Zwolennikom jednego dystrybutora polecam stoleczny przykład dealera Harley Davidson. Przez lata był monopol, który skutkował kolesiostwem i olewaniem klientów którzy nie są w „gangu”. Efekt był taki, że klienci zamiast kupować Harleya szukali innych marek ( nawet jeśli marzyli o Harleyu) . Pojawienie się demokratycznej i transparentnej konkurencji nie tylko zagospodarowało tych straconych klientów ale napędziło marce nowych. Co więcej stary dealer zreflektował się i zaczął rywalizować jakością obsługi o klienta. Klienci mają wybór, jakość obsługi wzrosła , obydwa salony robią interes a marka sprzedaje więcej motocykli. Jeśli ktoś ostentacyjnie olewa klientów ( starych, nowych) i nie jest w stanie nawet sensownego uzasadnienia swoich nietransparentnych ruchów podać to należy przywołać go do porządku. Dziś korzysta z bańki ale część zniechęconych klientów nic już u nich nie kupi. Efekt nieeleganckich posunięć AD odczują też inne marki z ich oferty. Jeśli ktoś uważa że monopole są dobre dla klienta to chyba jednak prezentuje tu opinię monopolisty.
Co ciekawe ostrze krytyki sprytnie kierowanie jest w stronę Rolexa a nie AD. Dla marki to wyjątkowo niebezpieczne i niesprawiedliwe. Pewnie nie jest jest intencją Rolexa, żeby z marki dla gangsterów została marką dla „ znajomych królika”.