Hiob, masz sporo racji ale w takim razie - dlaczego wnętrza np w e90 (dzisiaj już mają swoje lata) wyglądają często sporo gorzej niż np w starszych i z większym przebiegiem e46? Nie miałem do czynienia ale z tego co pamiętam z dyskusji na forach - w przypadku np pierwszej generacji X5 wnętrza nie niszczały tak szybko jak w następnej - plastiki, rączki - jako nowe ładnie wyglądające, po czasie obłążące strukturą którą były pokryte. Nie pisałem, że auta niszczeją w ciągu miesięcy ale rzuciłeś "4 lata" - tak, wtedy powinny już wykazywać oznaki zużycia. Leasingi biorą na rok-dwa, więcej niż 5 chyba nie. Tym bardziej w przypadku aut premium gdzie klient chce też żeby auto było świeże - po takim czasie wypuszczane są FL albo konkurencja wypuszcza nowy model. Kiedyś silniki dożywały 500tys, dzisiaj nikogo nie dziwi jak silnik pada przy 100tys. Wystarczy porozmawiać z mechanikami jak np wyglądały wałki rozrządu kiedyś a dzisiaj, ile ważył blok 20 lat temu a ile obecny w silniku o takiej samej pojemności i ilości cylindrów. Każdy medal ma 2 strony a kij 2 końce. Koncern mówi - nowe materiały, lżejszy, oszczędności na spalaniu, środowisko, większa sprawność. Ok. Ale nic nie wspominają o tym, że kuty wałek rozrządu jest praktycznie niezniszczalny a dzisiaj jest to zwykła rurka z wąską krzywką. Klienta w salonie to nie obchodzi bo wie, że za 2 lata i tak to auto zostawi bankowi i weźmie nowe. Jeśli się w tym czasie zepsuje - ma gwarancję. A co będzie później? Nie jego problem. Ostatnio rozmawiałem z gościem pracującym w BMW przy składaniu silników - powiedział krótko, jednorazówki. V12 jeszcze robią, tak by działały. A w mniejszych - jeśli na serwis wraca któreś z kolei auto z przebiegiem 70 tys km i dziurą w bloku albo 40 tys i zatarta panewka to chyba nie jest ok. Żywotność silników przewidują na 200tys km gdzie naście lat temu było to 400tys km