-
Liczba zawartości
1370 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Opinie nt. zewnętrznego antyrefleksu w seamasterach są podzielone, pewnie zależą od stopnia uszkodzenia fabrycznej warstwy w danym egzemplarzu. Jeśli ktoś jeszcze nie wybrał docelowego modelu, to jednak polecałbym taki, który nie ma zewnętrznego AR. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Bo też wcale się nie tłumaczy, tylko w najlepsze jedzie po bandzie i nadal próbuje sprzedać tego Frankensteina https://allegro.pl/oferta/omega-seamaster-300-vintage-ref-166-024-rrr-14180174019 -
Ale czad!
-
Bo tak źle wyglądało to pierwsze zdjęcie, kiedy je zobaczyłem na ekranie. Niektórzy to robią zdjęcia! Np. taki Longines Zulu Time powyżej, aż miło popatrzeć. Albo czerwony Zenith czervonego. Albo chiński Merkur (dobrze zgadłem?). A ten Paul Picot, chociaż ma szalone kolory, wyglądał jak sprany. Ale obiecuję, że już Was więcej nie będę katował tym kolorowym przedmiotem. Zwłaszcza, że nadal nie umiem zrobić mu przyzwoitego zdjęcia, żeby wyglądał choćby w przybliżeniu tak, jak na żywo.
-
Paul Picot Firshire 3000 Tonneau Regulator
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
ireo odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
„Myśli człowieka prostego” Odc. III Stały bywalec pyta, wyrażając zapewne opinię większości: „czy ty rozumiesz, że jesteś na forum zegarkowym i to w dodatku na zakładce "Klubu Miłośników"? Co oznacza „wychwalaj albo spadaj”, wybór należy do ciebie. A jeśli ktoś nie umie pisać pochwał jedynie-słusznej-zegarkowej-marki-wszechczasów-„król-jest-tylko-jeden”? Ktoś trzeźwo myślący komentuje, że forum służy do wyrażania opinii, a opinia może być wszak pozytywna lub negatywna. Przechodzi to kompletnie bez echa. Za to pytanie „Rolex czy Skoda Octavia?” wzbudza zainteresowanie. Tylko na chwilę, bo przecież wiadomo, że Rolex. Nie trzeba do niego wlewać paliwa, zmieniać mu oleju i opon, pchać, przewozić lawetą ani złomować. Właściwie nic nie trzeba z nim robić, tylko przechować dla następnych pokoleń. A nie, to Patka należy przechowywać, przepraszam. To co robić z Roleksem? Nosić – strach, bo napadną i zabiorą. Chować – żal, bo nie widać. Jak żyć? Muszę się jeszcze dużo uczyć, ale od czego forum. Czytam i oglądam dalej. Mankiety koszul w kwiatki i motylki, kolorowe tatuaże. Chciałbym zobaczyć czyjąś rękę z roleksem i wytatuowanymi postaciami z „My Little Pony” i nie mogę się doczekać. Dlaczego nie ma „My Little Pony”? Ktoś ma Daytonę, a ktoś inny chciałby okazyjnie kupić podróbę Daytony i pyta czy warto. Inni próbują mu delikatnie wytłumaczyć, że to niekoniecznie jest fajne, kupić sobie taką podróbę w celu innym niż położenie jej na szynie kolejowej przed nadjeżdżającym pociągiem. Jednocześnie dwaj czy trzej panowie spierają się kto z nich jest największym ekspertem. Dyskusja nabiera temperatury. Śledzę z uwagą, bo ja też chciałbym wiedzieć kto jest największym ekspertem. Pewnie ten, który najczęściej tak twierdzi (nie zdążyłem napisać, że ja). Nie opisałem tych wątków zbyt dokładnie, jest ich mnóstwo. W ogóle mało dokładny jestem. Ktoś się po mnie przejechał, że nie odróżniam Submarinera od GMT Mastera. To bardzo możliwe, ale w końcu tylu ludzi nie odróżnia i żyje. Ale trzeba przyznać, że niektóre z tych roleksów mają coś w sobie. O, np. taki