Serio? No cóż w czasach normalnej ekonomii gdy AP mimo medalowego miejsca w piramidzie nie robiło ceregieli z kupowania swoich zegarków miałem dobre doświadczenia i z butików monobrandowych i multibrandowych. A dziś - Czy to jakiś nowy niedościgniony wzór na rynku wymyślony przez modowego CEO?
Podróżując lubię spontaniczne wizyty w zegarkowych butikach bo nie one są głównym celem , zaglądam gdy akurat mam czas. Jeśli jedynym sposobem aby spotkać się z marką AP jest dzwonienie by upewnić się że akurat nie robią remontu albo nie są na wakacjach …w sytuacji gdy wszystkie pozostałe marki ( łącznie z PP, Breguet czy VC ) stoją otworem to ja nie kupuję tego modelu. Przypomniałem sobie jeszcze o jednym szczególnym doświadczeniu, gdy po premierze Code nie byłem jednoznacznym entuzjastą nowego pomysłu , w rzymskim butiku, zamiast rzeczowej rozmowy o za i przeciw dało się wyczuć rozczarowanie graniczące z lekceważeniem…klient ma przecież klęknąć i się poddać magii marki…marki jednego modelu. W tym samym mieście i czasie , w modniej zlokalizowanym butiku JLC , pani nie miała problemu z obiektywnym spojrzeniem na subiektywne odczucia klienta, empatycznym poszukiwaniem rozwiązań, zaakceptowaniem faktu, że klient ma swój gust i taktowanym rozważaniem różnych możliwości. I tak mimo oczywistych wpadek marki JLC skutkujących taką a nie inną pozycją w rankingach sprzedażowych, dzięki podejściu obsługi ich butiku , nadal ciepło myślę o posiadanych i kolejnych modelach marki. Noblesse oblige - jeśli marka uważa się za wyjątkową to powinna być też wyjątkowo uważna w relacjach z klientem. Nawet jeśli jej model biznesowy to bańka spekulacyjna.