Kolego, wbrew wszelkim fetyszom medialnym osób nastawionych wrogo obecnej władzy, osób, którym się poprawiło w 2020 i 2021 roku jest masa.
Co więcej, osób, którym stan życia poprawił się za rządów PIS jest jeszcze więcej.
Możesz oczywiście to wypierać ze świadomości, ale to fakt. Pisząc to zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim się poprawiło - ale to nie jest przedmiotem tego wątku.
Oczywiście działa tu też prawo malkontenctwa, które mówi o tym, że w mediach chętniej udzielają się ludzie, którzy mają jakiś problem (spadek dochodów, awaryjna pralka, fuszerka budowlańców itp.) od tych, którzy są zadowoleni. Zadowoleni najczęściej siedzą cicho. Między innymi dlatego, że są zakrzykiwanie przez malkontentów. Im więcej głosów "jest źle i będzie gorzej", tym więcej osób "pozytywnych" i "neutralnych" zastanawia się, czy faktycznie jest tak dobrze?
Jeśli ktoś zgodnie z prawdą przytacza tu fakt, to pierwsze co robisz to podważanie tego faktu? Ja w 2021 wydałem na energię (grzeję prądem) mniej, niż w 2020. Pod względem wydatków na energię mi się polepszyło.
Wzrost cen jest faktem, ale faktem jest też to, że pandemia pokazała jasno i dobitnie, że można wydawać zdecydowanie mniej skupiając się tylko na istotnych dla życia i zdrowia wydatkach. Każdy ma swoje priorytety i nikomu nic do tego.
To oczywiste, że punkt widzenia zależy od tego, czy jesteś zamknięty w bańce otoczonej przez osiem gwiazdek, czy też jesteś poza nią.
Jak w każdej dyskusji, pojawia sie argument "ad PISum", to taka nowa wersja "ad Hitlerum".