-
Liczba zawartości
1370 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
Franz, ale to żaden powód do smutku, tak właśnie jest najlepiej. Gdyby Atlantic był znany na całym świecie, kosztowałby co najmniej 5 x więcej. A gdyby był znany wyłącznie w Bułgarii albo na Cyprze, to nie wiedzielibyśmy, że istnieje. Co najwyżej można się odrobinę zasmucić, że markę reklamuje Zbigiew Hołowczyc, również znany wyłącznie w Polsce i to coraz mniej, ale zapłacić mu trzeba. Z tego powodu każdy Atlantic musi być nieco droższy niż powinien. Ale gdyby chłopaków z firmy Zibi było stać na kontrakt reklamowy z Lewisem Hamiltonem albo Fernando Alonso, to kogo byłoby wtedy stać na atlantika, tak że luzik.
-
Dałoby się zrobić https://allegro.pl/oferta/zegarek-dzieciecy-perfect-girls-analog-pasek-skora-13656066357?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_content=supercena&utm_term=branding, ale jeśli miałeś na myśli prawdziwe zdjęcie, to wolałbym, żebyś sam je zamieścił w jakimś własnym wątku (np. pod takim tytułem, jak podpowiedź w powyższym linku). Wiadomo, dane osobowe, RODO, itd. Bo np. sąsiadem Stefana Kisielewskiego w latach '50 był niejaki Staszewski, z zawodu sekretarz KW PZPR w Warszawie. Kiedy się Staszewski na imieninach Kisiela zagalopował i perorował na niedozwolone tematy, np. o polityce, to Kisiel na to: „Czy pan musi to mówić do mojego podsłuchu? Nie może pan do swojego?”.
-
Collegium Humanum!
-
O, jest! Wielki powrót Paulusa i Tytusa 👥 Na kopercie prawdziwe krople potu, wyciśnięte podczas górskiej wycieczki. Tak się zastanawiam, czy to jest moduł Casio dopasowany do stalowej koperty, czy coś tańszego?
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
-
Tak jest. ALS wygląda na tym zdjęciu lepiej niż na żywo 🙂
-
Mam sentyment do tego zegarka, fajny jest. Zasługuje na lepiej dopasowany pasek wyższej jakości.
-
To bardzo chwalebne założenie. żeby mieć najwyżej cztery zegarki, ciekawe czy wykonalne. Nie opierałbym jednak kolekcji, nawet przyszłej/planowanej, na założeniach ilościowych. Może zbyt mało zastaniawiamy się nad swoim pomysłem na kolekcję zanim ona w ogóle zacznie powstawać, a może wiele osób takiego pomysłu zwyczajnie nie ma, podążając tylko za swoimi chwilowymi upodobaniami. Można i tak. Ale jeśli podchodzimy do tej pasji już z pewnym zasobem wiedzy i ze świadomością czego chcemy, to można budować satysfakcjonujący zbiór z dwudziestu zegarków albo z dwóch, zależy od przyjętych założeń i budżetu. Jedno i drugie potrafi się bardzo zmienić w ciągu kilku lat. A Prim Spartak 39 to bardzo ciekawa propozycja, moim zdaniem. Nie miałem go w ręku, ale na zdjęciach tarcza wygląda jak emaliowana. Raczej tak nie jest, pewnie to lakier, ale cały projekt ma wybitną równowagę estetyczną. Do tego własny werk, coraz rzadsze zjawisko w naszej części świata.