Explorer II. Szczególnie w białej wersji „Polar” (jak lodówka, miałem taką). Całkiem fajny zegarek, gdyby nie był roleksem. Z drugiej strony, nie wiadomo czy wówczas ktokolwiek by się nim zainteresował. Ale jako Rolex, na którego trzeba się zapisać w kolejce i czekać (nie wiadomo jak długo, i nie wiadomo czy klient będzie miał szansę kupić taki zegarek, na jaki się zapisał. Chociaż może na Polara miałby?), bardzo zyskuje na atrakcyjności. Wszystko to świetnie znam z dawnych czasów. Ludzie ustawiali się w kolejki przed pustymi sklepami, a kiedy „rzucili” cokolwiek, kupowali cokolwiek i byli bardzo zadowoleni. Nie mogli tylko wówczas opisać swojej ekstazy w internecie (przypis dla młodzieży: wtedy nie było internetu i nie było ecstasy). -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
ireo odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
„Myśli człowieka prostego” Odc. II Wszystkie te reklamy na wyścigach Formuły 1 i na kortach Wielkiego Szlema w tenisie, Jackie Stewart (kto go jeszcze pamięta?) i Roger Federer (jego imienia nie potrafi poprawnie wymówić żaden dziennikarz sportowy w Polsce, o właścicielach roleksów nie wspominając), Brad Pitt, Paul Newman i Eric Clapton (szkoda że już nie gra, choroba postępuje), i Marlon Brando w „Czasie Apokalipsy”, gdzie nosił submarinera z urwanym bezelem i dlatego to był jedyny film, w którym ten zegarek naprawdę dobrze wyglądał? A co mnie to wszystko obchodzi. Poszedłbym nawet, z ciekawości, obejrzeć jak wygląda taki Rolex dzisiaj i czy naprawdę jest taki paskudny. O cenę nie muszę pytać, jeszcze się przewrócę. Ale co ja bym tam robił w takim salonie, gdzie pustych gablot strzeże jakiś nadęty młodzieniec w źle zawiązanym krawacie (o ile będzie miał krawat) i z żelem na włosach (o ile będzie miał włosy) albo młoda kobieta, wymalowana jak babilońska nierządnica, która zrobi mi łaskę (tylko bez skojarzeń z niejakim Radkiem Sikorskim), że się do mnie odezwie. E tam, strata czasu. Poprzekładam sobie w wolnej chwili parę zegarków z pudełka do pudełka, niektóre ustawię i nakręcę, pomyślę który założyć jutro, i już się wolna chwila skończyła. Tymczasem na forum („tymczasem w Rosji”, jak piszą w memach) ludzie popychają zegarkowe tematy i pokazują sobie zdjęcia. A to Patek Philippe, a to Seiko SKX, a to znów ktoś cyknął swojego nowego roleksa na tle kierownicy jakiegoś dostawczaka czy innego SUV-a marki volkswagen. Tak powstało przysłowie „pasuje jak Rolex do Volkswagena”. Ale nic, ważne że właściciel jest szczęśliwy i chce się tym podzielić. Lećmy dalej, bo się ściemnia, a walizka po peronie skacze. To dopiero drugi odcinek a ktoś napiął się lekko już po pierwszym, trzeba uważać żeby nie przesadzić. Przynajmniej nie tak od razu, bo tytułowy człowiek prosty mógłby stracić motywację do pisania kolejnych części. -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
