Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

fibo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1933
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez fibo

  1. fibo

    Vienna regulators "REMEMBER"

    To może bardziej wyraźnie poproszę: Czy mógłbyś zamieścić zdjęcia skrzyni, wahadła z uwzględnieniem zaczepu, oraz wag? Zdjęcia pionizerów, czy kluczyka też by się przydały.
  2. fibo

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Jak Leskos napisał, przyczyny mogą być różne. Z przedwczoraj: rozebrałem mechanizm bijącego Rescha, został umyty, kolega mój ukochany ustawił lepiej kotwicę, pociaśniliśmy jeden czop, coś tam poprostowaliśmy, bo kołki wyzwalające były pogięte, złożyliśmy i cudnie zagadał. Tylko się okazało po dobie, że myli bicie, zatrzymuje się w trakcie, a poruszenie wagi natychmiast usuwa problem. Hmmm. Zdjąłem tarczę i poobserwowałem. Okazało się, że ramię czerpaka CZASAMI leciutko zahaczało w trakcie obrotów o zapadnik i zatrzymywało się. Oczywiście ręczne poruszenie wagi tę delikatną przycierkę niwelowało, wystarczył najmniejszy dodatkowy impuls i wszystko dalej szło gładko. Podprostowanie fragmentu czerpaka o ułamek milimetra usunęło wadę. Teraz hula jak nówka na oryginalnym obciążeniu.
  3. Ano właśnie. Zwykli ludzie widzą w tym konie(?), w Wieliczce(?), sól(?). Wynalazcy i Odkrywcy potrafią w jednej sekundzie zobaczyć więcej. Wiecie, na przykład: jabłko- głowa- Newton! A inni te owoce ino żarli. Już nic nie ujawnię, obiecałem...
  4. Uchylę rąbka tajemnicy (Krzysiek wybacz!)
  5. fibo

    Nasze Budziki

    Odnowiony jest bardzo ładnie, gratuluję! Czym jest obłożona obudowa? A wstawki brązowe to drewno, czy ebonit? Byś dał zdjęcie od przodu w jakiejś większej wadze, żeby można było zobaczyć z bliska.
  6. Roma locuta, causa finita. Hetera!
  7. Mnie koty zawsze słuchały. Ale... jak Meluś był młodziak, to się poruszał bardzo ostrożnie po górnym piętrze, jednak któregoś dnia stłukł stareńki wazon wiktoriański ze szkła jak żarówka. Bubu się starał, jednak rozwalił piękną wazę, bo cuś nie poszło. A Malwina niczym się nie przejmowała, przez 24 lata szła po domu niczym czołg. Rottweilery nigdy nic nie spsociły, jednak Buldyś francuz spruł w ciągu bezsennnej nocy listwy dolne we wszystkich krzesłach, potem poprawił nad ranem moim butem. Cuszszsz, ważne, że nie było strat w ludziach, tylko w sprzęcie .
  8. Wszystko zależy jak myślimy o broni i po co ćwiczymy. Dla miłego spędzania czasu można podjechać na wynajętą strzelnicę, popukać trochę, pogadać miło o najnowszych patencikach strzelawkowych i wróciwszy do domu ustawić broń w szafie, między innymi pięknymi egzemplarzami. To jest ok, ludzie zostają ekspertami jako strzelcy, bardzo fajne hobby. Można też myśleć o broni jako o urządzeniu do walki, wtedy to wytytranie na poligonie, marsze, podbiegi etc. IMO maja sens, bo w realnym konflikcie nieczęsto się daje podjechać pod miejsce strzelania dobrym autem, a czasem trzeba skutecznie działać, gdy człowiek złachany i skrajnie zmęczony. No inne podejście, strzelanie w każdym stanie ciała i ducha. Poznałem kiedyś kolekcjonera broni (Norweg), który zbierał karabiny wyprodukowane w jego kraju, potrafił je rozkładać i złożyć z zawiązanymi oczami (niektóre były nadzwyczaj skomplikowane), wiedział o nich wszystko, a nigdy z nich nie strzelał. Po prostu tworzył kolekcję. Cudny gość. Co entuzjasta, to inne myślenie .
  9. Pukałem z różnych, jakby mnie mieli zawieźć na miejsce i zadanie by miało trwać parę dni, to jasne, są świetne, dziwne i bardzo skuteczne strzelawki. O wiele lepsze do krótkich zadań. Gdybym jednak miał spędzić wiele czasu w obcym terenie, bez wsparcia i z podstawową pomocą, to bym wybrał AK. Może sentyment, może wiara, że mnie nie zawiedzie? A może amunicję znajdę wszędzie? Dobra fabryka robiła AK z celnością przyzwoitą na 150- 300 m. Czego chcieć więcej? Trochę ciężki jest. Specjalsów się teraz przywozi na zaplanowaną akcję, robią swoje i są ewakuowani. Mogą zabrać broń do zadania. O wiele lepszą, nowocześniejszą, wybraną na cel. Kałach IMO jest uniwersalny, ciężki, toporny, ale po wypłukaniu z błota ciągle działa. Mojego kiedyś nie oczyściłem po ćwiczeniach i zardzewiał w dwa tygodnie na amen. Zamek musiałem skrycie walić pięścią, by się ruszył. Nie było jak przed kolejnym strzelaniem nadrobić, więc takiego czarno- rudego załadowałem. Strzelał jak marzenie. Kilka pierwszych pocisków to wydmuchało i ułożyło, a potem już było OK. Można się zachwycać najnowszymi wynalazkami, które są wspanialsze, oraz lżejsze i bardziej poręczne, ale w lichych warunkach chciałbym mieć mojego AK 47. Albo komuś odebrać . PS. nigdy się nie spotkałem z sytuacją, gdy AK by zrobił krzywdę właścicielowi, który był normalny i użytkował go zgodnie z przeznaczeniem. Nie wypowiadam się na temat karabinków wyprodukowanych przez żółtych, czy beżowych inżynierów. Nie znam tego. Moje doświadczenia, to polskie i rosyjskie konstrukcje.
  10. fibo

