Uczę się dopiero, ale za to u mistrza Lenzkirjusza no i rodzinki Kiniolów . Witryna nie była w tragicznym stanie, żadnego braku forniru, tylko 2 nogi były do przyklejenia. Jednak politura była złuszczona i miejscami bardzo wytarta, zwłaszcza na dolnym i górnym blacie, chyba od doniczki i gorących kubków. Zatem ściągnęłam całą stara politurę, na frontach papier 200 i wata stalowa 000, na blatach papier 120 i wata stalowa 000, z dodatkiem denaturatu, później znów papier i wata stalowa na sucho, szpachlowanie ubytku na górnym blacie szpachlą Liberon (jest fajna, plastyczna i nie zasycha zbyt szybko, to daje duże możliwości) + barwnik 2 krotnie. W kolejnym dniu po odpyleniu położyłam (tamponem) 8 warstw politury 8% orange. Na następny dzień delikatnie zeszlifowałam nierówności papierem 400 i stalką, odpyliłam i położyłam 4 warstwy politury 6% orange. No a dziś, zmatowiłam stalką i położyłam wosk Starwax (dąb rustykalny) wypolerowałam. Czyszczenie bocznych szybek to była niezła dłubaninia. No i to tyle. Wiem, ze warto było, tym bardziej, że cena witryny była niewielką, więc mam tanim sumptem piękna witrynę. Poniżej zdjęcie górnego blatu przed renowacją i po.