co do Alfy- https://www.youtube.com/watch?v=W-bXPhUwldc a Passat i test łosia - no i wszystko w temacie. Z systemami bezpieczeństwa jest jak z gwiazdkami NCAP - ludzie myślą, że jak auto ma 5 gwiazdek to jest jak czołg. Ale testy są przeprowadzane przy 50km/h? Co z wypadkami gdzie ludzie jeżdżą po 150km/h? Nad "zbawiennym wpływem" elektroniki zastanawiał się też autor pewnego artykułu o motocyklu Triumph - duże, ciężkie i mocne enduro do turystyki, nawalone systemów (tak, w moto też są) - i sytuacja - jesień, deszcz, mokra nawierzchnia, duża prędkość, pasy na jezdni - cisza. Motocykl jedzie jakby prawa fizyki przestały się liczyć. Pytanie - czy to pomoże w zmniejszeniu wypadków czy spowoduje zbytnią wiarę w systemy? Sądząc po historiach gdzie ludzie potrafili wjeżdżać do stawu "bo GPS tak kierował" - każdy chyba jakieś wnioski wyciągnie. Ja od kilku lat jeżdżę tylnionapędówką, w e46 było już DSC i zimą z włączoną trakcją wcale nie trzeba było się pieścić z gazem. Za to mam świadomość, jak wyglądała jazda, gdy tych systemów nie było i ile "pracy" musiało to kosztować kierowcę. Ogólnie nie cisnę ale raz udało mi się chyba zabić gwoździa komputerowi sterującemu - uratowała mnie tylko szeroka droga i dobrze wyprofilowany łuk. Pytanie - czy gdybym miał świadomość, że elektronika nie będzie mi ratować tyłka to jechałbym tak ostro