no takiego pomysłu na frankena to jeszcze nie widziałem. bo nie sądzę, żeby ktoś w jakieś "manufakturze" toptajmy składał na radzieckich częściach :D. tylko komu by się chciało podmieniać tarczę w tym łuczu...
dobrze, że na lodach, a nie pod szpitalem medikawera, jak ja ;). dzieciaki mają maraton chorobowy, który zawsze zaczyna się w weekendy. a co do wilanowskiego parku, to bardzo lubię. szczególnie wodę.
jedzie do mnie, bo wersja ze zdjętą tarczą do mnie przemówiła ;D a jeśli chodzi o mechanizm, to mam już taki w łuczu, nie jest to zbyt dokładne, ale działa.
kappa?
u mnie dziś weekendowe krążenie 150 km służbowym po W-wie... z ulicznym tuńczykiem. a prywatne "klasyki" wrastają. jak miałem czas, to nie miałem pieniędzy. jak mam pieniądze, to nie mam czasu. no błędne koło, bo zaraz będę miał czas, tylko też i dziurę w budżecie.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.