-
O! "Hermès by Lifshitz" 🙂
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
ireo odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ja. Chociaż podobno nie ma czegoś takiego jak "norma". -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Kolor dobry ("Czerwony jak cegła"?) tylko może trochę mało wygodny, bo należałoby spędzać mnóstwo czasu na tle ceglanych ścian. Ale na ręce wygląda świetnie. I nie zgadłbym, że wybierzesz wersję z datą. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
O, takie zdjęcia to lubię ✌️ Nie zapomnialem - w pandzie nie mogly byc czarne, bo by "znikaly" na totalizatorach. Wg mnie, wskazówki z czarnym konturem w tym nowym białym speedmasterze wyglądają najgorzej spośród wszystkich elementów tego projektu. Są optycznie zwężone i przez to zrobiły się "za chude" względem tarczy i indeksów. Ogólnie fajny ten biały moonwatch, ale wolę poczekać aż się trochę opatrzy i wtedy przyjrzeć mu się ponownie. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Tego zegarka, to ja nie rozumiem. Nawet trochę się go boję. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Cło i podatek owszem, trzeba będzie zapłacić, ale Hodinkee czasami urządzają promocje. Nie na konkretny model, tylko np. na zegaki w określonym zakresie cenowym (wtedy lista jest długa) albo na pierwszy zakup w ich sklepie. Promocje obowiązują przez określony czas, zwykle przypadający na typowe okresy wyprzedaży w Stanach, np. Black Friday. Skorzystałem z takiej promocji we wrześniu ub. roku, kiedy zapowiedzieli rabat $1000,- w przypadku pierwszego zakupu za kwotę >$10'000,- a jeżeli cena zegarka w ich sklepie wynosiła od $5'000 do $10'000,- to obniżka wynosiła $500,- (jedno i drugie w przypadku pierwszego zakupu). W praktyce taka obniżka pokrywała opłaty celne do zapłacenia w Polsce, więc uznałem że to opłacalne. Hodinkee wysyłają zegarki przez FedEx, który ma własną agencję celną dokonującą odprawy, więc nie trzeba tego załatwiać samemu, ale celnicy za pośrednictwem agencji często proszą o jakieś dodatkowe informacje (dokładniejsze dane zegarka, elektroniczne potwierdzenie transakcji, itp.). -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zegarek fajny, tylko trochę za mało pogniotłeś tę kartkę. -
Rewelacyjne zdjęcia, szczególnie te dwa pierwsze. Przy okazji może pomogą przełamać nieaktualny pogląd, że zegarek jest po to, żeby pokazywał czas 🙂 Takie myślenie to przeżytek, godzinę to byle komputer albo telefon pokazuje.
-
Całe szczęście, że istnieją takie "mało typowe" kobiety. Z najlepszymi życzeniami 💐
-
Uprzejmie donoszę, że na pierwszym zdjęciu brakuje komiksu z Tytusem (w ostateczności mógłby być "Dziennik Łódzki" ale z czymś ciekawym), a na drugim zegarka. Poza tym wporzo.
-
- Yesss. Właśnie ten. Wprawdzie nie ma zegarków idealnych (wg mnie), ale ten jest blisko. (uwaga na bransolety z metalem, ceramiką lub minerałami, bardzo skutecznie rysują)
-
Tutaj będą pasować znacznie bardziej. Zwłaszcza, że o obydwu tych zegarkach pisali już wcześniej AK&AK (a właściwie o bardzo podobnych ale z tych samych linii modelowych). Poza tym, ta Alpina kojarzy mi się z Longinesem Heritage Military 1938, wyglądają jakby pochodziły z tej samej przedwojennej fabryczki. Jak tam, Rads, nie napadła Cię przypadkiem ponownie chęć pozbycia się tego zegarka? 🙂 Moim zdaniem są tylko dwa współczesne longinesy, które warto zatrzymać w kolekcji na dłużej niż 10 lat, ten i BigEye (wszystko jedno w której wersji, kwestia upodobań). p.s. Trzeba kliknąć w napis ireo dodał odpowiedź do tematu, żeby otworzyć odpowiednią stronę, a nie sam początek lub koniec wątku.
-
Alpina Heritage Carrée Automatic 140 Years. W zeszłym roku wyszła wersja limitowana (14 egz. i drugie tyle z jasną tarczą) z ręcznym naciągiem, na oryginalnym (odrestaurowanym) werku Alpiny z 1938 r. i w srebrnej kopercie. Ta jest "zwykła", na Sellicie, ale i tak rzadko ją widać.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wręcz przeciwnie! Im więcej płacą, tym bardziej lubi 🤑 Na miejscu Omegi lubiłbym także konkurencję, szczególnie Rolexa. Nawet zachęcałbym własnych pracowników, żeby zapisywali się do kolejki po GMT-Mastery. Dzięki takim rywalom miałbym miłe poczucie, że mogę sobie jeszcze na wiele pozwolić, i gorzej nie będzie. -
Tak, miałem taką. Przy każdym wirowaniu próbowała wystartować i odlecieć w stronę kosmodromu Bajkonur.
