Ja np. nie mam i nigdy nie miałem żadnych problemów z tożsamością etniczną.
Pochodzę w prostej linii od pruskiego plemienia Sasinów z dawnej Lansani. Lansania graniczyła od północy z ziemią lubawską.
Co ciekawe, wodzowie ziemi łążyńskiej czyli Lansani Warpada i ziemi lubawskiej Surwabuno jako pierwsi pruscy wodzowie zostali ochrzczeni przez papieża Innocentego III dnia 18 lutego 1216 roku i rozpowszechnili na swoich ziemiach chrześcijaństwo.
W związku z powyższym napisać mogę również, że jestem wielopokoleniowym chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego.
Moi przodkowie zamieszkiwali w dawnej Lansani nieprzerwanie w jednym miejscu od niepamiętnych mi czasów do roku 1980. Od niepamiętnych mi czasów w skład majątku moich przodków wchodził młyn wodny. Najstarszy znany mi zapis pochodzi z roku 1414 gdzie w Krzyżackiej księdze strat wojennych odnotowano cyt. "Młyn (tu nazwisko mojego przodka) spalony staw opuszczony". Czynu tego dokonały w 1410 roku wojska Jagiełły maszerując z okolic Kurzętnika w kierunku pól Grunwaldu.
Obecnie dysponuję już pełną dokumentacją moich wszystkich przodków od roku 1646 do obecnie najmłodszego członka rodziny, czyli mojego syna. Jest to w sumie 11 pokoleń.
Mentalnie i emocjonalnie jestem bardzo mocno związany z tą ziemią i jadąc tam (a jeżdżę tam bardzo często) mam wewnętrzne poczucie że jadę do siebie do "domu". Tam się wychowałem i tam dokonam żywota składając swoje kości wśród swoich.
Kongresówka w której obecnie mieszkam może jest i faja, ale większość ludzi tu mieszkających jest mówiąc delikatnie, trudna, albo może ja się do nich w całości nie dostosowałem.
Moja Mama zawsze mówiła, że Działdowo to jeszcze nasi, a Mława to już Kongresówka, czyli sami złodzieje, oszuści i kombinatorzy.