Ale przedsiębiorca od nowego roku też nie odliczy od podstawy opodatkowania całości kosztów, tylko 75%. Ustawodawca a priori przyjął, że samochód służbowy w 75% jest używany w pracy, a w 25% prywatnie. A dojazd do pracy jest traktowany przez fiskusa jako użytek prywatny. Tu nie widzę żadnych różnic. Dodam jeszcze, że podział 75/25 jest przez ustawodawcę ustalony dla podatku PIT, dla podatku VAT ten podział to 50/50 Też nie rozumiem wprowadzenia dziwnych limitów, tym bardziej, że obecnie występuje kwotowy, procentowy na potrzeby PIT i procentowy na potrzeby VAT. To rzeczywiście bardziej eksperyment społeczny, taka komunistyczna urawniłowka.