Widzę, że jeszcze Ci nie odeszło więc opowiem Ci moją krętą historię, ku przestrodze.
Ileś lat temu wybrałem się do Warszawy na przymiarki, mając na ręku Speedmastera Moonwatcha w celach porównawczych. Po odwiedzeniu różnych salonów i przymierzeniu różnych zegarków, trafiłem do salonu Panerai (jeszcze u Jansenowej), nie mając wcześniej doświadczeń z zegarkami tej firmy. Wydawały mi się jakieś takie duże i dziwne. Wtedy można było kupić od ręki PAM-a 111, czyli klasykę i parę innych klasycznych modeli, których za bardzo nie odróżniałem. Nieśmiało przymierzyłem, zegarek okazał się wcale nie za duży, a jego dziwny (jak mi się do tej pory wydawało) styl, okazał się ogromną zaletą, wywołał na twarzy banana, którego nie wywołały inne przymierzane tego dnia zegarki. Mało tego, po przymiarce znów założyłem na rękę Moonwatcha i poczułem, że zaliczyłem spadek do niższej ligi. Bezpośrednie porównanie nadgarstkowe Paneraia i Speedmastera odczułem jak nokaut w pierwszej rundzie.
Mogłem wtedy kupić tę 111-tkę, ale jeszcze wciąż obawiałem się, że zachwyt będzie krótkotrwały i przejdzie, jednak nie przeszedł. I tak oto po jakimś czasie wszedłem w posiadanie PAM-a, wprawdzie były to różne inne modele niż 111, ale też bazowe Luminory, był też bazowy Radiomir. Zachwycałem się nimi dobrych parę lat, aż w którymś momencie pojawiła się myśl, że życie bez PAM-a też jest możliwe. I to był błąd, nastała ciemność, na szczęście postanowiłem się podnieść z dołka, w który sam się zapędziłem.
Teraz druga część mojej historii. Będąc już niemalże przekonanym (ale wciąż z drobnym marginesem niepewności) jeśli chodzi o powrót do PAM-a, ponownie wybrałem się na przymiarki do salonu, mając na ręku w celach porównawczych już nie Speedmastera, ale Rolexa Explorera. I to była jedyna różnica, bo dalszy ciąg był identyczny jak w poprzedniej historii. Nokaut w pierwszej rundzie i 100-procentowe przekonanie. Mam na myśli nokaut jeśli chodzi o to jak oba zegarki prezentowały się na nadgarstku, bo jeśli chodzi o kwestie techniczne, nie mogę powiedzieć złego słowa na Omegę, ani na Rolexa, ale na Paneraia też nie.
Taki jest Panerai, jak dla mnie nie ma drugiego zegarka o tak niepowtarzalnym i charakterystycznym stylu. O ile o wszystkich pozostałych zegarkach występujących w tej historii (Speedmaster, Explorer, w Twoim przypadku również Aqua Terra) można powiedzieć, że są bardzo rozsądnym wyborem, to jednak o Paneraiu mogę powiedzieć, że jest wyborem z miłości. Brzmi górnolotnie, ale zupełnie szczerze.
Nie schrzań tego
P.s.
Panerai podoba się kobietom