Bardzo lubię dywagacje o tym jakto rozrosło się nam plemię człekokształtnych ( nawet bym się zgodził ale nie na przestrzenie czasu która dotyczy zegarków naręcznych). Prawda jest niestety przyziemna i niezbyt racjonalna. Branża zegarkowa jest chyba najbardziej konserwatywnym współczesnym biznesem . Nie wiem czy z powodu ograniczeń umysłowych, finansowych czy technologicznych ( w to ostatnie akurat nie wierzę) nie jesteśmy świadkami przełomów wartych kupowania kolejnych zegarków ( tak jak ma to miejsce choćby w szeroko rozumianej elektronice - od telefonu do samochodu). Zamiast edukować zegarkowo kolejne masy kilentów - perfidna branża zegarkowa umawia się że skłoni aktualnych posiadaczy zegarków do zakupu ich większych wersji ( no dobra czasem w innej kolorystyce lub ze zmienioną czionką ) za cenę premium ( wielokrotność ceny poprzedniej wesji razy wskaźnik inflacyjny) . Robi to na zasadzie mody - celebryci, ambasadorowie, pinrest, intsagram, tumbrl, branżowe gazetki , blogi, fora pękają w szwach od jedynie słusznych rozmiarów. Pal licho zegarki sportowe nawiązujące do ich pierwotnych użytkowych funkcji - pilot, diver ale 40-43 mm dla zegarków garniturowych? Czy rozmiar 36-39 odszedł do lamusa - nieee, " opyli się go Paniom". ;-) A wracając do Omegi - ona akurat nie jest najgorsza - niektóre modele wciąż ma w kilku rozmiarach , nie zabija wszystkich klasyków. Ale grubość nowych mechanizmów czy Tresor 40 mm...hmmm