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Wynika z tego, że musisz sprzedawcę kolanem docisnąć, a jeśli się nie da, to chyba za £10 kupić wosk i dwa razy w roku samodzielnie to przejechać, żeby nie wkurzało. Lakierowanie w UK to już dla zdeterminowanych raczej.
  11. To teraz już zupełnie serio: kilka lat temu ugryzł mnie wsiowy burek w Puszczy Noteckiej, po przyjeździe do domu zgłosiłem rzecz w Sanepidzie z pewną nonszalancją. Tak serio nie potraktowano mnie w szeroko pojętej służbie zdrowia chyba nigdy. Obowiązkowe szczepienia, po trzeciej serii czegoś w papierach nie odnotowali, więc dostałem oficjalne, urzędowe wezwanie etc. To może być poważna historia, nie zaniedbaj procedur.
  12. Wymyślili już metodę na 10 prawidełek, rozkręcanych stopniowo dedykowanymi kluczami .
  13. fibo

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Ja sobie na ten przykład GR troszkę zbieram. Pomyślałem kiedyś, że chciałbym mieć od najwcześniejszych, mechanizmy z kolejnymi zmianami konstrukcyjnymi, bijące i chodziki, pewnie grawerowanego kwadransa, serpentynę, kilka miniatur, z MPZ i bez, w skrzyniach kontynentalnych, również exportowych, jakiegoś olbrzyma, sprężynę, wersję z kalendarzem, ostatnie wyprodukowane w trakcie przejęcia przez Junghansa... Itd, itp. W MOJEJ koncepcji pozbierania tego do kupy, gdy znajdę jakiegoś brakującego, to jestem gotów zapłacić więcej, niż średnia rynkowa i uważam, że "warto". Ale to ja, mój profil kolekcji, mój pomysł na nią. Każdy ma inaczej. Dla mnie droga kolekcjonersko i rynkowo by była kolejna miniatura w skrzyni, będącej pomniejszeniem dużego, którego mam. Dla Ciebie to mógłby być zwykły maluch z odważnikiem... Za dużo zmiennych, by doradzać IMO.
  14. Są różne metody, tylko to zależy od rasy. Jamniki się np. naciąga.
  15. Buldyś zachowuje czujność rewolucyjną, bo to coś wygląda na antybuldogowy wyrób z Marsa. EDIT: służący do poprawkowych strzałów w pysk .
  16. Mieszkałem z wieloma zwierzakami w życiu, więc przypadków też było sporo, jednak nigdy nie był to zamierzony atak, raczej odruch, nieopanowany strach, moja głupota, takie tam... Jeden incydent zakończony uszkodzeniem ciała właściciela, jednak wart opisania: Upodobałem sobie rottweilery, kilkanaście lat wszystkie moje psy były tej rasy. Kiedyś jednemu z nich, ogromnemu i bardzo silnemu chłopcu, moja zaprzyjaźniona pani wet przyniosła w prezencie z rzeźni (w której dwa razy w tygodniu badała mięso) ogromną, świeżutką kość wołową. Ten gnat ważył, jakby był odlany z betonu!!! Mój pies oszalał, podrzucał w powietrze i łapał, ledwo dając radę utrzymać w zębach, kręcił kółeczka, no 120% zapchlonego szczęścia. My się świetnie bawiliśmy i było radośnie. Póki pies nie dobiegł do mnie po raz kolejny, wyrzucił kość w powietrze i... nie utrzymał. Oberwałem tym cholerstwem w palec stopy. Złamanie paliczka, gips, krzywy paluch, kuśtykanie półtora miesiąca etc. I taka to historia pt: "jak psy groźnych ras ranią swojego pana".
