Tak czytam sobie Twoją emocjonalną wypowiedź i nie do końca rozumiem czy chcesz napisać, że w naszych miastach jest tak bardzo bezpiecznie, że zupełnie nie ma się co przejmować jakim samochodem jeździmy, bo wszyscy grzecznie poruszają się 50 km/h? Czy też jest tak niebezpiecznie, że i tak zginiesz w wypadku, chyba, że jedziesz McLarenem F1? Po pierwsze, pokaż mi takie miasto idealne, w którym nie ma TIRów, wszędzie jest ograniczenie do 50 km/h, a wszyscy kierowcy przykładnie je przestrzegają? A po drugie. Nie rozumiem jak ktoś, kto zajmuje się konstruowaniem samochodów, nie jest w stanie dostrzec różnic w poziomie bezpieczeństwa pomiędzy Matizem a np Renault Megane z tego samego rocznika. Specjalnie podaję tu Megane a nie np najnowsze Audi Q7, żeby nie być posądzonym o faworyzowanie samochodów niedostępnych dla przeciętnego Kowalskiego. Proponuję poczytać sobie testy Euro NCAP i zobaczyć jaka jest różnica w przeciążeniach działających na np klatkę piersiową w Matizie, a jak we wspomnianym Megane, Golfie, czy Mercedesie klasy C z tamtego okresu, który też dzisiaj nie kosztuje jakichś niewyobrażalnych pieniędzy. Naprawdę nie widzisz różnicy wioząc dzieci na tylnym siedzeniu, gdzie w Matizie ich główki są 20 cm od końca samochodu, a w Mercedesie c klasy metr? I wyobraź sobie teraz, że stojąc na światłach właśnie przyłożył Ci w tył samochodu dostawczak 3,5t (skoro w Twoim idealnym mieście TIRy nie jeżdżą)? A już tak zupełnie na koniec (jako, że jestem inżynierem z wykształcenia) dodam jeszcze, że niesamowicie sztywna konstrukcja klatkowa nie zawsze będzie bezpieczniejsza niż dobrze zaprojektowane auto z kontrolowanymi strefami zgniotu. Przy niewielkich prędkościach najczęściej to nie odkształcenia zabijają, a przeciążenia działające na ciało człowieka. A przy wyjątkowo sztywnej konstrukcji przeciążenia są większe, mimo, że po wypadku samochód wygląda na mniej uszkodzony. Pozdrawiam Tomek P.S. Głowy konia się nie obawiaj, trzeba iść z postępem czasu. A poza tym zawsze trzeba uderzać w czuły punkt - Ty dostałbyś przepołowiony silnik 427 z Corvetty