-
Liczba zawartości
1575 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ireo
-
W skrócie: bo jest najstarszy (nie licząc breguetowskiego, ekskluzywnego para-chute'a) i najtańszy. Pozy tym, bo wyraźnie wpłynął na wszystkie późniejsze rozwiązania, takie jak KIF w trzech kolejnych wersjach. Można powiedzieć, że od incabloka rozpoczął się prawdziwy "wyścig zbrojeń" w dziedzinie systemów antywstrząsowych, który przebiegał mniej więcej tak (w nawiasie właściciel praw patentowych i data wdrożenia): pierwszy KIF (Parechoc, 1944), którego kolejne wersje stosował m.in. Rolex, potem Paraflex (Rolex, 2005 - rok zakończenia współpracy Rolexa z KIF-em), Nivachoc (Breguet, 2006 - odpowiedź Bregueta na Paraflex). KIF doczekał się dotąd bodaj sześciu wersji, a Rolex, oprócz systemów KIF i Paraflex, stosował również Duofix własnej konstrukcji (charakteryszyczna sprężynka z "wąsami"). W międzyczasie Seiko opracowało system Diashock, zastosowany w 1956 r. w Seiko Marvel czyli w pierwszym mechanizmie Seiko, wyprodukowanym calkowicie in-house. Właściciele praw do systemu Incabloc odpowiedzieli wtedy czymś, co nazwali Novodiac. Sprężynka Novodiac różni się od klasycznego incabloka kształtem ("kwiatek o trzech płatkach", bez zawiasu) i ceną (dwukrotnie tańsza niż Incabloc). Jest jeszcze Etachoc, nazwa stosowana przez ETA na oznaczenie "ich własnej" wersji incabloka, na perwszy rzut oka nie do odróżnienia od pierwowzoru. Poza tym istnieje mnóstwo mniej popularnych a często bardziej skomplikowanych systemów, związanych z konkretną marką. Ball (w niektórych modelach) ma sytem Amortiser i dodatkowo SpringLOCK, blokadę rotora uruchamianą ręcznie. Inni producenci dodatkowo zabezpieczają mechanizmy przed wstrząsami za pomocą odpowiedniego doboru materiałów (Certina, Damasko). Tu mniej więcej kończy się pułap względnej dostępności cenowej, powyżej którego plasują się takie firmy jak Richard Mille, stosując materiały i archtekturę mechanizmu zapewniającą doskonałą odporność na wstrząsy i przeciążenia rzędu 10 tys. g.
-
Jak to "reszta w zasadzie chwaliła"? 101% miało chwalić, bo po co Panu Influere... Influcereno... Influcarowi takie komentarze, które go nie chwalą. Ten pan reprezentuje bardzo poważną firmę Gingin Media Mateusz Wójciak, z siedzibą w Głuchołazach przy ul. Poprzecznej, i tu nie ma żartów. Jak można było takiego eksperta potraktować tak nieinkluzywnie? Nic dziwnego, że się zdenerwował. Poza tym, jest przecież wielu infulance... infiuleserów, którzy rówież mają drobne trudności z wymową, a nikt ich się złośliwie nie czepia.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ludzie robią mnóstwo rzeczy, które nie są ani przyjemne, ani wygodne. Niektórzy np. chodzą do pracy albo sprzątają. Są nawet tacy, którzy chodzą do pracy polegającej na sprzątaniu. A nauczyciele? Szkoda mówić, tego się nie da zrozumieć. Wobec tych przykładów, wejście z zegarkiem do basenu czy sauny to pikuś. -
Hej, ale jak to, bez bransolety? 🙂 Niebieski "Triumph" bardzo mi się podoba. Jak wrażenia z noszenia? Poza tym intryguje mnie, jak długo teraz trzeba stać w korku, żeby po koncercie wydostać się samochodem na Marszałkowską. Ostatnim razem zajęło mi to ponad godzinę.
-
-
O, kurde. Ale pojechałeś! Zachwycający zestaw. Tarcza naprawdę jest zielona, czy tylko tak odbija kolor otoczenia?
