Problem tutaj w mniejszym stopniu dotyczy samochodu, bo importer postanowił oddać pieniądze, więc można uznać, że sprawa jest załatwiona. Problemem jest twór zwany leasingiem, który jest u nas bardzo popularnym sposobem finansowania zakupu auta. Jest to taki dziwny twór prawny będący gdzieś pomiędzy zakupem na raty a klasycznym wynajmem. Z reguły wszystko jest dobrze, dopóki nie nastąpi sytuacja niespodziewana, typu kradzież auta, szkoda całkowita czy zwrot samochodu sprzedawcy, jak nastąpiło to w linkowanym filmiku. Zasady postępowania pisane są przez leasingodawcę, spisane małym drukiem, który mało kto czyta więc są skrajnie korzystne zgadnijcie dla kogo? A dodatkowo umowy zawierane są z przedsiębiorcami, którzy w rozumieniu przepisów prawa nie są konsumentami, więc praktycznie żadne ustawy i zapisy o niedozwolonych klauzulach ich nie dotyczą. Problemem we wspomnianym przypadku nie jest podwójne żądanie zwrotu (Zachar najprawdopodobniej źle to zrozumiał), ale fakt, że Masterlease nie zamierza zwrócić leasingobiorcy dotychczas wpłaconych środków, mimo, że otrzymał od Polmotoru całą kwotę zakupu na konto. Ale to niestety regulują zapisy umowy pomiędzy leasingobiorcą i Masterlease i prawdopodobnie racja prawna w dużym stopniu leży po stronie Masterlease. A, że jest to racja sku....ńsko niekorzystna dla leasingobiorcy? Cóż, jak to mówią, wiedziały gały co brały...