Ciekawy temat. Jeśli miałbym co 5 lat oddać Patka czy AP do serwisu płacąc za to 5000zł + wysyłka, a co gorsze strach, że co 5 lat muszę ryzykować wysyłkę kurierem do Szwajcarii i potencjalne problemy jak coś pójdzie nie tak (parę razy zdarzyło mi się krótko po odebraniu zegarka z serwisu zawozić go ponownie, bo np. szkło nie było idealnie równo osadzone). to ja to pier.. i wolę nosić aż się zatrzyma, a potem zapłacić 10000zł za duży serwis. Dam sobie ogniwo z bransolety wyciąć, że 20 lat wytrzyma. Zresztą, w przypadku tańszych zegarków ta sama zasada ma sens. Czas na zabawę w serwisowanie Seiko 5 czy Orienta jest wart więcej niż wymiana całego mechanizmu raz na 20 lat. Większość zegarków zakładam okazyjnie, ale mam w nieustannym użytku (gdy nienoszone są w rotomacie) 2 kalibry rolexa oraz jedną sellitę sw200-1. Rolki być może zdecyduję się wysłać do serwisu jak stracą na dokładności, ale sellitę sam mogę regulować, a jak padnie albo zacznie się zatrzymywać, albo rezerwa chodu spadnie poniżej 12h, to wtedy mogę zapłacić za pół mechanizmu. Zobaczymy ile pochodzą, wrócę do tego wątku jak któryś padnie