ireo odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Potraktowałbym raczej "zasadę mylofa" jako dobry żart. A film o szwajcarskich zegarkach z Arte był świetny, wysłałem znajomym. Przeglądam ofertę tomografów. Wrzucenie linka do filmu bardzo poprawiło równowagę na forum, dziękuję. Z mojego punktu widzenia brakuje więcej tekstów, chętnie poczytałbym więcej o tym jak ludzie myślą. Zaczynam urlop więc spróbuję coś wrzucić, może w odcinkach. „Myśli człowieka prostego” Odc. I Nigdy nie rozumiałem o co chodzi z tym Rolexem. Cały ten hype. Tyle gadania o jakiejś firmie od zegarków, jakie to robią błyszczące paskudztwa i sprzedają je za wielką kasę, a mimo to wszyscy rzekomo chcą je mieć, nie wiadomo dlaczego. Pewnie z powodu tego gadania, napędzanego dużymi pieniędzmi. Chyba, że chodzi o takich gości, co s**ją pieniędzmi i już nie wiedzą co z nimi robić. Tacy kupią wszystko, co tylko jest odpowiednio drogie. Podobno jest trochę takich nawet w biednej Polsce. Czasem pokazują ich w telewizji, ale ja o tym nie wiem, bo od trzydziestu lat nie mam telewizora. Zapisują się takie ludziska, ogłupiałe własną zamożnością, do kolejek w autoryzowanych salonach (pomimo dziesięciokrotnie zawyżonych cen, bo poza salonem są jeszcze wyższe), jak gospodynie domowe w PRL usiłujące zdobyć papier toaletowy (który jednak był naprawdę do czegoś potrzebny), żeby dostąpić przywileju wydania swoich własnych (albo ukradzionych) pieniędzy, zazwyczaj kilkunastu albo kilkudziesięciu tysięcy dolarów, na coś co wygląda jak „zegarek Cygana” albo gangstera (tak się tylko mówi; do Romów nic nie mam za wyjątkiem dwóch, którzy pobili mnie pod szkołą podstawową do której chodziłem, a gangsterów nie znam osobiście, więc nie wiem czy naprawdę tak chętnie noszą roleksy). Taki mniej więcej pogląd można sobie wyrobić, w życiu nie widząc na oczy ani jednego zegarka marki Rolex. Chyba, że falsyfikat. Coelho czy Cornholio (the Great), trzeba przyznać że ładnie leży, skurczybyk. -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
ireo odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Naczytałem się tego forum, i tak jakoś wyszło... -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nie żartuj! Wiesz, ile RAM-u zajmuje mi ta doniosła kwestia? Brakuje nawet na zapamiętanie o której miał być obiad i jaki jest dzień tygodnia (gdyby nie zegarek, to bym nie wiedział). Miłego urlopu (albo pracy, zależy co przyjemniejsze). -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Filip, to ja już nie wiem, "robią szwindle od lat", czy nie robią (żeby "dwustukilkudziesięcioletni brytyjski dom aukcyjny" przypadkiem nie "stracił na wartości")? Bo jeśli robią, to dlaczego nie stracił? A może robią, ale nie takie "tanie" jak teraz (zaledwie na $3,4 mln)? Znaczy, zauważyłem że się nie zgadzasz (jakżeby inaczej), ale jeszcze nie załapałem z czym (pewnie przez to, że "interesuję się rynkiem" dopiero od wczoraj). Owszem, była taka sprawa z Daytoną w 2018 r., gdzie interweniował ten sam gość, występujący pod pseudonimem "perezcope". Phillips wtedy od razu wycofał się rakiem i przeprosił, ale w obecnej aferze zdecydowalli się "iść w zaparte" dość długo. Może to nie szwindle się zmieniają, tylko strategia PR? Nie wiem. W poniższej relacji Andrew Morgana najbardziej podobało mi się oświadczenie Omegi, że zegarek składał się z "przeważnie oryginalnych" części Omegi 🙃 -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To nie jest kwestia obywatelstwa tylko tzw. mindset. Być może amosfera w tym "dwustukilkudziesięcioletnim brytyjskim domu aukcyjnym" zmieniła się na tyle, że niektórzy poczuli, że już mogą. Założenie, że ktoś dopuszczający się oszustwa myśli o tym, że "lepiej nie, bo dom aukcyjny mógłby stracić na wartości", to absurd. Złodziej, włamywacz, oszust