Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

eye_lip

Sprzedawca Profesjonalny
  • Liczba zawartości

    17990
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    51

Zawartość dodana przez eye_lip

  1. Wśród młodych entuzjastów zegarków marka Maurice Lacroix kojarzona jest głównie za sprawą modelu Aikon, który dekadę temu sprawnie wstrzelił się w początek trendu na zegarki ze zintegrowanymi bransoletami. Nieliczni pamiętają, iż istniejąca od 1975 roku firma, w latach 90 i 2000 grała w zupełnie innej lidze, posiadając w swej najwyższej kolekcji Masterpiece (Arcydzieło), zegarki wykonane i wykończone z niesamowitą pieczołowitością, zarezerwowaną dla marek z wyższej półki. Wśród wspomnianej linii można było spotkać prawdziwe giloszowane (rzecz jasna za pomocą giloszarki – rose engine) tarcze, pieczołowicie wykonane nakładane indeksy i inne pracochłonne elementy jak np. wycinane z masy perłowej totalizery i ringi, a od strony mechanicznej przepięknie zdobione mechanizmy, wśród których zdarzały się tak unikatowe jak np. kultowy chronograf Venus, rzadki Jaquet, Peseux, czy A.Schild z alarmem, a także mnóstwo autorskich komplikacji jak wszelkie wskazania retrograde (powracająca wskazówka), skacząca godzina, czy komplikacje dodawane do mechanizmu Unitas. To wszystko oprawione w klasyczną stylistykę której nie powstydziłyby się marki z półek wyżej, a na pewno konkurencyjne, chociażby Chronoswiss z tamtego okresu. Prezentowany zegarek pochodzący z kolekcji Masterpiece, to model „Jour et Nuit” (dzień i noc) . Charakteryzuje się nietuzinkowym wskazaniem czasu - przekładnia wskazań została zmodyfikowana tak jak w zegarkach wskazujących godzinę w systemie 24h, lecz na tarczy widoczne jest tylko 12 godzin (od 6 do 18 - lub od 18 do 6, nie od 0 do 24 jak w systemie 24h) za to realizowane poprzez wskazówkę o dwóch ramionach z których jedno zakończone jest księżycem, a drugie słońcem i w zależności od tego którą porę dnia lub nocy mamy, ta właśnie część wskazówki porusza się po półokręgu godzinowym – kiedy słońce schodzi z prawej strony na godzinie 6, na drugim biegunie wskazując godzinę 18 pojawia się księżyc. Wspomniany księżyc oraz słońce są misternie wykonane i kontrastują z barwionymi na niebiesko ramionami wskazówki, którą uzupełnia minutowa ( breguetowska ), pięknie wykonana sekundowa oraz wysokie nakładane indeksy godzinowe o precyzyjnych krawędziach. Zarówno ring minutowy (wyposażony w perliste znaczniki) i półkolisty godzinowy (oba szczotkowane) górują nad pozostałym fragmentem tarczy który posiada ziarnistą strukturę przypominającą „mrożone” wykończenie mechanizmów Bregueta. Pozostałe wypukłe elementy polerowane na lustro to godło ML, „tabliczki” dla tła nazwy Maurice Lacroix oraz nazwy modelu Jour (et) Nuit. Tarcza na żywo prezentuje się spektakularnie pod płaskim szafirowym szkłem i warto też zwrócić uwagę na niski „hand stacking” czyli odległości między wskazówkami oraz tarczą, charakterystyczne (kiedyś, aktualnie jest z tym różnie) dla zegarków z wyższej półki. Tył zegarka jest nie mniej, jeśli nie bardziej imponujący – pod szafirowym szkłem możemy podziwiać mechanizm (baza- Unitas 6498) wykończony na najwyższym poziomie - szlif ślimakowy na kołach, cyrkularne pasy genewskie, termicznie barwione śruby, perłowana płyta główna, złocenia w miejscach osadzenia kamieni łożyskujących, a także to co najbardziej mnie zdziwiło podczas inspekcji – ręcznie polerowane krawędzie mostków, czyli „anglage” – spotykane zwykle tylko w wysokim zegarmistrzostwie. Do tego na deser mamy koło balansu ze śrubami regulacyjnymi. Mechanizm nakręcamy za pomocą solidnej cebulowatej koronki, a przy okazji jej zdjęcia z profilu możemy podziwiać smukłość koperty – jedynie 9.5mm. Zegarek nosi się świetnie dzięki niskiej kopercie, która jest relatywnie duża – 42mm, lecz rozstaw uch to jedynie 20mm, a niski lug to lug sprawia, że zegarek leży dobrze nawet na moim niewielkim nadgarstku. Dziś Maurice Lacroix nie może liczyć na taką pozycję jak kiedyś. Powodów tego jest kilka, na pewno w pozycjonowaniu marki nie pomaga bardzo duży rozrzut cenowy (podstawowe kwarce za kilkaset vs najwyższe modele za ponad 7k franków) a także polityka sprzedażowa, gdzie u resellerów można dostać modele nowe z metkami za pół ceny katalogowej. Inną sprawą jest brak spójności stylistycznej oraz mała rozpoznawalność modeli (poza Aikonem). Pomimo tego starsze modele z serii Masterpiece z uwagi na jakość wykonania i piękne projekty są cenione przez kolekcjonerów i trzymają wartość.
  2. Zarówno Omega jak i Longines ( tutaj trzeba potwierdzić wcześniej wizytę i godzinę) sa świetne. Do tego polecam obowiązkowo muzeum MIH w La Chaux-de-Fonds.
  3. eye_lip

