Wydaję mi się, że nie ma aktualnie nowego auta które by się nadawało na taxi. Każdy nowy diesel jest na CR i ma mnóstwo pierdoł do popsucia, pomijam wielowahacze w zawieszeniu. To co zyskasz teoretycznie na tym, że auto jest nowe zje Ci spadek wartości i awarie, które gwarant nie będzie chciał uznać. Pomijam, że po 3 latach takie auto ma 120 tys i nadaje się tylko do sprzedania. Auto ma zarabiać. Każdy dzień postoju to jest kilka stów w plecy. Z każdym taksówkarzem z którym gadałem to szuka B5, W124, Octe I, rzadziej stare A6 [~ 2000] w tej chwili widzę zalew A8 i E38 740 z gazem. Takie auta są tanie w zakupie przede wszystkim a jednocześnie bardzo trwałe. Nie widziałem ani jednej taksówki w 3-city na czymś "nowym". Oczywiście są jakieś, ale patrząc na dowolny postój czy jak zamawiam taxi to jest to 80% B5 a potem coś innego ale patrząc na ostatnie 10 kursów, to nie jechałem niczym młodszym niż 10 lat.