tak wiem, witaj w XXI wieku. Tylko gdzie tu ekologia bo jak auto pali litr oleju na tysiąc km to jest eko-sreko, nie ważne ile systemów by nie miało. O tym, że ma mniej mocy z powodu nagarów, więcej pali (paliwa, nie oleju) nie wspominam. Dlatego jak się słucha tego eko marketingowego bełkotu to krew człowieka zalewa. "Zróbmy lżejsze tłoki, cieńsze pierścienie, wlejmy olej LL, podnieśmy temperaturę pracy silnika - dzięki temu obniżymy opory wewnętrzne, będziemy mniej zanieczyszczać środowisko zużytym olejem i uzyskamy wyższą sprawność" w teorii a praktyka - pupa zbita. To trochę przypomina psa ganiającego swój ogon - niby biegnie, rusza się a jednak cały czas w tym samym miejscu. Ostatnio czytałem artykuł, że firmy wracają do większych silników bo jednak okazało się, że taki 3.0 R6 jest milszy dla środowiska niż mała turbopierdziawka