Z mojej strony to nie jest akademicka dyskusja, interesuje mnie w przeciwieństwie do niektórych utopijnych filozofów pełnych „ dobrych” rad praktyczny aspekt życia. Nie mam wątpliwości, że rządzący przykładają od lat swoje łapska do demontażu publicznej służby zdrowia na wielu poziomach. Ci ostatni od lat uczynili sobie z lekarzy ( ale też nauczycieli, prawników i innych przedstawicieli tradycyjnie rozumianej klasy średniej ) wroga publicznego. Korzystają na tym podmioty prywatne, niektórzy lekarze, traci pacjent ….dziwi mnie tylko że tak mało traci rząd ( widocznie skutecznie zarządza społeczną niechęcią do pracowników ochrony zdrowia)
W tych warunkach jednak tym bardziej nie liczę na szybkie ,rządowe rozwiązania a bardziej na mądrość ludzi. Rozliczenia z kierującymi tym systemem odbędą się pewnie za 1,5 roku - do tego czasu trzeba jakoś żyć. Jeszcze raz podkreślę - nie uważam żeby narażanie siebie i innych w imię źle pojmowanie wolności osobistej czy udowodnienia komuś , że to wina rzadu uważam za absurdalne.