Też mam taki sam problem jak Leszek i Marek i zapewne jeszcze paru innych kolegów, mam totalny brak miejsca. Moja zegarownia dosłownie, pęka w szwach. Zegary są wszędzie, na ścianach, w regałach, podłodze, ławie, krzesłach, nawet jeden leży na kanapie, a w dwóch kątach zegary leżą jeden na drugim jak trumny z zakładzie pogrzebowym.
No i oczywiście w jednej lukarnie dziadek ma swoje wielkie łoże w którym śpi, oczywiście przy samiutkim oknie i od wschodu, więc z rana świeci słoneczko i śpiewają ptaszki.
Mam takie poczucie, że jak wchodzę do swojej zegarowni, to tak jakbym wchodził do raju.
Moje zegarownia to dla mnie najładniejsze i najprzyjemniejsze miejsce na Ziemi, tu w pełni wypoczywam i doznaję absolutnego szczęścia.
Generalnie miałem już mocno ograniczyć kupowanie staroci, ale radość z kupienia jakiegoś złomu (jak mówi moja żona) bierze górę nad rozsądkiem.
W tym roku kupiłem już 4 zegary, 6 maszyn do szycia i 1 tokarkę zegarmistrzowską, a wczoraj kupiłem komplet rozwiertaków od 3 do 12 H7, po co mi one, nie wiem, ale ładny nowiutki komplecik z czasów PRL może się kiedyś przyda.
Koledzy, czy Wy wiecie jakie piękne są stare maszyny do szycia, zwłaszcza ich zdobienia, to po prostu bajka.
Z maszynami do szycia u mnie było tak, że kupiłem jedną z zamiarem uszycia kilku pokrowców na tokarki i frezarki i tak mi się ta jedna spodobała, że w sumie będę miał ich 8 szt.
Maszyn do szycia kupię jeszcze tylko 2 sztuki i koniec. Po jedną jestem już umówiony i muszę jechać po nią aż 350 km w jedną stronę, ale jest w takim stanie że po prostu nie mogę jej nie kupić. A drugą chcę kupić z czółenkiem chodzącym po linii prostej, czyli do kolekcji.
Od nowego roku prowadzę negocjacje z żoną na przejęcie jednego pokoju na piętrze i jak mi się powiedzie, to będę miał około 28 m2 dodatkowej powierzchni ze wszystkimi prostymi ścianami, bo moja obecna zegarownia ma niestety dużo skosów i mało miejsca do wieszania zegarów.
Jeżeli chodzi o przyszłość mojej kolekcji, to po przejściu na państwową emeryturę zamierzam sprzedać około 100 zegarów i część maszyn i narzędzi zegarmistrzowskich. Resztę po moim zejściu zostawię synowi, a co on z tym zrobi, to mnie w ogóle nie interesuje.
No i żeby było w temacie, to budzików mam tylko 3 sztuki i więcej nie kupię, bo te stare budziki strasznie głośno chodzą i ich chód mnie drażni.