Mam książkę, czytałem. Dlatego pospieszyłem z gratulacjami i zapytałem o "skróty". Zawsze warto się zainteresować patencikami, które działają. Fakt, (zegar)mistrzowie potrafią. Niestety, jak Krzysiek robi, a ja patrzę, to rzecz wydaje się prostsza od otwarcia piwa, potem usiłuję powtórzyć i.... czasem wychodzi. Godzina pracy, dwie mokre podkoszulki, paluchy ukrwawione, cztery telefony do rzeczonego. A ja bym chciał tak z palca se bzybznąć . No i materiały (jakie?), wykończenie (czym?), luzy, kąty, noże... Ale masz rację, praktyka, praktyka, praktyka.