ani bandyta nie myślą w ten sposób, chcą tylko ukraść za 500 zł, a że po drodze naniszczą za 50 tysięcy i jeszcze walną kogoś w głowę tępym narzędziem, to im na ogół nie przeszkadza. Widocznie w pewnym momencie żądza szybkiego zysku przeważyła u kogoś nad etyką, ale to nie wszystko. Pozostaje badanie przyczyn, dla których do tego doszło, i skali zjawiska. Trudno ocenić skalę na podstawie pojedynczego zdarzenia, ale na podstawie okoliczności (bezczelność i pozycja w branży osób w nie zamieszanych) przypuszczam, że nie było odosobnione. To raczej wierzchołek góry lodowej, więc jeśli ktoś z uczestników forum ma w sejfie parę zegarków zakupionych w "dwustukilkudziesięcioletnim brytyjskim domu aukcyjnym", to radzę nie tracić czasu tylko szukać rzeczoznawcy. Może się jeszcze uda zamówić ekspertyzę na koniec przyszłego roku. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jeśli chodzi o strukturę własności, to Phillips jest firmą głównie rosyjską. Czyni to cały przekręt jakby mniej zaskakującym. Dopiero co się pastwiliśmy nad jakąś płotką z Allegro, co chciała sprzedać "prawie Omegę" (która zresztą nadal czeka na swego wymarzonego nabywcę), a tu proszę, "standardy z Allegro" dotarły już do Londynu, Nowego Jorku, i w ogóle wszędzie. Ciekawe jaka byla pierwsza reakcja zamożnych klientów Phillips Watches. Myślę, że sięgnięcie po telefon. Rzeczoznawcy-eksperci od zegarków muszą się pewnie teraz opędzać od zleceń. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Miałem zacząć od "spróbuję pomóc" ale raczej nie będzie to taka odpowiedź, jaką najbardziej chciałbyś przeczytać, więc "pomoc" niewielka. Zegarek na pierwszy (i bardzo pobieżny) rzut oka wygląda ciekawie, ale wg mnie został poskładany z części niezupełnie pasujących do siebie. To wrażenie nie byłoby jeszcze dyskwalifikacją, bo w taki mniej więcej sposób powstał produkt znany w zegarkowym świecie pod nazwą "Omega Seamaster 300 Watchco". Była to "dzika" wersja omegi (albo prawie-omegi, bo to trochę skomplikowana historia; zegarek był wytwarzany z oryginalnych części przez autoryzowanego partnera Omegi "na Australię i coś tam jeszcze", czyli przez firmę Watchco, ale powstały w ten sposób zegarek nie był projektem Omegi, więc nie nie ma pełnej zgody co do uznania go za oryginał). W każdym razie, long story short, zegarek robi wrażenie takiego właśnie "Seamastera Watchco" (niektórzy twierdzą, że był to zegarek "częściowo oryginalny" bo oryginalne były części, coś jak "jesiotr drugiej świeżości" z Bułhakowa). Pojawia się tu pierwsza i zasadnicza niezgodność z opisem (cytuję, pisownia oryginału; "OMEGA Seamaster 300 Vintage Jumbo 42 mm Zegarek z lat 70-siątych w doskonałym stanie OMEGA PO PROFESJONALNEJ RENOWACJI") ale zawsze pozostaje domniemanie, że sprzedawca nie wie co sprzedaje, więc jeszcze się wstrzymam z wieszaniem na nim przysłowiowych psów. Na razie zostawmy ten opis, wrócę do niego za chwilę. Do sprzedawcy i jego woli opisania przedmiotu zgodnie z faktami nie wrócę, bo nie oceniam sprzedawcy tylko zegarek, który robi wrażenie "Omegi Seamaster 300 Watchco" ale raczej nią nie jest. Przypuszczam, że jest to tzw. Frankenwatch, poskładany z części oryginalnych i nieoryginalnych, przy czym części oryginalne nie musiały pochodzić z tego samego modelu i okresu produkcji (nawet jeśli