-
Myślałem, że to program komediowy. Obejrzałem dwa odcinki zanim się zorientowałem, że on tak na poważnie.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Tak, ale to było dawno. Jeśli chodzi o mechanizmy, Kern wymienił 3 typy: klasyczny automat, mikrorotor i chronograf. Breitlingowski B01 będzie za duży jak na spodziewaną specyfikę UG. B09 z ręcznym naciągiem też nie za bardzo sobie wyobrażam jako napęd zegarka typu Universal. Breitling robi doskonałe chronografy ale nie mają małego automatu ani tym bardziej nic z mikrorotorem. Będą musieli coś wykombinować, bo flagowym mechanizmem dawnego Universal Genève był mikrorotor. Na ilustracjach pokazują limitowane reedycje modelu Polerouter (Polak prowadzący kanał "Gingin Watches" wymiawia "polrotor", potencjalnie niezła gotowa nazwa dla polskiej firmy). Logiczne, że zmierzają w tę stronę, ale do tego będzie potrzebny jakiś zachęcający mechanizm odpowienio małej grubości. W wywiadzie najbardziej podobała mi się odpowiedź na pytanie "czy mamy się spodziewać 'synergii' z Breitlingiem, czy raczej UG będzie czymś zupełnie osobnym, z własną produkcją, mechanizmami i dystrybucją?" "Yes" 🕵️♂️ Coś tam Kern jeszcze ponawijał, że będą elementy wspólne, ale ograniczone, i jacyś dostawcy zewnętrzni, ale raczej widać było intencję pozostawienia sprawy na poziomie ogólników. Co zresztą zrozumiałe. -
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Kern bardzo dopomógł marce Breitling, ale tym razem chyba postanowił jej zaszkodzić tą nową "ucieczką do przodu". Universal Genève, wyciągnięty z lamusa i od razu wyceniony ok. dwukrotnie wyżej niż Breitling, najpierw pochłonie spore pieniądze, potrzebne na opracowanie nowego mechanizmu. Zapewne już pochłania. Następnie chłopaki od marketingu staną na uszach, żeby to odpowiednio wypromować, co będzie jeszcze droższe. Koszty wizerunkowe i finansowe poniesie oczywiście Breitiling, który może dostać zadyszki, zanim nowy Universal dobrze złapie oddech. Jak powiedział Lord Farquad ze "Shreka", wysyłając rycerzy do walki ze smokiem: "Zapewne wielu z was zginie. Ryzyko jest ogromne, ale jestem na nie gotów". -
Przestańcie, bo jeszcze kupię.
-
Premiery zegarkowe, nowości, ciekawe wydarzenia
ireo odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
Nie wiem. Ceratę? Zastanawiam się tylko, dlaczego taką małą. Może to próbka. -
... (chwila milczenia)... Wiesz co, Radek... To już może go wklejaj bez poprawek... Lepiej nie będzie. p.s. Dziękuję, jestem wzruszony.
-
Trudno powiedzieć ile obecnie może być warta przyjaźń włosko-szwajcarsko-chińska, ale przynajmniej jest to marka z jakąś własną prawdziwą historią. Zdaje się, że istnieje też coś takiego jak "Super Squale" (z podwyższoną zawartością "cukru w cukrze"?).
-
Fajnie, tylko dlaczego dobre wiadomości są dwie, a zła tylko jedna? To może dla przywrócenia równowagi: "chyba już sprzedał" 👯♀️
-
Pod takim kątem ten zegarek wygląda naprawdę dobrze 😄
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Trafna uwaga. Też uważam, że "nołtajmtudaj" to ciekawa propozycja, dlatego obserwuję spadające ceny. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Breguet Classique 7147 “Grand Feu” Enamel. Ten biały, 40 mm. Piękny jest. -
Ninja w mroku 😉
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Hej, hej, wspaniały wątek! Mnie się naprawdę podoba Military 1938. Może nie aż tak bardzo, żebym go sobie kupił, ale mimo to Twoją decyzję o pozbyciu się tego zegarka odebrałem z rozczarowaniem, bo jak taki arbiter elegantiarum, jak Ty, mógł popełnić tego rodzaju czyn. 👮♂️ Może uznałeś, że był dla Ciebie za duży. To jedyne wytłumaczenie, jakie przyszło mi do głowy. Owszem, to co łączy 1938 z 1945, omawianym przez nas poprzednio, to przesunięcia subtarczy sekundowej względem pierwowzoru. Tyle, że w przypadku 1945 jest to przemieszczenie w górę, a w 1938 - w dół. Obydwa zabiegi spowodowały zaburzenie wizualnej równowagi całości, ale w tym drugim przypadku oryginalny projekt nie został aż tak bardzo zepsuty. Mimo to, krytycy reedycji 1938 mają rację, oryginał był lepszy. W oryginale subtarcza sekundowa, dzięki odpowiedniej przestrzeni pozostawionej wokół niej, jak gdyby swobodnie pływała w tarczy głównej. W reedycji ciężko opada, pomimo że jest mniejsza. Ale większa nie mogłaby być, bo wtedy jej obniżone położenie jeszcze bardziej rzucałoby się w oczy. Można się zgodzić, że 1938 wygląda ciekawie, ale myślę że inne reedycje Longinesa jednak udały się lepiej, np. Classic Tuxedo albo Avigation BigEye. Z prostymi projektami graficznymi jest jak z prostym jedzeniem, gdzie jeden błąd w przygotowaniu albo doborze składników od razu psuje potrawę. Łatwiej ukryć błędy albo