Tak mi się wydaje że w tym towarzystwie to ja chyba byłem pierwszym właścicielem super samochodu z trzema cylindrami i bez żadnego turbo.
W 1978 roku zakupiłem Syrenę Bosto.
To było boskie auto w stylu amerykańskim z heblem pod kierownicą, przeszklona z tyłu, koło na dachu i oczywiście bez żadnego tak obecnie przez Was krytykowanego tabletu. A jakie silnik w Bosto miał piękne brzmienie, konkurował mu tylko Trabant i Wartburg, ale to nie było to co Bosto.
Jeżdziłem nią niecały rok i zawsze miałem problem z wlaniem odpowiedniej ilości oleju do paliwa, w końcu za którymś razem wlałem za mało i zatarłem silnik.
No i Bosto sprzedałem.