za "model Omegi" uznamy wspomniany wyrób firmy Watchco). Przechodzę do rzeczy. Koperta i mechanizm wyglądają na oryginalne, a są to w końcu najważniejsze części zegarka (niechby i Watchco, w końcu wersja Watcho również ma jakieś miejsce w długiej historii modelu Omega Seamaster, chociaż nie najbardziej chlubne). Co do koperty nie można mieć takiej pewności jak w sprawie mechanizmu, raczej wykluczam żeby werk został podrobiony. Z tym, że "Cal.565(1)", który został włożony do tej koperty, wyprodukowano już po zakończeniu akcji składania "prawie oryginalnych" seamasterów przez Watchco, o czym świadczy numer seryjny mechanizmu. W tym momencie hipoteza, że to zegarek Watchco tylko źle opisany, już mocno się chwieje. Idźmy dalej. Tarcza i wkład lunety (inaczej bezel) zdecydowanie wyglądają na nieoryginalne, tzn. nie mogę ich dopasować do żadnej znanej mi wersji Seamastera 300 Watchco (było ich sporo, najlepszy przegląd podaje strona https://www.omegaseamaster300.com). Prostokątna ramka okienka daty, namalowana na tarczy, nie pasuje do tego okienka, ma spore przesunięcie poziome. Tarcza jest albo źle odnowiona, albo nieoryginalna. Pierścień lunety z cyframi to w ogóle porażka. Nie dość, że z nierówno naniesionymi numerami, to jeszcze mocno "zmęczony". Poszczególne części nie pasują do siebie również stanem zużycia. Koperta, werk i koronka (zapomniałem o koronce, też nie od tego zegarka, za mało wystaje z koperty) wyglądają nieźle, ale bezel i wskazówki już mocno "po przejściach". Dekiel jest albo z innego zegarka, albo dorobiony, "identyczny z naturalnym". To chyba wszystko. Zdaje się, że zegarek nie przetrwał tej pobieżnej analizy i nie jest wart tyle, ile życzy sobie sprzedawca. Dla porównania, prawdziwy Seamaster 300 Watchco, którego imitacją miał być zegarek z Allegro, wygląda tak: https://www.chrono24.pl/omega/omega-seamaster-300---watchco-wdate---unpolished--id29035193.htm. Nie znaczy to, że zegarek z Allegro nie jest nic wart, bo oryginalny mechanizm i koperta z tego okresu też mają swoją cenę, ale na pewno nie jest to 12 tysięcy (tylko, powiedzmy, najwyżej 4). -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Tyle w tym wątku o nowościach, że zaproponuję Wam spojrzenie w przeszłość. A raczej "powrót do przyszłości", bo kiedyś hi-beat to było coś, i właściwie nadal jest. W dodatku rozmiar "noszalny", zaledwie 29 mm szerokości (bez koronki) i 11 mm grubości. Wpadł mi w oko ten Ultra-Chron bo nie dość, że na werku 431, obecnie dosyć rzadkim, to jeszcze ta tarcza. Nie zawsze to widać, pleksiglasowe szkło odbija światło jak szalone, ale tarcza ma strukturę przypominającą asfalt. Longines od dawna nie ma w ofercie tak wykonanych cyferblatów, a szkoda. Efektu nie powstydziłoby się Grand Seiko z serii Elegance. Pomimo, że zegarek "przemówił" do mnie od razu, wahałem się z decyzją o zakupie. Przypuszczałem, że będzie za mały żeby go nosić na co dzień, a nie lubię mieć przedmiotów których nie używam. Koperta jest mniejsza niż wygląda na zdjęciu, bo szerokokątny obiektyw zniekształca proporcje, dlatego podałem wymiary. Po założeniu okazało się jednak, że rozmiar jest bardzo dobry i wygodny. Na subiektywny odbiór wielkości zegarka najbardziej wpływa aktualna moda, to co widać na ulicy. Wszyscy przyzwyczaili się do przewymiarowanych zegarzyszcz o średnicach