-
Alfabet zegarkowy, część II (jeszcze bardziej subiektywna) Arnold & Son – prawdziwe haut horlogerie ale z angielską nazwą. W XVIII-wiecznej Anglii najbardziej liczyła się flota, a we flocie nawigacja. Podstawą nawigacji był dokładny pomiar czasu, bez którego nie dało się wyznaczyć długości geograficznej. Dlatego działała tam królewska komisja długości, the British Board of Longitude. Chociaż nazwa brzmiała jak Ministerstwo Głupich Kroków w wersji dla dorosłych, była to bardzo poważna instytucja, przyznająca równie poważne nagrody za długość. Znaczy, za udoskonalenia pomiaru długości geograficznej, czyli w praktyce za uzyskaną dokładność pomiaru czasu. John Arnold zdobył kilka takich nagród. Później również zawistni Francuzi zapragnęli oficjalnie mierzyć długość, więc zrobili sobie własne Bureau des Longitude. Ze względu na francuskie ideały wolności i równości nie mogli jednak dokonywać pomiarów zbyt dokładnie, aby nie sprzeniewierzyć się idei braterstwa. Dlatego Francuzi się spóźniają. Beyer – Beyer Watches & Jewellery, najstarszy na świecie salon zegarmistrzowski, działający nieprzerwanie od 1760 r. (informacja niezbyt ścisła, bo na noc i na weekend zamykają). Otwarcie takiego sklepu zanim jeszcze powstały zegarki musiało być odważną decyzją, ale opłaciło się. Salon Beyera (i muzeum obok, warte obejrzenia) mieści się w Zurychu przy Bahnhofstrasse 31. Na dachu budynku stoją ule, wokół których uwijają się pszczoły. 10 min spacerkiem od dworca, łatwo trafić. Błonie – (zob. Kirowskie) nie mam jakoś szczęścia do tych zegarków. Najpierw próbowałem zrozumieć podział tarczy w nowym „Zodiaku” i nie udało mi się. Potem chciałem poczytać więcej o historii „błoniaków” (brzmi to jak nowotwory albo jakieś stworzenia żyjące w stawie), więc znalazłem na forum wątek „historia czysto polskiej fabryki zegarków”. Okazało się wtedy, że to o Czystopolu w byłym ZSRR. Bukareszt – miasto, w którym kiedyś kupiłem Rolexa bez papierów. Okazał się prawdziwy. Inna prawdziwa historia jest następująca: moja przyjaciółka wyszła za Rumuna, już wiele lat temu. Kiedy coś ją w mężu zdenerwuje, przezywa go po angielsku: „unshaved Romanian, without watch!”. To nieprawda, bo przeważnie jest ogolony i w ogóle fajny chłopak, ale zegarka faktycznie nie nosi (zob. Gérald Genta). Bulova – (zob. Citizen) jest skala bólowa, wizyta bólowa (u dentysty) i zegarek Bulova. Z wymienionych opcji najbardziej polecamy ostatnią. Czajka – (ros. Чайка, po polsku mewa, taki ptak. Albo tytuł dramatu Czechowa.) tak nazywały się nie tylko zegarki ale również radzieckie limuzyny rządowe, które bardziej od ptaków przypominały hipopotamy lub nosorożce. Z automatyczną skrzynią, dwu i półbiegową. Strasznie dużo paliły. Franck Muller – w zeszłym roku niejaki Ben Affleck widziany był z zegarkiem tej marki, który podobno dostał w prezencie. Zdziwieni paparazzi odkryli, że był to model Cintrée Curvex. „Kto mógł mu podarować damski zegarek w rozmiarze 25 mm, w dodatku o tak niecenzuralnej nazwie?” - zastanawiały się tabloidy i portale plotkarskie. Okazało się, że Jennifer Lopez. Gérald Genta – pan z wąsami, talentem plastycznym i wykształceniem zawodowym (jubiler i złotnik), który wcale nie zaprojektował