Dzisiaj o godzinie 5 rano zmarła tylko na koronawirusa moja kuzynka. Miała 56 lat była zdrowa, nigdy nie chorowała, bardzo dbało o siebie i o swoją rodzinę, nie piła, nie paliła, mieszkała na wsi kilka kilometrów od Warszawy. Jej mąż przeszedł koronawirusa prawie bezobjawowo, a ona zmarła w szpitalu podłączona do respiratora. To jest rzeczywistość, a nie czarnowidztwo. Zabił ją wirus.