    Makro

    Maurice Lacroix Materpiece, kiedyś marka z bardzo wysokim wykończeniem w swojej klasie. Na foto widac ręcznie polerowane krawędzie mostków mechanizmu.
  4. Początek roku to wyśmienita okazja aby przypomnieć jeden z najciekawszych modeli neo-vintage, wpisujących się w kanon wieczorowego zegarka „ultra slim”. Kiedy w 2007 kupiłem pierwszego Zenith Elite Ultra Thin (model ten występował w grubości ok 7.2mm manual, automat 7.8mm), nie sądziłem że to właśnie grubość… czy raczej cienkość będzie jednym z moich ulubionych aspektów zegarmistrzostwa, zgodnie ze swą wyimaginowaną, trochę przekorną wobec reguł zegarkowych zasadą „ultra slim is a complication” – pomimo, że mechanizm który wskazuje tylko czas jest teoretycznie tym prostym, to zaprojektowanie takiego (czego dowodem jest to, iż seryjne można policzyć na palcu jednej ręki) w wersji ultra slim nie jest łatwe. W 1981 roku Jean-Claude Biver i Jacques Piguet zakupili prawa do marki Blancpain (za 21.500 franków szwajcarskich) i w ciągu dekady stworzyli „od nowa” jedną z najbardziej znanych historycznych firm zegarkowych, sprzedając ją w 1992 roku SMH, protoplaście Swatch Group za… 60 milionów franków. Prezentowany model został sprzedany w 1993 roku i jest 225 wyprodukowanym modelem z zapoczątkowanej przez Biviera referencji ultracienkiego dwuwskazówkowego zegarka. To co definiuje ten model i wokół czego został zbudowany to oczywiście serce. Mechanizm Frederic Piguet 21 swą historię zaczął na początku XX w. (w 1911 roku) a wprowadzony został do produkcji w 1925 r. (jeszcze pod nazwą cal. 99) i przez dwie dekady dzierżył miano najcieńszego mechanizmu na świecie. Niewielka średnica ok. 20.4mm (9 linii paryskich) i grubość jedynie 1.73mm (!) – tyle co kilka znaczków pocztowych, sprawiły że idealnie odnalazł się w luksusowych zegarkach których atrybutem miała być superelegancka prezencja. Rezerwa chodu na przyzwoitym poziomie ok. 40-42 godzin ( co było standardem jeszcze kilkanaście lat temu dla większości zegarków) oraz taktowanie 21600 wahnięć na godzinę, nie wyróżniały go w żaden sposób in minus na tle konkurencji pomimo kompaktowej konstrukcji. Poza ma się rzecz rozumieć firmą Blancpain mechanizm FP21 był stosowany w wielu luksusowych markach np. Cartier, Omega jak również Patek Philippe (jako kaliber 175). Blancpain ref. 0021-3318-55 posiada złotą kopertę ze stopniowanym bezelem, tarczę o również schodkowym wzorze – tak aby na niższym poziomie zmieścić nakładane ręcznie indeksy, dwa szafirowe szkła i jeden z ważniejszych dla mnie aspektów – przepięknie dopracowane wskazówki, co bardzo często było wyróżnikiem ( a dziś niestety rzadko jest) wysokiej klasy zegarmistrzostwa. Wracając do szafirowych szkieł – warto nadmienić, że całkowita grubość zegarka to…. 5mm (!) – oczywiście z oboma szkłami. Piszę o tym dlatego, iż w dzisiejszej narracji promowanej często przez portale zegarkowe jak i producentów podaje się często w danych technicznych coś całkowicie irracjonalnego czyli… grubość bez szkła (w przypadku zegarków z wypukłym szkłem). Zegarek ma tyle grubości co dwie cienkie monety lub.. pasek do zegarka – akurat ja zdjąłem oryginalnego aligatora i wykonałem u siebie w pracowni J.F.Szymaniak pasek ze skóry Cordovan (pasujący tylko na mój nadgarstek - na jedną dziurkę), który jest cieńszy od standardowego, ale wystarczy że przyłożymy do zegarka niejeden pasek z chociażby Panerai i jest on już grubszy niż cały zegarek Warto zwrócić uwagę na piękną klamrę Blancpain o subtelnym kształcie (ten sam producent co w