Czekałem na taki komentarz - że kogoś nie stać, do sejfu itp. Raczej właśnie dlatego stać że ktoś szanuje swoje pieniądze a między trzymaniem w sejfie a beztroskim tłuczeniem jest jeszcze sporo możliwości używania zgodnie z przeznaczeniem a bez niepotrzebnego nadmiernego zużywania i niszczenia.
Rolexa się nosi bo jest Rolexem, jest mnóstwo fajnych tańszych zegarków równie solidnych i odpornych, albo i bardziej, nie kupujesz Rolexa żeby mieć zegarek na rower i i basen.
Ja nie lubię poniszczonych przedmiotów, dbam o samochód, o zegarek, sprzęty domowe itd - nie przesadnie, używam normalnie ale staram się unikać uszkodzeń żeby były w jak najlepszym stanie i jak najlepiej wyglądały. Niektóre rzeczy tracą pod wpływem zużycia - nie tyle wartość co odbiór, vintage GS wysłałem na spa do Lapinista i dopiero po przywróceniu do fabrycznego wyglądu pokazało się jakie to fenomenalne zegarki, podobnie AT pojechała na fabryczny serwis i dostała nowe szkło żeby wyglądała tak jak trzeba.. Poniszczony luksusowy zegarek to dla mnie jak pognieciona koszula, brudne eleganckie buty czy brudny garnitur, niby tak samo rzeczy do używania ale jednak oznak tego używania nie powinny nosić bo to wizytówka właściciela, nie roboczy waciak czy gumofilce. To tak jakby chodzić brudnym i śmierdzącym bo tak jest naturalnie.
Taki niby luz, nie ma czasu liczyć tysięcy ale na bazarku to wszystko musi być tylko "w dobrej cenie" a jak jakieś defekty to targi do upadłego bo nieidealne, wieje obłudą na kilometr.