Mercedesa w123 ani Volkswagena Passata B5 tylko wiele innych przedmiotów codziennego użytku, w tym ponad sto tysięcy zegarków. Między innymi: Audemars Piguet Royal Oak, Cartier Pasha, IWC Ingenieur, Omega Constellation, Patek Philippe Nautilus. Klientów miewał wyjątkowych, celebrytów i koronowane głowy, ale te wszystkie zegarki robią wrażenie pewnej powtarzalności, zwłaszcza oglądane po kilka naraz. Czasami powtarzalność i wtórność występują już w samej nazwie, np. „Bulgari BVLGARI-BVLGARI”. Ten ostatni projekt Bulgari początkowo uznało za raczej prostacki. Mnie to wrażenie zostało do dziś. Zresztą, sam Genta nie lubił zegarków i niechętnie je nosił (zob. Bukareszt). Może po całym dniu pracy miał ich dość. Girard-Perregaux – połączenie nazwisk młodej pary, pana Girarda i pani Perregaux, którzy pobrali się w 1854 r. Oboje wywodzili się z La Chaux-de-Fonds, z rodzin związanych z zegarmistrzostwem. Założenie i uruchomienie własnej manufaktury zajęło im niecałe dwa lata. Autorska konstrukcja tourbillona na trzech równoległych mostkach została opatentowana w 1884 r. Później w GP opracowano pierwszy mechanizm hi-beat. Obecnie najbardziej znanym modelem jest Laureato (prekursor późniejszych pomysłów pana z wąsami, zob. Gérald Genta) z lunetą w kształcie ośmiokątnej nakrętki. Aż chce się odruchowo złapać za klucz francuski. Kirowskie – (lub Kirowskije, ros. Кировские) to będzie hasło podsumowujące temat zegarków z byłego ZSRR, czyli tzw. „ruskich”. Nazwa Kirowskie ma złowieszczą etymologię, którą trudno objaśnić komuś nieznającemu historii Rosji. Taki ktoś zwykle zakłada, że Rosja to kraj taki jak inne, tylko większy i z historią różnych nieszczęść, które dziwnym trafem dotknęły zamieszkujących go ludzi, spokojnych i sympatycznych, uprawiających grę w szachy i na harmonii, połączoną z konsumpcją różnorodnych napojów wyskokowych. Żadnych agresywnych wojen, dyktatorów ani zbrodniczych ideologii wcale tam nie chcą, tylko zwyczajnie jakoś nie mają szczęścia. Nic bardziej błędnego. Było takie miasto Wiatka, położone na wschodnim skraju europejskiej części Rosji. Okolice Wiatki, stolicy guberni, były miejscem przymusowego osiedlenia zesłańców (w tym Polaków od czasu powstania listopadowego 1830 r.). Przez Wiatkę prowadziła droga w głąb Rosji. Wielu zesłańców i więźniów różnych narodowości było stamtąd wywożonych znacznie dalej, na Syberię i Daleki Wschód, do takich miejsc „rozrywki i wypoczynku” jak Workuta, Kołyma, Jakuck, Magadan albo Kamczatka. Chyba, że ktoś nie przeżył podróży. We wspomnianej guberni urodził się niejaki Kirow, rosyjski komunista, który zrobił karierę polityczną w czasie rewolucji bolszewickiej i wojny domowej w Rosji. W końcu na jakimś zjeździe partyjnym otrzymał więcej głosów i dłuższą owację niż Stalin. To był koniec Kirowa, zastrzelonego na polecenie Stalina w 1934 r. Zabójstwo to przy okazji posłużyło Stalinowi za dogodny pretekst do rozpoczęcia wielkiej czystki, jednej z wielu fal masowych represji w Związku Sowieckim. Nazwę miasta Wiatka dla celów propagandowych zmieniono na Kirow. Imieniem Kirowa ponazywano wtedy co się dało, w tym również Pierwszą Moskiewską Fabrykę Zegarków. Fabryka ta była jednym z chlubnych wyjątków na tle