Mariusz, Ty miałeś chyba pecha z tym egzemplarzem. Mimo sporej tolerancji fabrycznej mój po zegarmistrzowskich regulacjach robi nie więcej niż 5 sek dziennie. Z drugiej strony i tak go trzeba nakręcać każdego dnia więc to chwila moment by skorygować nadmiar sekund. Co do wykończenia - ten bok ma taki sam surowy, pionowy szlif jak plecy ale on na żywo nie wygląda źle. Tylko trzeba wytrzeć brud który lubi tu zostawać. Być może taki jest zamysł , ten szlif podobnie jak gilosz wewnętrz ma trzymać kurz z dala od mechanizmu. Bo gilosz w środku widziałeś mam nadzieję 😉
To czego mógłbym się czepiać to korporacyjne oszczędności widoczne w ( zbyt) cieniutkich paskach czy takich sobie fazach na wskazówkach w niektórych podstawowych modelach.
Natomiast trzeba się zgodzić że JLC brakuje trochę oferty sportowej jak choćby Santos w Cartier. Reverso z uwagi na kształt, mimo swojego sportowego rodowodu, traktowany jest jako elegant podobnie jak linia Master Control. Są jeszcze wielkie komplikacje ale to także nisza. Ale ja siė z tym pogodziłem i lubią tą niszowość marki i cieszę się że mam się coś wyjątkowego. A od sportu mam Panerai czy Rolexa.
EDIT ale rozczarowanie małymi wpadkami JLC jest niczym w porównaniu do UN …to dopiero klops. Fajna marka a żaden zegarek mi się nie podoba…