyś dotknąć i zobaczyć na własne oczy.
-
Volvo 940 benzyna 2,3 turbo, oryginalny lakier, ani grama rdzy, rocznik 1997. Wyjeżdża z garażu tylko w słonecznie i bezdeszczowe dni. Ma u mnie dożywocie. Jego albo moje. Mam jeszcze S80 2,5T i V70 2,4D5 To V70 wyciągam z garażu tylko wtedy kiedy zakładam garnitur, bo ma jasny cały środek. Generalnie lubię Volvo, bo to są najlepsze pod słońcem "dziadkowozy".
