To jest "specjalny" olej lniany - oczyszczony - nie wiem, czy nadaje się do spożycia, bo cholera wie jak to czyszczą. A jeszcze co do politury - wg mnie należy przestać z tego robić wielkie i tajemne sprawy. Rozumiem, że w " dawnych czasach" kiedy trzeba było sprowadzić szelak z Indii drogą morską to był problem. Oszczędzano każdą kroplę, bo była droga. Teraz jest tańsza od lakierów akrylowych i przynajmniej ja nie szczypię się z pierwszymi warstwami - wsiąka - i dobrze. Im głębiej tym będzie silniejsze/ głębiej utwardzone drewno. I tak nie wsiąknie głębiej niż pewnie na jakieś 0.3mm max... oczywiście zależy jakie " próchno" mamy Tak więc jak kładę od nowa to...kto na pierwsze dwie warstwy tamponem by się bawił - podkład być musi. Piotrze R. Nie napotykam żadnych problemów z dojściem do odpowiedniego poziomu ( stopnia równości powierzchni i połysku ) przy wykończeniu politurą. Nie próbowałem jedynie dochodzić do " francuskich" wysoko połyskowych wykończeń na meblach po całości - nie lubię tego. Nie oznacza to, że nie zrobię tego - czasami na fragmencie czegoś aż się prosi o to i wtedy tak, ale to nie to samo co polecieć cały stół, czy blat stołu np. Tylko - do cholery - nie należy kombinować i próbować zrobić warstwy politury NA drewnie ( by być dobrze zrozumiałym - ponad powierzchnią drewna ). Drewno ma być politurą zaimpregnowane. Politura zatykać ma pory a nie leżeć na wierzchu. Samo kładzenie i docieranie: -może nie jest proste rzeczywiście określenie czasu po którym można kłaść kolejną warstwę, bo to zależy od mnóstwa czynników - głównie temperatury otoczenia i grubości naniesionej warstwy. Ja polituruję w różnych warunkach temperaturowych. Spotkałem się z opinią , ze musi być powyżej 20... 23 stopni. Z moich doświadczeń wynika, ze to nieprawda. Spada tempo pracy, ale są też i pozytywy - mamy większą tolerancję czasową przy kolejnych powłokach.