O "opłacalności" oczywiście nie ma mowy, przede wszystkim ze względu na stan zegarka, który wygląda jakby bawiły się nim dzieci (i dodatkowo jeszcze jakiś "zegarmistrz-amator", o czym świadczy np. wskazówka pointer date zamiast minutowej). Nie wiem czy coś jeszcze będzie z tego mechanizmu, bo wygląda że dużo przeszedł.
Sam fakt użytkowania mechanizmu kieszonkowego jako zegarka naręcznego to nie jest aż tak duży problem. Zegarek wymagałby zwiększonej ostrożności, czyli raczej do noszenia na specjalne okazje a nie na co dzień, ale takie pasówki istnieją i są w użyciu. Tarcza jest zniszczona, więc gdyby jednak zapadła decyzja o reanimacji zegarka, rozważałbym zakup podobnego egzamplarza tylko w celu wymiany tarczy na lepiej zachowaną. Tak czy owak, punktem wyjścia powinny być oględziny zegarka przez kompetentnego zegarmistrza.
Jeśli mieszkasz w Krakowie lub okolicach, proponuję najpierw odwiedzić któregoś z miejscowych mistrzów, np. pana Płonkę, i poprosić o ocenę sensowności całego przedsięwzięcia.