powyżej 40 mm, więc wszystko co mniejsze wydaje się za małe. Z drugiej strony, od kiedy upowszechniły się "smartbandy" (nazwa kojarzy mi się z boys bandem złożonym ze smarkaczy, chyba pleonazm) w kształcie wąskich opasek, i zaczęli je nosić mężczyźni, taki longines jak mój przestał się wyróżniać małym rozmiarem i znów wygląda "normalnie", jak w złotych latach zegarmistrzostwa kiedy został wyprodukowany. Kochajcie stare ultrachrony, takich zegarków już nie ma (znaczy, jest re-edycja ale w sportowo-nurkowej kopercie 43 mm, czyli kolejne zegarzyszcze). -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ja tam conquestów nie lubię, ale za to zachwyciła mnie prawidłowa forma zaimka na początku zdania. Rzadkość na tym forum, na każdym zresztą. Widać, że Kolega Mirosuaw dobrą szkołę skończył. (Idę, zanim założą mi szlaban za "pisanie nie na temat".) -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wydaje mi się, że tylko informatyk mógłby posiadać taki kubek. Ale za to ekspres - wspaniały! Longines też ładny, szczególnie kolor lunety. W takim razie obawiam się, że nieuchronnie czeka Cię zakup "Military" L2.819.4.93.2, najbardziej krytykowanego longinesa XXI wieku. Kwestia czasu. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Muszę przyznać, że faktycznie, kontrowersyjny... Nie powiedziałbym, że ma "wady", bo to raczej kwestia estetyki. Ta mikroskopijna tarczka sekundnika tuż pod osią główną, aaargh! Zreszta, Filip na pewno się nie zgodzi i napisze, ze właśnie to jest w tym zegarku najpiękniejsze. Za to zdjęcia wydają mi się znacznie fajniejsze od samego zegarka, więc może w tym modelu coś jednak jest, tylko trzeba umieć to zobaczyć. Witkacy wiedziałby co w tym celu zażyć i w jakiej dawce. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
"kompić się" [gwar.] - spędzać czas przy komputerze -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
A Gagarin? Nie dość, że poleciał, to jeszcze wrócił, z klocem i z uśmiechem. I tym bardziej nie słychać, żeby narzekał. Spróbowałby tylko. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wcale nie "nieproporcjonalnie", bo obecnie statystyczny właściciel zegarka też jest znacznie grubszy (niż zegarek, ale przede wszystkim niż panowie z lat '50-'60, noszący czarne garnitury i wąskie krawaty, a do tego śliczne płaskie zegareczki w rozmiarze 36. Teraz to nawet dziewczynę w rozmiarze 36 trudno spotkać, proszę Pana). -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Filip! 🙂 Lubię, kiedy ktoś się nie zgadza w każdym możliwym punkcie. Pewnie, koperta i tak jest praktycznie bez wartości, właśnie dlatego bym ją odnawiał. Tarcza to co innego, prawdziwe świadectwo czasu. Może na miejscu właściciela by mnie kusiło, żeby naprawiać, ale chyba jednak wolałbym zostawić w obecnym stanie. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Piękny jest. Ale bym go nosił. Można rozważyć odnowienie koperty. Tarczę zostawiłbym bez ingerencji. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Bardzo fajny zegarek, miła odmiana po tych wszystkich longinesach 🙂 Trzeba przyznać, że to projekt wyższej jakości wzorniczej w stosunku do "majetków" Longinesa. Eterna nie wysila się aż tak, żeby zaoferować jak najwięcej "atrakcji" w jednym zegarku. Chociaż okienko daty na pewno "dzieli Polaków" (jak prawie wszystko).
