Kiedyś miałem okazję i na podstawie "namaszczenia w podawaniu" zapamiętałem, ale specjalnie zaznaczyłem żeby gospodarz nalał tylko odrobinę na dno, bo i tak dobra whisky to dla mnie "rzucanie pereł przed wieprza" - nie doceniłbym, nie znam się ani mnie w ogóle ten temat nie jara. Tak samo jak "dobre" piwa - żaden Belg mi nie smakuje jak "normalna ordynarna" przemysłówka - piwo musi mi smakować jak piwo.
Mam swój ulubiony zestaw - jak alko to szara gęś, jak piwko to heineken, ale może być w zasadzie każde inne z tej półki cenowej, nie sądzę bym odróżnił becksa od żywca.
Za to moją słabością jest margarita - w proporcji 3 - 1 - 1 ... jak dla mnie - sam smak, zwłaszcza latem 🙂