To tak jak z moją mateczką- na kartce była flaszka do kupienia co miesiąc, więc kupowała, bo na kartce była flaszka do kupienia co miesiąc. I miała tych flaszek ( niepijąca osoba) cały barek+ w szafce kuchennej na full. Cichutko, nic nie mówiąc, po prostu się należało, to miała. Minęło kilka lat i dobra kobieta poprosiła o radę co z tym zrobić. Jaki nastał wspaniały okres . To wspaniała, mądra i myśląca osoba była, lecz doświadczona Syberią, komunizmem i innymi atrakcjami. Wiedziała, że nie należy ignorować przydziałów. Potem nastały czasy wolności, przemyślanych zakupów, się wszyscy odzwyczailiśmy. Trochę lat minęło, chciałem dziś kupić lakier biały UV, co Yodek zapodał (bardzo mi potrzebny). W owadzie tłumy, wózki wypakowane wodą w zgrzewkach i puszkami, kartek na razie nie ma. Lecz suweren sam się upomni. W poniedziałek kupię paczkę makaronu na zapas i spirytus do walki z przeciwnościami. A lakieru hybrydowego u nasz ni ma .