niską jakość produktów, przyrządzając "oryginalne" danie kuchni azjatyckiej, o którym nikt nie wie jak powinno smakować, albo mnożąc na cyferblacie różne faktury, kolory, okienka, subtarczki, chapter ring-i, guilloché i fasetowania. Na marginesie tych rozważań, nie przemawiają do mnie "demokratyczne" definicje piękna w rodzaju "to ładne, co się komu podoba" albo wręcz "to, co podoba się większości". Gdyby to była prawda, bylibyśmy wszyscy skazani wyłącznie na graffiti na ścianach i disco polo 24/7, a zamiast filmów na beznadziejne seriale. Książek prawdopodobnie nie byłoby wcale, bo większość nic nie czyta. W rzeczywistości istnieje wąska grupa ludzi, którzy potrafią coś dobrze zaprojektować, skomponować utwór albo wystawić dobre przedstawienie, nieco większa tych, którzy potrafią to docenić i jeszcze za to zapłacić, oraz cała reszta pozostałych o mniejszych wymaganiach, chociaż nadal zróżnicowanych pod względem stopnia poczucia piękna i otwartości na nieznane. W każdym razie, Longines Heritage Military 1938 trochę "za mną chodził" ale jeśli już, to nie wiem czy ciekawszą propozycją nie jest Tissot Heritage Petite Seconde 165th Anniversary, który ma na Forum paru zadeklarowanych welbicieli. A jeśli kogoś kręci mała sekunda tam, gdzie być nie powinna, to dlaczego nie pójść na całość? -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Przeżyję, ale nie bez cierpienia 🙂 Szkło, wykończenie tarczy i koperty, rozmiar i ładne indeksy, to rzeczywiście zalety tego modelu. I nie oczekuję, żeby nowa edycja naśladowała pierwowzór w każdym szczególe. Główny problem to oś sekundnika za blisko osi centralnej. Przy względnie pustej tarczy, to się natychmiast rzuca w oczy. Napis "automatic" pod tarczką sekundową był próbą częściowego zrównoważenia zaburzonych proporcji. To się nie mogło udać, a skutek jest tylko taki, że teraz ludzie krytykują ten napis, jakby to on był główną przyczyną porażki projektanta. Wystarczy jedno spojrzenie na pierwowzór, żeby odkryć te mankamenty. Umiejscowienie osi sekundowej względem centralnej jest znacznie ważniejsze niż wszystkie inne elementy na tarczy. Jeśli tej jednej rzeczy nie uda się zrobić dobrze, to niestety nie pomogą żadne dodatkowe napisy. Nawiasem mówiąc, mechanizm z osiami położonymi blisko siebie to nie jest problem nie do przeskoczenia. Na tę samą przypadość cierpi bowiem np. Chopard L.U.C XPS Forest Green, jeden z moich ulubionych projektów. Chopard z tym samym problemem poradził sobie doskonale za pomocą umiejętnej aranżacji graficznej tarczy i świetnie dobranych wskazówek. A gdyby zostawili "łysą" zieloną tarczę, efekt byłby równie fatalny jak w Longinesie, albo jeszcze gorszy. -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To on ma jakąś wodoszczelność? -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
ireo odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zależy. Jeśli nabywca jest rosyjskojęzyczny, albo w takim środowisku się obraca, powinien być zadowolony z takiej personalizacji. Właściwie powinno być "хронометр", ale wtedy to już całą tarczę trzeba by zapisać bukwami, więc to by była przesada. -
Może nawet był drogi, zanim Kolega oszolom podłożył go pod tramwaj. Pierwszy był Cartier Crash, rzeczywiście drogi. Ostatnio egzemplarz z pierwszej oryginalnej serii, czyli London Cartier Crash, uzyskał cenę ok. 1,5 mln dolarów. Nic dziwnego, że namnożyło się różnych kopii typu Exaequo Softwatch albo Laarvee. Powyższy zegarek bardzo przypomina Laarvee, czyli raczej coś, co przejeżdżający tramwaj zrobiłby z Roleksa a nie z Cartiera.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To nie miało być "Radek, popraw", tylko nowa interpretacja, na którą pozwalał tekst. O kolizji "fałhapa" z ogromnym (i wiecznym) kalendarzem. W sprawie Heritage 1945 miałem zaś nadzieję, że może właśnie pokażesz ten zegarek w taki sposób, żebym mógł załapać dlaczego tak się niektórym podoba. Bo w tej chwili uważam, że oryginalny zegarek Bena Clymera był świetny, tylko Longines zepsuł w tym projekcie prawie wszystko, co można było zepsuć. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
ireo odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
- W przypadku niektórych modeli skłonny jestem się zgodzić. - Też się zgadzam. - Tu mam mały problem, bo nie wiem do czego mógłby się przydać system repozycjonowania wskazówek po kontakcie z wiecznym kalendarzem. Może chodzi o wieczny kalendarz w wersji podłogowej, typu heavy duty? - Cóż robić, to niechybnie nastąpi. Ciekawe, czy jesteś już na etapie ponownego zakupu Military 1938. A z tych dwóch na zdjęciu, wciąż się trochę boję tego z lewej strony. Wyląda, jakby miał pyszczek za blisko nosa.
