"PREY", czyli prequel Predatora. W zalewie produkcji Alien vs Predators to naprawdę fajne kino, a już na tle debilnego Predatora 2 z robiącym tam za przygłupa Danny Gloverem wręcz arcydzieło. Może to nie w pełni klimat pierwowzoru bo poprzeczka została tam postawiona bardzo wysoko ale na szczęście autorzy uniknęli głupawych żartów, łopatologicznego tłumaczenia niekumatemu widzowi co ogląda, romansów, politycznej poprawności i zrobienia z tego komediohorroru, przemycili nawet pewne nawiązania (np. "jeżeli to krwawi to można to zabić" ) do jedynki, kto zna ten będzie miał przyjemność odnajdując je. Obejrzałem z dużą frajdą i zachciało mi się wrócić do filmu z 1987 i kultowych scen i tekstów Dutcha i spółki w jednej z najlepszych produkcji lat 80 i jednym z najlepszych filmów Arniego. Polecam