Spitfire jest kapitalny, niestety zabija go właśnie wysokość. Na tym zdjęciu Moon i SMP 300, używając języka bokserskiego, to jakby inna kategoria wagowa😀 Ja noszę zegarek najczęściej 15 godzin na dobę więc zależy mi na stosunkowo kompaktowym. Mając nadgarstek 18 18,5 wydaje się , że Moon spełnia ten warunek, ale jak zawsze rozstrzygające jest mierzenie.
Fajne, obrazowe porównanie. W moich oczach zdecydowanie najciekawiej, najatrakcyjniej wygląda Moon. Księżycowa legenda, manualny naciąg, właśnie rozmiar to największe atuty, które kuszą nie tylko zagorzałych fanów chrono.
Czy posiadacz najnowszej wersji Moona mógłby go zmierzyć i rozwiać moje wątpliwości. Widziałem pomiar na filmiku i te 42 mm wskazane przez producenta to bardziej z koronką, a sam bezel to bliżej 40 mm. Z góry dziękuję.
Odnośnie chronografu to zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Moje wahania wynikają z prozaicznej rzeczy. Zwyczajnie lubię obserwować jak sekundnik zasuwa po tarczy, uruchomienie stopera to już nie to samo. Zabawkowy to jest MoonSwatch, według mnie zastosowanie białej, lakierowanej tarczy w połączeniu z tą kopertą i bransoletą pozwoliło stworzyć Moona naszych czasów, XXI wieku.
Zakładam, że masz takie przemyślenia po posiadaniu Snoopy. Biała wersja to świeżość i pewna innowacyjność tego projektu, wersji czarnej, klasycznej przez ostatnie lata powstało na pęczki. Tak naprawdę rozważałem obie wersje bo to niełatwy wybór jest, ale zostawiam to za sobą i obecnie bardziej mnie zajmują wybory w rodzinie R.
Zaniedbałeś AT, popraw się w 2026 bo ten zegar na to zasługuje 😉
Jako fan Riverside właśnie te wersję zakupiłem. Piękna i jednocześnie bardzo solidna książeczka, na bonusowym CD dodatkowe numery i nie kosztowała wielkich pieniędzy czyli można tak wydawać muzykę. Ja tak szczegółowo u siebie nie usłyszę, ale słuchając dziś zwrócę uwagę na te kwestie brzmieniowe, o których piszesz.
Rozumiem takie podejście bo też uważam, że muzyka jest kluczowa, ale to jak jest podana i cała otoczka z tym związana jest bardzo ważna. Ja skupiam się na wydaniach europejskich często w wersjach rozszerzonych i tutaj może poligrafia nie zachwyca, ale zazwyczaj jest bonusowe cd. Mam też takie wydania i najczęściej są to nowości, gdzie opakowanie to tylko tekturowa okładka i nic ponad to. Takie wydawnictwa zabijają kolekcjonerstwo.
To świetna rzecz. Jedynym ograniczeniem może być posiadany sprzęt. Mój zestawy to budżetowy Nad, interesującym mnie zagadnieniem jest, czy tego rodzaju sprzęt jest w stanie "wycisnąć" z takiego nośnika i usłyszę coś więcej niż ze standardowego CD, czy tylko wydaje mi się że słyszę bo w odtwarzaczu jest lepszej jakości nośnik.
Tego nie wiem, natomiast wiem, że "B'Boom" to mój biały kruk. Mam płyty koncertowe z Toronto, Chicago prezentujące zespół w XXI, które brzmią potężnie, technicznie i pięknie ale karmazynowej magii jakby już trochę mniej. Ale w moim odczuciu to potwierdza regułę, że każdy zespół nawet największy ma swój czas szczytowy już później nieosiągalny.
Noszę ja codzienne od 1,5 roku i nie zauważyłem śladów zużycia. Mega przyjemna w dotyku, elastyczna, uniwersalna, u mnie sprawdziła się zimą i latem. Bardzo wygodne, intuicyjne zapięcie, nadaje lekkości bo cały zestaw waży 106 gram. Jak widzisz, jestem fanem 😀
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.