Moja żona wydała dwie - jedną przez wydawnictwo (Sensus), drugą sama.
Jeżeli chcesz wypromować nazwisko to pierwszy wariant, jeżeli zarobić (musisz mieć pomysł na sprzedaż) to drugi.
Piszę w imieniu ojczyma mojego kolegi, który prowadzi od kilkudziesięciu lat niewielki zakład zegarmistrzowski w Gliwicach. Szuka on z jednej strony doświadczonego zegarmistrza, który chciałby przejąć zakład i kontynuować pracę, ewentualnie zdolnego ucznia który chciałby się uczyć. Zainteresowanym osobom przekażę bezpośredni kontakt.
Zgadzam się z Tobą w przypadku kiedy zegarek byłby ogólnodostępny. Natomiast w przypadku marek, które są „wyprzedane” na kilka lat wprzód, wg mnie sklep domagałby się poniesienia kosztów naprawy, ewentualnie skorzystał z ubezpieczenia jak koledzy wyżej napisali. Inaczej świat opanowałaby moda na spadające Rolexy 😉
Zainspirowany żartem Jana w wątku o PP zacząłem się zastanawiać jak zareagowałby butik Patka / Rolexa w przypadku upuszczenia / uszkodzenia zegarka? Sprzedałby, czy wymusił poniesienie kosztów naprawy? Jak sądzicie?
Taki żart, wyglądasz podobnie do kolegi AK i jeszcze te okulary i wyglądało jakby ta sama osoba wrzuciła dwa zdjęcia, jedno z długą a jedno z obciętą brodą 😉
Jakob&Co to dla mnie jeszcze krok dalej, w Bovet widzę zegarki, w J&Co odjechane kreacje, którym bliżej do MB&F. Ale zgoda, „biżuteryjnie” są bliżej do Bovet.
Świetne rozpoczęcie wątku o marce! Mnie akurat podobają się kreacje Louis Monet, ale ja akurat lubię kiedy się dużo dzieje w zegarku (tak, wiem, moja kolekcja przeczy moim słowom 😉). Natomiast patrząc na niektore powyższe zdjęcia od razu nasuwa mi się skojarzenie z Bovet…
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.