-
Liczba zawartości
2129 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez dziadek
-
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Może chcesz go sprzedać? -
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Sknerus i największy produkcyjny populista, to był Huber. Wyprodukował najwięcej tanich werków z palcowymi zębnikami i kołkami na wychwycie. A kompensacja na wahadłach nie działała poprawnie prawie w żadnej konstrukcji przez niego opatentowanej. Również i konstrukcje kompensacyjne Wurtha też nie działały poprawnie. U Beckera takie dziadostwo jak kołki na wychwycie w kilku niewielkich partiach zrobiono dopiero przed samym zamknięciem fabryki. Edit. Moim zdaniem, nieco lepsze od Beckera mechanizmy produkował tylko Grivolas. No i porównywalna do produkcji Beckera może być jeszcze pierwsza produkcja JUF-a. -
Zapytam nieśmiało, a czy przypadkiem sam frez, a właściwie to kształt zębów freza nie odgina Ci zębów w trakcie frezowania?
-
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Mariusz, wynika z powyższego, że Twoje kolekcjonerstwo opiera się na zbieraniu wyłącznie składaków. Jakieś "BadUfy" i inne wynalazki. A kiedyś Ci napisałem, zbieraj Beckery to przynajmniej będziesz miał pewność że to w około 98% oryginały robione w obecnych Świebodzicach. A fabryka Beckera była pierwszą fabryką w Europie która potrafiła skonstruować zupełnie nowy i nigdzie wcześniej niespotykany mechanizm roczniaka z wahadłem dyskowym oparty na cylindrze i zrobili to już w roku 1872. Wszyscy pozostali producenci zerżneli dosłownie wszystko (oprócz wychwytu) od Beckera. Jedynie pierwsza spółka JUF-a się wysiliła i po kilkunastu latach do konstrukcji Beckera zastosowała wychwyt Grahama. Edit. Wiem, złośliwy jestem. -
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Napisałem na podstawie skanu załączonego w tym temacie i napisałem również prawdopodobnie. -
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Moim zdaniem, roczniak Kol. Kiniola to Huber wyprodukowany w latach 1901 - 1903. Raczej bliżej roku 1903. Wskazówka godzinowa nie jest oryginalna. Zegar Kol. Erzlota to prawdopodobnie też Huber, podkreślam prawdopodobnie, bo nie widzę mechanizmu od tyłu.. Ma założone wahadło kulkowe od JUF-a z regulacją od góry, czyli to młodsze wahadło. Pierwsze wahadło kulkowe JUF-a miało regulację na dole. -
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
To jest JUF, jeden to oryginał wyprodukowany około 1885 roku, a drugi to kopia, (właściwie to nie jest kopia, tylko produkcja na tzw. wzór) wyprodukowana w ilości 3000 szt. około sto lat póżniej z okazji setnej rocznicy istnienie fabryki. W roku około 1985 JUF po wielu zmianach nazwy fabryki roczniaków już nie produkował i zlecili całą produkcję rocznicowych roczniaków innej fabryce. Edit. Ale dobrze że masz do tego rocznicowego wszystkie papiery, bo to duża rzadkość mieć całość w komplecie. -
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Cały komplet jest od Hubera. -
Mój pierwszy roczniak
dziadek odpowiedział mkl1 → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Mam takiego roczniaka w swoich zbiorach i z moich informacji wynika, że to jest roczniak wyprodukowany przez Hubera w roku około 1900. Ponieważ Huber w tym czasie nie numerował roczniaków więc precyzyjne datowanie poszczególnych egzemplarzy nie jest możliwe. Ale możliwe jest zakreślenie ich produkcji w czasie. I wg ustaleń JH dokładnie takie zegary Huber produkował od drugiego półrocza 1899r do końca 1900r i również niewielkie ilości wyprodukował na samym początku 1901r Od 1901 roku zmieniono tylko podstawę na całą wykonaną z mosiądzu i ja również taki egzemplarz posiadam i został on wyprodukowany w roku od 1901 do 1903. Edit. Oczywiście ten z welurem na podstawie ma nóżki, oczywiście bez regulacji. . Natomiast te mosiężne podstawy jak wszystkie pozostałe nóżek już nie mają Edit. Pozwolę sobie dołączyć zdjęcie z postu Kol. Grzegorza żebyśmy wiedzieli o jakim roczniaku piszemy. -
Mam nadzieję że zrozumiesz to właściwie i wyciągniesz odpowiednie wnioski.