  17. Wagę zmień, bo ta wydaje się prócz estetycznego bólu- za ciężka. Późniejsze mechanizmy (kotwica z regulowanymi paletami) pracowały na 1.15/ 1.2 kg. Numer musi mieć coś z przodu...
  18. Skrzynia jest podobna, wielu wytwórców stosowało taki wzór. Moda Panie... Waga do wymiany oczywiście. Mechanizm jest rozwinięciem czegoś, co nam z rozpoznanego zmieniło status na nierozpoznany, więc chyba na razie tak musi zostać. W każdym razie te hipotetyczne G J występowały również w identycznych do Twojej serpentynach, widywałem je czasem w UK. Zdjęcie z zeszłego roku. Masz tam wzór wskazówek.
  19. Dziękuję Ci. Jeszcze zdjęcie identycznej tarczy z przepastnych magazynów pewnego muzeum- też widać rdzę i brak działań "odnowicielskich".
  20. No tak... Te tarcze były bardzo nieodporne na korozję i właściwie wszystkie, które widziałem są pordzewiałe. Mają mnóstwo nadrukowanych szczegółów, więc wydaje mi się, że problem jest taki sam, jak ze zniszczonymi tarczami zegarków ręcznych. Zostawić jak jest, czy przemalowywać? Ja bym zostawił, bo niewiele się tu da zrobić, wiarygodne odtworzenie medali, napisów i innych szczegółów będzie bardzo skomplikowane. Chyba, że się odezwie jakiś dobry fachowiec od druku, jednak przy całej mojej sympatii do zegarów L. Chmielewskiego- ilość pracy i jej wątpliwy efekt, moim zdaniem wyklucza działania w tym kierunku. Gdyby były drobne ubytki, to bym był chyba za uzupełnieniami, w Twoim przypadku IMO trzeba by namalować całą tarczę od nowa. W ogóle nie piszę o problemach dotyczących zachowania oryginalności, to kolejna historia, jednak chyba należy zegar zostawić jak jest. Możesz pokazać resztę? Mechanizm, wskazówki, wahadło, skrzynkę?
  21. Pokaż tarczę, to wspólnie coś pokombinujemy. Tak ogólnie- wszystko można odnowić, jednak te tarcze były drukowane, a próby odnowienia będą "z ręki", więc zawsze się da zauważyć próby uzupełnienia. Mają mnóstwo szczegółów, trochę benedyktyńska robota... Bez dobrych zdjęć to jednak wróżenie z fusów, bo tylko przypuszczam o jakim zegarze piszesz.
  22. fibo

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Kiedyś wszelkie zdjęcia karmników sobie zapisywałem i nie trafił mi się żaden z emaliowaną, dwudzielną tarczą. Może były i takie produkowane, ale nie spotkałem. Ciekawostka z tą długością linek, bo co prawda mój opuszcza wagę dokładnie tak, jak skrzynkowy, ale ma jej na bębnie na 10 dni . A może jakiś Pomysłowy Dobromir przedłużył mu rezerwę? Dosyć zabawnie to wygląda, gdy się waga pęta pod zegarem. Linka stara, z jelita.
  23. fibo

    Nasze nowe (stare) zegary

    Portykowe mi się zawsze podobały, choć zwykle widywałem z ciężkim, wieloprętowym wahadłem. Pięknie się kamień spatynował. Fajny, fajny, a szyba jaka śliczna!
  24. fibo

    Vienna regulators "REMEMBER"

    Świetny! Gratulacje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.