Niepotrzebnie się spiąłeś o te uwagi o czystości. Nie daj się podpuszczać
Ja cie doskonale rozumiem. Lubię czystość, szanuję rzeczy na które pracuję i które ktoś starannie wykonał. Ale to nie oznacza, że sieję terror wśród dzieci i owijam folią siedzenia. Z moich obserwacji wynika, że bałagan m.in. w aucie to nie wina dzieci, a dorosłych, którzy im na to pozwalają i/lub ich nie uczą. Na przykład żeby otrzepać buty, albo jeść w sposób, który pozwoli więcej zmieścić do żołądka niż poza. Dziecko +/- 3 letnie ma już taką inteligencję oraz koordynację, że nie musi smarować wszystkiego przysłowiową czekoladą. A że kopnie w oparcie siedząc w foteliku? Trudno, to się przetrze. Czy chodzi tylko o kwestię jedzenia? Z dziećmi pokonujemy zazwyczaj krótkie trasy typu przedszkole, szkoła, zakupy. Czy musi wtedy jeść, przez te kilkanaście średnio minut? A jeśli musi, to czy musi to być coś brudzącego tak, że dorosły ma nawet problem jedząc to? Imho niekoniecznie i nie uważam się za wyrodnego ojca, a moje dzieci 🚺+ 🚹 po tysiącach km ze mną szczęśliwie mają w sumie prawie 4 metry wzrostu.
Natomiast znam wiele przykładów, że dziecko nie miało żadnych granic wyznaczonych nie tylko w aucie i robiło co chciało. Poza autem także. Można i tak.
A - i znamiennym jest, że takie przytyki robią ludzie, którym przeszkadzają rysy na kopercie zegarka spowodowane przez mankiet