Wiesz, ja rozumiem, że nie chcą się dotykać chińskich werków, bo się na nich nie znają (a te najtańsze to de facto jednorazówki). Ale teraz lepszy chinol ma albo kopię szwajcara (eta, unitas) w środku, albo seiko. Ja miałem tylko raz przygodę z serwisowaniem chińczyka i poszło bez bólu. Co prawda nie do końca tak, jak chciałem, ale zegarek uzyskał funkcjonalność (data stanęła między dniami, majster zrobił tak, że chodziła ręcznie, ale szybkiej nie naprawił, bo nie miał części)