Pełna zgoda. Moja matka całe życie miała/ma mocne samochody - MB W201 2.6 benzyna, MB W201 2.3-16v Cosworth, MB E210 3.2 benzyna, MB ML163 4.0 diesel, CLS W219 3.5 benzyna - nigdy nie spowodowała wypadku, raz pewien dziad przetrarł jej bok na dwupasmówce, a całe życie jeździła bezpiecznie. Gdy chciała, to jeździła szybko, dynamicznie przyspieszała, ale nigdy nie popisywała i raczej nadal nie popisuje się. Jeżeli ktoś nie porusza się samochodem w trakcie pracy(lub długie czy dłuższe dojazdy do pracy), robiąc 10-20-30k km rocznie, dlaczego miałby kupować mały samochód z małym silnikiem, jeżeli go "stać" i lubi dźwięk, zrywność, dynamikę i charakter dużego silnika? Tak jak pisze trollu, jest wielu baranów na 600-tkach, ale też kilku wariatów na litrach, którzy budują określony stereotyp. U mnie w małej mieścinie(Czarnków, PCT, 12 tys ludzi) są dwa Ferrari 430, w tym jedno Spider, trzy Porsche 911(w tym dwa znajomego pasjonata - Targa z lat 90-tych i nowe po 2010-tym), dwa Porsche Panamery ponad 4 litry, jedno S8 i S7 oraz ze 3 CLS-y mocniejsze, a także pewnie jakieś mocniejsze BMW - tutaj się nie znam, potrafię jedynie rozróżnić modele 3,5,6,7 i M-ki(przynajmniej pakiet wizualny) i... nikt z nich nie "świruje". Za to świrują - Hondy Civic, Toyoty Celici, starsze A6 i A4 kombi, Golfy(III, IV i V-tki, o zgrozo!), słabe BMW 3-ki, stare. Zawsze gdy jakiś z nich chce mi koniecznie "pokazać", przepycha się, daje po światłach etc(ostatnio nawet notuję sobie nr rej w telefonie, pewnego dnia wypierdolę i zgłoszę gdzie trzeba kretyna), to go puszczam przodem, ale gdy wyjedziemy z zabudowanego, redukuję tiptronikiem i przypieprzam 150 nim on zdąży pomyśleć czy to mnie wcześniej wyprzedzał. Oczywiście zachowanie na poziomie kto ma dłuższego, ale przynajmniej mam kolejnego cwaniaka na dystans i rzadko zdarza się by próbował mi cokolwiek udowadniać po raz kolejny. Zwłaszcza, że to takie ciołki często "dołączają" do wyprzedzania na 3-ciego, próbując się wcisnąć między Ciebie a kierowcę poprzedzającego - gdybym rok temu, przed weselem przyjaciółki, nie miał napędu na 4 koła(jechałem jakieś 50 metrów poboczem, na granicy z rowem i ściąłem z 3 słupki), to kretyn zepchnąłby mnie Alfeczką 159 2.0 i zabił 3 ludzi. Gdyby nie wesele owej przyjaciółki, goniłbym go aż do zatrzymania, ale odpuściłem.