-
Bardzo dobrze, wręcz nawet rewelacyjnie radzą sobie Włosi. Widać że to stara bogata i dobrze zorganizowana demokracja . Mają już około 14000 nieboszczyków i to jest rewelacyjny wynik! A nasza jeszcze młoda demokracja jest biedna i jak widać jest również fatalnie zorganizowana i na dodatek mało przewidywalna, minęło już kilka tygodni i dopiero mamy 45 nieboszczyków. No i jak tu Panie żyć w takim beznadziejnie zarządzanym kraju. Edit. W najbogatszych i wzorowo zarządzanych krajach świata jest wszytko co potrzeba w nieprzebranych ilościach. Tak napisali ci co brzydzą się uprawianiem propagandy. https://tvn24.pl/swiat/koronawirus-na-swiecie-przeglad-prasy-jacka-stawiskiego-z-2-kwietnia-2020-4533313
-
Będziesz frezował w stali czy w mosiądzu?
-
Podobno telefonia komórkowa ma już teraz taką możliwość, że przesuwając lub dotykając palcem ekran telefonu są w centrali w stanie odczytać temperaturę użytkownika.
-
Tłoku chyba nie będzie, bo jestem umówiony na konkretną godzinę i dzisiaj dostałem SMS-a że mam zadzwonić pod wskazany numer 10 minut przed wyznaczoną godziną i poinformować że jestem w gotowości i mam czekać przed budynkiem przychodni. Po czym pani do mnie oddzwoni i poprosi o przyjście i bezpośrednie wejście do gabinetu.
-
Tyle się tu mówi o tym koronawirusie że zapytam w tym wątku. Od dwóch tygodni siedzę w domu, nigdzie nie łażę, stosuję się do rządowych zaleceń, wychodzę tylko po zakupy i to też idę do sklepu na koniec dnia bo wtedy jest najmniej ludzi, wszystko w obawie przed zarażeniem się bo jestem już w wieku "poborowym". Ale jutro muszę iść do przychodni specjalistycznej na badanie lekarskie na które czekam już od dwóch miesięcy, no i mam problem, nie wiem jak się ubrać? Czy założyć taki biały kombinezon? Mam takowy, nawet dwa. Czy założyć biały fartuch taki jednorazowy? Mam takie. Czy założyć przyłbicę taką jak mają dentyści? Mam taką. Czy założyć również na otwór gębowy maseczką? Mam cały zestaw. No i czy założyć rękawice? Pytam serio, bo idę w miejsce które obecnie moim zdaniem naraża mnie najbardziej na zarażenie się koronawirusem. . Edit. Idę do chirurga naczyniowego i będę mu pokazywał tylko kawałek jednej nogi.
-
No to SZACUNEK WIELKI za odwagę i determinację w dążeniu do precyzyjnie wyznaczonego celu. Życzę Ci również żebyś zachował niczym nieograniczoną wolność i mentalną niezależność, bo tylko wtedy będziesz mógł indywidualne postrzegać otaczający Ciebie i nas świat i Wszechświat i prawdziwy stopień jego współzależności.
-
Jak możesz, to bardzo proszę rozwiń trochę temat tego rządu światowego i tych tajemniczych Iluminatów.
-
Mówiąc ogólnie, to wynika z powyższego że jesteś tylko wychowany w wierze katolickiej, z naciskiem na słowo, wychowany. Jak mniemam, kolęda i niedzielne uczestnictwo w nabożeństwie to tylko zwykła tradycja, przyzwyczajenie i niewiele znaczący rytuał . Rozumiem, że intensywnie poszukujesz Boga między innymi w różnych starodrukach, a właściwie to chyba poszukujesz tylko dowodów na istnienie Boga. W mojej ocenie, to zła droga. Bez wiary w istnienie Boga jako prawdy absolutnej, nie znajdziesz dowodów na istnienie Boga. Czyli zacznij od podstaw, najpierw uwierz, a zobaczysz ile w otaczającym Cię świecie istnieje dowodów na istnienie Boga. Odwrotnie to nie działa i jest to droga donikąd.
