Student medycyny ma do opanowania trochę więcej niż anatomię ( i to praktycznie, i w bardzo dużym zakresie ), bo jeszcze fizjologię, histologię, chemię, biochemię, cytofizjologię, biofizykę, genetykę i pewnie coś jeszcze pominąłem a to tylko z zagadnień stricte „biologicznych”. Przyjmując jednak nawet że biolog po studiach ma porównywalną wiedzę o budowie człowieka co lekarz, w co bardzo wątpię, to do uprawiania zawodu lekarza uczy się jeszcze budowy i funkcji w stanach nieprawidłowych ( anatomia, histologia i fizjologia patologiczna ), sposobu badania lekarskiego za pomocą wywiadu i badaniem fizykalnym, wiedzy o lekach ( farmakologia ogólna i kliniczna ) a następnie wiedzy o przeróżnych objawach, chorobach, metodach diagnostycznych i leczniczych w trakcie zajęć praktycznych z większości specjalizacji. Potem te umiejętności utrwala i poszerza się jeszcze w trakcie stażu podyplomowego. Ponieważ w zasadzie nie ma teraz pracy dla lekarzy bez specjalizacji więc dochodzi jeszcze zwykle 6 lat szkolenia w konkretnej specjalności a niekiedy jeszcze 2 lub 3 w podspecjalizacji. Tego absolwenci biologii raczej nie przechodzą. Porównaj sobie te programy, a najlepiej samą anatomię człowieka - ile godzin wykładowych i praktycznych jest na obu kierunkach. Nie widziałem nigdy studentów biologii w prosektorium. Z ciekawości sprawdziłem - na biologii w Warszawie anatomia i fizjologia człowieka 90 godzin. I tyle. Na lekarskim sama anatomia prawidłowa 188 godzin w tym 152h ćwiczeń. O czym mówimy? Podpowiem że zajęcia z anatomii i fizjologii człowieka są w programie też innych studiów, np psychologii, antropologii, większości kierunków AWF czy fizjoterapii ale to nie czyni z ich absolwentów osób o kompetencjach lekarzy. Mam wrażenie że poziom oderwania osiągnął rejony wyjątkowe nawet dla tego tematu.