Breguet, lecz w Blancpain mamy teleskop, a w Breguet zakręcany trzpień). Blancpain niesamowicie wygodnie chowa się pod każdym mankietem, nawet w koszulach szytych, gdzie mankiety są super dopasowane i żaden inny zegarek nie wchodzi. Innym aspektem tej 5mm grubości są proporcje koperty – ma ona niecałe 34mm, czyli na papierze pewnie dla wielu z Was jest to za mały zegarek. Blancpain postawił na rozstaw uch 19mm czyli bardzo oldschoolowy, kojarzący mi się wizualnie z Patkami Calatrava z lat 30 – 40, co sprawia, że zegarek ma pasek o takiej szerokości jak wiele zegarków o średnicy 36 czy nawet 38mm, a niska koperta tworzy z niego fajny „naleśnik” – pamiętajmy że to proporcja średnicy koperty do jej wysokości odpowiada za wizualny odbiór wielkości na nadgarstku, dlatego płaskie zegarki często prezentują się zupełnie inaczej mimo małej średnicy. Plot twist – pierwsze strony widocznego katalogu dołączonego do zegarka otwiera oczywiście postać założyciela firmy Jehan-Jacques Blancpain, której to widoczny domniemany portret, jak dziś można się dowiedzieć został prawdopodobnie losowo zaanektowany przez Biviera (poprzez zakup przypadkowego obrazu na pchlim targu) w latach 80 w celu dorobienia narracji historycznej, podobnie jak data założenia firmy 1735 ( mając tę przedwiedzę w książce "Zegarki Mechaniczne" wraz z Tomkiem Milerem w opisie marki Blancpain celowo zaznaczyliśmy że data ta jest kontestowana przez historyków).
  5. Wszystkiego dobrego na Nowy Rok 🍸💥💯
  6. Ponieważ jest to łączone (dwa rzepy) po całej powierzchni plus jest obok szlufka zawsze jest chyba takie wrażenie że mamy sztywniejszy element - zobaczymy jak się będzie nosić. Kolejny Corodvan, do Rolexa SeaDwellera:
  7. Cześć, na sprzedaż wystawiam moje praktycznie nie używane buty wykonane w technologii GYW ( Goodyear Welted) świetnej firmy Orban's (bardzo dobra jakość - nowe ok 200 euro plus przesyłka ok 100pln z Francji) z mięsistej (widoczne zagięcia są charaterystyczne dla tego typu grubszej pełnej skóry i występują już po pierwszym założeniu)) wysokiej jakości niekorygowanej skóry Oblood No8 ( kolor Cordovan) crust z szyciem 360 stopni wokół obcasa i wyraźnym sztuprowaniem - jest to klasyczny but wykonany jak angielskie typu Crockett and Jones, czy hiszpańskie Yanko, Carmina - w pełni naprawialny z możliwością wymiany podeszwy i użytkowania latami. Buty jak widać po obcasie z tyłu i wewnątrz wkładki miałem kilka razy na nogach. Rozmiar 8.5 klasyczne UK ( dla porównania tego typu rozmiar odpowiada sportowym nike adidas itp np. 44 plus minus ) 285mm - wkładka. Wysyłka w Polsce wg cennika inpost. Traktowane kremem Alden Cordovan, bez prawideł z foto. Cena: 500 PLN
  8. Pewnie nigdzie 😆...ma to pod nosem.
  9. Co masz dokładnie na myśli? Zapas Cordovanu uzupełniony, klasyczny No8 dostępny:
  10. Wszystkiego dobrego dla forumowiczów!
  11. Jedne z ostatnich w tym roku.. Prototyp Velcro do Ulsysse Nardin i nubukowy struś do Bregueta Tradition.
  12. eye_lip

    Motocykle

    Rozgrzałem się, szuflując liście do worków... efektem czego było to iż stwierdziłem, że jednak dziś jest całkiem ciepło na motocykl😀
  13. eye_lip

    Motocykle

    Chociaż na chwilę... 🥰
  14. eye_lip

    Co noszą znani ludzie?

    Skoro ja mogę to Ty też 😀
  15. eye_lip

    Co noszą znani ludzie?

    No nie wiem czy lepiej, speedmaster był sporo tańszy od Santosa. I taka ciekawostka Santos na ręku Carlosa (model produkowany od 1978 do 1987) z bardzo rzadką bransoletą Godron (foto: net).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.