-
U mnie od kilku minut wyją wszystkie syreny w okolicy. Co się dzieje, Ruskie nas zaatakowali?
-
Służba zdrowia powinna być całkowicie prywatna, szpitale, przychodnie, SOR-y, karetki pogotowia, wszystko prywatne i nie byłoby dzisiaj żadnego problemu z koronawirusem, z zapaścią gospodarczą, itd. U mnie w mieście wszystkie mniejsze i większe prywatne przychodnie są zamknięte na trzy spusty. Żaden lekarz tam wcześniej przyjmujący nie widzi obecnie potrzeby leczenia ludzi. Schowali się w norach i siedzą jak szczury i czekają na lepsze czasy. Czy ktoś dzisiaj narzeka na prywatne szpitale i prywatne przychodnie, myślę że nikt, bo ich obecnie po prostu nie ma, wszystkie zamknięte. A państwowa służba zdrowia jest i dlatego wszyscy na nią narzekają i zdechłe psy wieszają i plotą jakieś bzdury o braku maseczek jednorazowych, kombinezonów, itd. Kolejny przykład to stomatologia która jest już w Polsce prawie w całości sprywatyzowana, i co, w tej chwili w 100% zamknięta i nikt nie ma najmniejszego problemu z zębami. Wszyscy zadowoleni nikogo ząb nie boli. Jestem ciekawy jak teraz obsługuje się zawałowców lub ludzi z wypadków drogowych. Ilu z nich ma szansę przeżyć.
-
Nie ma się czym przejmować Panowie. Mniej odporni zejdą, mocniejsi przetrwają,może nie wszyscy ale znaczna część na pewno przeżyje. No i zostaną ci najbogatsi,żeby w przyszłości miał kto zarządzać tymi co przeżyją.
-
Ja też śledzę i podziwiam. Napisz z jakiej stali robisz fezy.
-
IMO.Analiza wpływów i wydatków z roku 2017 nie jest adekwatna do obecnej sytuacji. Edit. Jeżeli chodzi o warsztaty organizowane za pośrednictwem Forum to sam organizowałem kilka i kilka współorganizowałem i prawie we wszystkich organizowanych przez innych Kolegów uczestniczyłem. I z całą szczerością mogę napisać tak. Po pierwsze, ktoś kto je organizuje robi to z własnej i nieprzymuszonej woli i ponosi koszty znacznie większe niż pozostali uczestnicy warsztatów. Po drugie, warsztaty są otwarte dla wszystkich, czyli każdy może w nich wziąć udział i każdy płaci i każdy ponosi wszystkie koszty tylko za siebie. Po trzecie, w większości warsztatów w których uczestniczyłem Klub niczego nie sponsorował, wszystkie koszty ponosiliśmy sami. Owszem, uczestniczyłem w kilku warsztatach gdzie Klub coś symbolicznie sponsorował, najczęściej były to bilety wstępu do muzeów, czasem był to koszt autokaru którym się przemieszczaliśmy, czasem były to jakieś plakietki, identyfikatory czy opaski na nadgarstek. Wszystko to stanowiło najczęściej ułamek procenta, a czasem może kilka procent ogólnego kosztu warsztatów. Po czwarte, z tego co mi wiadomo, to nikt kto był organizatorem warsztatów nigdy nie wymuszał na Klubie jakiegokolwiek sponsoringu. Konkluzja. Jeżeli uważacie że jest w jakimś sensie stała grupa osób która się spotyka na warsztatach organizowanych za pośrednictwem Forum i za forumowe pieniądze baluje, to jesteście w daleko idącym błędzie. Każdorazowe koszty które ja osobiście ponoszę na uczestnictwo w warsztatach które odbywają się poza Warszawą, to są koszty rzędu od 500 zł wzwyż i jeżdżę na nie z wielką przyjemnością.
-
Syn zajmuje się starymi samochodami, a na resztę nie mam wpływu, bo z uwagi na dużą różnicę wieku żyjemy w różnych światach.
-
Koledzy, przestańcie, proszę Was. Jeszcze nikt nic nie wpłacił, a Wy już się zastanawiacie czy przypadkiem nikt nie ukradnie kilku włosów z zarżniętego w przyszłości niedżwiedzia.
