Zegarek zegarkowi nie równy. Jeden chodził sobie spokojnie w stabilnych warunkach klimatycznych kilka dni w miesiącu przez resztę czasu leżakując w kasetce z dala od kurzu, wilgoci, wahań temperatury, wstrząsów. Drugi był wiernym towarzyszem codziennych przygód na ziemi, wodzie i w powietrzu ,od koła podbiegunowego pod równik. Założę się że po 7 latach znajdziemy co innego w środku w każdym z nich. Teza z artykułu zegarmistrza sprzed 14 lat nie wytrzymuje konfrontacji z 5 letnią gwarancją. Skoro koszt w okresie gwarancyjnym jest po stronie firmy, ta ostatnia chyba nie ryzykowałaby 3 lat niepewności w stosunku do 2 które sugeruje autor. Co do 10 lat , pewnie zależy od warunków użytkowania. W pierwszym wypadku to realne, potwierdzone empirycznie, w drugim firma pewnie zarobi na dodatkowych częściach.