sowieckich osiągnięć technologicznych, których podstawą bywało nierespektowanie patentów i praw autorskich, szpiegostwo przemysłowe lub zabór mienia na wielką skalę, ponieważ powstała dzięki urządzeniom i gotowym mechanizmom, które Sowieci legalnie zakupili pod koniec lat ’20 XX w. w USA po likwidowanych zakładach Dueber-Hampden Watch Co. z Ohio. Po nadaniu fabryce w Moskwie imienia Kirowa, niektóre produkowane tam zegarki i mechanizmy (stosowane również w polskich zegarkach Błonie, zob. hasło) zaczęły się ukazywać pod nazwą „Kirowskie” (nazwy innych wyrobów tej fabryki: Kosmos, Majak, Moskwa, Orbita, Rodina, Sportiwnyje, Sputnik, Stolicznyje, Strieła, Szturmańskie, Pobieda, Poljot, a nawet Wympieł – zob. wybrane hasła). W latach ’90 XX w., po zmianie fasady ustrojowej byłego ZSRR, ówcześni mieszkańcy miasta Kirow zdecydowali w głosowaniu o zachowaniu jego dotychczasowej sowieckiej nazwy. Żeby zostało jak było, z pomnikiem Lenina na środku. Lemania – (właśc. Lémania, od fr. Lac Léman czyli Jez. Genewskie) niejaki pan Lugrin miał dość ślęczenia w warsztacie Jaeger-LeCoultre, więc założył własną firmę. Pod koniec lat ’20 XX w., czasach kryzysu ekonomicznego, Lemania utworzyła konsorcjum z firmami Omega i Tissot, które okazało się tak trwałe, że do dzisiaj istnieje jako Swatch Group (zob.), w międzyczasie pochłonąwszy wiele mniejszych i większych firm zegarmistrzowskich. W latach ’80 Lemania przejściowo odzyskała samodzielność i opuściła SG (wtedy jeszcze potwór nazywał się SSIH) ale po paru latach wchłonął ją Breguet, żeby następnie i tak dać się pochłonąć przez Swatch Group. Mechanizmy do chronografów Rolex, Omega, Patek Philippe, Breguet, Breitling, Heuer, wiadomo, ale poza tym werki Lemania napędzały m.in. zegary pokładowe w większości samolotów bojowych NATO. Łucz – (ros. Луч czyli promień światła). Gra słów, bo po rosyjsku лучшый to również „lepszy”, idealna nazwa dla zegarka. Nie ma znaczenia, że nieprawdziwa. Majak – (ros. Маяк, słowo wieloznaczne, np. objawienie, znak, zjawa, także latarnia morska) jedna z wielu nazw handlowych zegarków i zegarów, używanych w ZSRR (zob. też Kirowskie). M.in. popularny zegar typu kominkowego, w czasach PRL jeden z symboli złego gustu. Вardzo mi się wówczas podobał. Ciemnego koloru tarcza wprawiona była w ciężki i gruby korpus ze szkła ołowiowego, czasami barwionego np. na różowo. Wszystko to razem umieszczone było na czarnej bakelitowej podstawie. Na rosyjskiej stronie poświęconej tym zegarom znalazłem dumne stwierdzenie, że w ZSRR produkowano wyłącznie mechanizmy o wysokiej dokładności. Dokładność zegara Majak wg producenta wynosiła ±5 min, nie wiem tylko czy na dobę, czy na tydzień. Mechanizm był siedmiodniowy i źle znosił próby cofnięcia wskazówek, często się wtedy psuł. Zegary te produkowano do czasu upadłości fabryki w 2004 r. Mido – zegarki przyzwoicie wykonane a niedrogie. Przez potwora Swatch Group (zob.), do którego należy Mido, marka pozycjonowana jest gdzieś w końcowym odcinku ogona. U swych początków Mido oferowało zegarki damskie oraz “automobilowe”, w kształcie przedniej osłony chłodnicy ówczesnych Bugatti, Alfa Romeo, Buicków, Chevroletów, Chryslerów i Rolls-Royce’ów. Robiło to wrażenie. MB&F – coś, co miało być pracownią projektową pojazdów dla obcych, ale na razie, wobec problemów z dotarciem do klienta i finansowaniem, powstają tylko małe modele. Montblanc – zob. Richemont. Pani Sylwia – ekspedientka (pardon, doradca klienta) w sklepie Time Trend w Warszawie. Do sklepu warto wstąpić, nawet jeśli oferta Time Trend nie zrobi na nas wrażenia, bo wtedy prawdopodobnie zrobi je pani Sylwia. Rado – zaczęło się od krótkich słów. Założyciele nazywali się Fritz, Ernst i Werner Schlup. Później postawili na nietypowe wówczas materiały oraz na marketing, który do dziś mają niezły. Największe wrażenie zrobił na mnie pokaz Rado na Baselworld 2017. Przy głośnej muzyce, w ciemności rozświetlonej kolorowymi laserami, czarnoskóre modelki wykonywały układ choreograficzny zaplanowany w taki sposób, żeby ich biżuteria i elementy strojów błyskały światłem w odpowiednich kolorach. Zegarki czekały sobie dyskretnie w gablotach aż może nimi także ktoś się zainteresuje. W efekcie zupełnie nie pamiętam jakie nowości Rado wtedy prezentowało. Richemont – (pisane poprawnie, bo Richmont bez e to herbata). Grupa marek luksusowych, nie tylko zegarków, założona w latach ’80 w Szwajcarii przez Afrykanera Johanna Ruperta. pełna nazwa: Compagnie Financière Richemont S.A. Board of Directors prezentuje się na zdjęciach trochę jak Rodzina Addamsów. Firmy wchodzące w skład grupy są ciekawie podzielone na kategorie. A. Lange & Söhne, Baume & Mercier, IWC Schaffhausen, Jaeger-LeCoultre, Panerai, Piaget, Roger Dubuis i Vacheron Constantin to Specialist Watchmakers, ale np. Cartier znajduje się w grupie “domy jubilerskie”, a Montblanc i Watchfinder & Co. figurują jako “inne”. Czym więc właściwie jest zegarek Montblanc, albo coś co możemy kupić przez Watchfinder, dokładnie nie wiadomo. Unitra Warel – polska firma założona w pechowym miejscu i czasie, w 1937 r. w Warszawie. Po wojnie upaństwowiona, weszła w skład zjednoczenia Unitra produkującego wszystko co elektroniczne i co dało się wyprodukować w kraju, w warunkach starannie zaplanowanego zacofania technologicznego. Warel DW-2005, pierwszy (i jak dotąd jedyny) polski zegarek w kosmosie, miał stalową kopertę, zintegrowaną bransoletę i mechanizm kwarcowy „prawie in-house”. Wprawdzie moduł był własnej produkcji, ale wykorzystywał rezonator kwarcowy firmy SANYO, czyli kluczowy podzespół pochodził z importu. Wyświetlacz na czerwonych diodach zużywał sporo prądu, więc zegarek pokazywał czas tylko wtedy, kiedy trzymało się wciśnięty przycisk na kopercie. Gen. Mirosław Hermaszewski, pierwszy (i jak dotąd jedyny) polski kosmonauta, musiał więc używać obu rąk, żeby odczytać czas. Jego kosmiczne zmagania na orbicie z zegarkiem Unitra Warel miały miejsce latem 1978 r.
-
Chciałbym zobaczyć tego Czapka na żywo, bo bardzo podoba mi się grafika tarczy, nie tylko w Faubourg de Cracovie. Zestaw polerowanych wskazówek może niespecjanie się sprawdza, białe wyglądałyby lepiej i czytelniej. Za to dobór kroju i rozmiaru cyfr i liter to mocna strona tego projektu, chociaż może na pierwszy rzut oka tego nie widać. California dial zaprojektowany w taki sposób, że nie widać dysonansu między indeksami rzymskimi i arabskimi. Bardzo przyjemna rzecz.
